#ixrlA
Siedzę przy stole, czekam na męża. Aż z pracy wróci.
Przede mną jego teczka z delegacji. Obok majtki, nie moje. I zapas gumek. Nie naszych.
My staramy się o drugie dziecko, nie używamy.
W teczce jest jeszcze list od kochanki, ale sprzed paru lat, o niej wiedziałam, i wybaczyłam w końcu.
Dlaczego kobiety są takie głupie...
Boże, pomóż.
Bo kobiety, a zwłaszcza matki myślą o rodzinie, dzieciach a potem o sobie.Tylko teraz nie wybaczaj i drugiego dziecka nie rób na zgodę, bo jeszcze trudniej odejść będzie a on i tak się nie zmieni.
To samo miałam napisać. Tylko nie drugie dziecko!
Nie zapomnij zrobić zdjęcia listu, gdybyś czasem zdecydowala się na rozwód, może się przydać. Zbieraj też po cichu inne dowody, lepiej działać wcześniej, niz potem zostać z ręką w nocniku.
Napisz wyznanie co bylo dalej jak juz wrocil.
Nie napisze, bo policja dowiedziałaby się, że typ, którego od miesiąca szukają, od początku leży zakopany w piwnicy pod stertą kartofli ;-)
Wybaczcie.. może troche nie na temat, ale czy wszyscy mężowie mają delegacje z pracy? Bo u mnie w rodzinie nie ma czegoś takiego i nie znam nikogo takiego, kto by sobie w delegacje jakieś tam jezdził :/ to trzeba w jakiśm biurze pracować, tak? Nie śmiejecie sie, serio pytam. Bo tylko same jakieś zdrady przez te "delegacje", tak zauważyłam.
mój ojciec pracuje w firmie produkującej części do aut i też często jeździ w delegacje, raz na parę dni, raz na parę miesięcy
W korpo dosc czesto (na niektorych stanowiskach) jezdzi sie w delegacje.
Zależy od rodzaju i stanowiska. Delegacje, szkolenia. Jeśli są krótkie (dzień, dwa, trzy dni) to ZAWSZE w tygodniu. Bo podchodzą pod przepisy Kodeksu Pracy. Delegacja w weekend byłaby płacona jako nadgodziny, a firmy tego nie lubią i nie stosują. Jeśli ktoś pracuje w tygodniu, a w weekend wjeżdża na delegację to ewidentnie kręci.
Mój mąż pracował kiedyś na koparkach i jeździł w delegacje tzn pracował pod wawa, Mielec, Lublin, teraz zmienił prace i jeździ w delegacje do Włoch Gdzie Się Uczy Pewnych rzeczy
A co do tych zdrad to zależy od typu człowieka. Ja nie wyobrażam sobie seksu z kimś innym niż mój mąż. On jest taki, że na inne nie patrzy (nawet jego koledzy się z niego z śmiali), po prostu seks nie jest dla niego najważniejszy. Co oczywiście nie oznacza, że się nie klocimy i mamy kolorowe, cudowne życie....
Kochani ludzie, dzięki za każdą odpowiedź! :D
I Ty chcesz mieć z nim kolejne dziecko??? Nie wiem kto z Was ma gorzej w głowie....
Po co w ogole sie z kims wiazac jesli ma sie zamiar te osobe zdradzac?
Jak to po co? Facet wraca do ciepłego domu, gdzie ma gacie wyprane, obiadek na stole, dzieciaki odchowane jak należy (wbrew pozorom, wielu facetów ma silny pęd ku przedłużeniu swojego rodu). No i pochędożyć bez wysiłku można, kiedy się tylko zachce. Nie trzeba się starać jak z kochanką, nie trzeba za wszystko płacić jak sprzątaczce, kucharce i prostytutce.
Baba z kolei ma poczucie stabilizacji, ojca do wychowywania dzieciaków (niekoniecznie jego), kasę na życie.
Wygoda. Po prostu. A że trzeba się z tą osobą użerać, znosić jej fochy, tłumaczyć? No trudno, taka cena do zapłacenia. Za to przymus ukrywania kochanki/kochanka przed małżonkiem, to dla niektórych wręcz dodatkowy bonus, który dodaje życiu cudownej pikanterii. Ach, te schadzki w motelach, szybkie bzykanko w podmiejskim lasku... Miodzio!
Spakuj też jego rzeczy i powiedz, że "Na koniec byłam bardzo wspaniałomyślna i spakowałam rzeczy, abyś szybciej mógł się wynosić do kochanki."
To brzmi jak z taniego filmu, takie banalne teksty nawet nie bawią.
Trzymam kciuki. Rozumiemy, że to bardzo trudne.
Boże, daj jej rozum...
A mnie ciekawi, po co on te majtki do domu wiózł? Żeby żona dowód miała? Bo nie wierzę, że przypadkiem trafiły do jego teczki.
Może kochanka miała już dość bycia tą drugą i postanowiła w ten sposób spróbować oświecić żonę.
Też o tym pomyślałam. Tylko co, mąż nie zajrzał do teczki całą podróż, ani po powrocie z delegacji i zostawił wszystko jak było, a sam poszedł do pracy? W tej teczce nie miał nic potrzebnego? A jak zajrzał i widział majtki kochanki, to nie schował gdzieś, albo nie wziął ze sobą, żeby wyrzucić po drodze?