#imzkB
Mam młodszą siostrę i choć starałam się z całych sił, żeby wszystko możliwie najmniej ją dotknęło, nasz niepokój i zdenerwowanie też się jej udzielały. Któregoś z tych początkowych, wolnych od niego dni kazałam siostrze wynieść śmieci. Ona odparła "Tata nie kazałby mi chodzić ze śmieciami!". Mimo świadomości, że to małe dziecko, któremu trudno odnaleźć się w tej sytuacji, też nie rozumie całkowicie, jaką krzywdę wyrządził nam ojciec, dałam się ponieść tym wszystkim emocjom, sprowokować taką pierdołą, i odpowiedziałam "Więc idź szukać tatusia, a może to ci zająć tyle czasu, że już nie zdążysz wrócić do tego okropnego domu". Zabrała worki i wyszła.
Wyrzuty sumienia dopadły mnie szybciej niż minęło kolejne 10 minut, w których jeszcze nie wróciła. A kontener stoi pod blokiem. Prawdopodobnie zostałam w tym momencie największą panikarą świata, bo po kolejnych dziesięciu minutach poleciałam za nią. Oczywiście nie znalazłam jej tam, gdzie miała dojść, też nie muszę wspominać, że przebiegłam całe osiedle w poszukiwaniach, a nigdzie nie potrafiłam jej dostrzec. Postanowiłam wrócić do mieszkania po telefon, choć nie wiem z jakim zamiarem, żeby zadzwonić gdzie, na policję? Po pana Rutkowskiego może?
Gdy dobiegałam pod klatkę, ona była w trakcie schodzenia (spadania bardziej) z bzu, z drzewka w sensie, zaraz przy naszej klatce. Rzuciłam się na nią co najmniej tak, jakbym nie widziała jej przez ostatnie i jedyne 10 lat jej życia. Gdy zdołała uwolnić się z mojego uścisku, wystawiła łapkę z kilkoma gałązkami ledwie zakwitniętego bzu i dodała, że przeprasza i już nigdy nie będzie mnie porównywać do taty.
W czasie, w którym ja biegając po osiedlu wyobrażałam sobie, jak występuję w wiadomościach jako wyrodna siostra i błagam, żeby ją odnaleźli, a mnie wysłali, nie wiem, na Sybir czy innego piekła, ona zbierała kwiatki z drzewa, żeby mnie przeprosić. Gdy przeprosiny należały się jedynie jej. To przykre, jak często nie potrafimy ani pomóc, ani przyjąć pomocy od najbliższych, którzy dzielą z nami dane nieszczęście, niepotrzebnie nawzajem się atakujemy i wypowiadamy słowa, których chwilę później żałujemy. Oby było tylko lepiej.
Życzę Tobie, Twojej siostrze i Twojej mamie jak najlepiej! :)
ja również! :)
i ja! :)
i ja również :)
przyłączam się ;)
I jeszcze ja!
Czasami dajemy sie poniesc emocjom i wybuchamy, niektorzy nie potrafia niestety przeprosic, po tym co powiedza w emocjach. Jak dla mnie jestes dla niej dobra siostra, co wskazuje na to, ze siostra chciala Cie przeprosic mimo, ze to ona nie zawinila. ;)
Razem z moją mamą przeszłam przez podobna sytuacje,rodzice są już prawie rok po rozwodzie,jednak wymeldowanie ojca nie jest tak łatwe jak sądziłysmy.
Jestesmy prawdziwym przykladem tego że rodzinna "tragedia" zbliża.
Kiedyś nie było dnia zebyśmy na siebie o coś nie nawrzeszczały,dzisiaj każda kłótnia konczy sie na przytalniu i uświadamianiu ze jestesmy dla siebie wazne.A dni w ktore sie pokłocimy jest naprawde bardzo mało.
Niektore sytuacje,mimo ze bolą,to uczą nas czegoś i zbliżają do bliskich nam osób ;)
absolutnie cudowna historia, najlepszego Wam życzę z całego serducha!
Pozazdrościć takiej siostry jak Ty :) i najlepszego dla was :)