Kolega w wieku około 15 lat zafascynowany był fajerwerkami. Wysadzał co się dało, byle był większy huk, od kul śnieżnych po wydrążone jabłka. Jego pomysły nie miały kresu. Jego mama strasznie się o niego bała, żeby sobie nic nie zrobił, i nie popierała fajerwerków. Ale on z chęci przestraszenia mamy chciał narobić huku w domu, więc wymyślił, że wysadzi fajerwerki w wannie.
Tak też zrobił - odpalił i wrzucił do wanny. Huk.
Matka wpada do łazienki, a on do niej mówi, że ogłuchł i z tekstem "Mamo, mów do mnie, mamo, mów do mnie!"... A matka koncertowo, z wystraszoną miną i bez dźwięku, poruszała ustami. Podobno takiego płaczu u swojego syna w życiu nie widziała, nawet jak był dzieckiem.
Podsumowanie: dostał szlaban i więcej nie ruszył petard.
Dodaj anonimowe wyznanie
I dobrze zrobiła.
Metoda szokowa. ;)
Pomysłowa :) Grunt, że działa
Nie słyszał własnego głosu? :D
Emocje :D
Co za lotność umysłu mamy! To się nazywa inteligencja - tak szybko myśleć! Coś jak "mistrz ciętej riposty" w wydaniu "mistrz błyskawicznej reakcji". Podziwiam!
szkoda że do kibla nie wrzucił
Co za kretyn...
Zimna krew zachowana, pomysł wystrzałowy, szacunek dla mamy ;)
Tak jak niektóre wyznania skłaniają mnie do nietypowych zachowań typu czytanie dialogów na głos, kiedy są dynamiczne, tak tutaj poruszałem bezgłośnie ustami myśląc jakby to było :P Zawsze tak mam
Hahhaah, będą na miejscu matki, nie wpadłabym na to :D
Trzeba być chamem, żeby specjalnie tak straszyć matkę.