#iTcxZ

Było to już jakiś czas temu. Moja klasa wraz z inną wybrała się na wycieczkę do kina. Nie było daleko, ale trzeba było załatwić transport dla prawie 50 osób. Wynajęty autobus podjechał pod szkołę. Wszyscy wsiedli. Zostaliśmy przeliczeni itd.

Seans się podobał. Napisy końcowe, więc co zrobić? Trzeba się zbierać. Wraz z grupką osób ruszyliśmy więc ku wyjściu i czekamy na resztę uczniów i nauczycieli. Stoimy sobie ponad 10 minut, grzecznie rozmawiając, póki wspólnie nie dostajemy szoku. Z kina wyszli już wszyscy, a my dalej stoimy przy wejściu, a reszty jak nie było, tak nie ma. W końcu jedna osoba z naszej grupki zadzwoniła do kolegi z klasy:
- Hej, gdzie wy jesteście?
- No jak to gdzie? W połowie drogi do szkoły.
- Aha...
I tu moment zastanowienia i konsternacji co zrobić. W końcu nauczyciele dowiedzieli się od uczniów, że 10 osób zostało pod kinem. Oczywiście wrócili po nas, a cała grupa dostała brawa od uczniów przy wejściu i przeprosiny od nauczycieli.

Jak się później okazało - matematyk pomylił się w liczeniu.
nevada36 Odpowiedz

A nie mogli zastosować starego sposobu - zapytać czy wszyscy są. Przy 50 osobach 10 osób to zauważalna liczba.

rampa

Kogo nie ma - ręka do góry.

Corazwiecejpustki

Nie widze, jedziemy.

Ultraviolett Odpowiedz

Od liczenia jest liczman, nie matematyk. Taka funkcja, czesto w porcie.

Esza Odpowiedz

Jakiś rok temu Ryanair miał podobną wpadkę. :)

Caldas

Jakieś z 15 lat temu PKP też.
Miałem przesiadkę, przy czym z pociągu do autobusu (komunikacja zastępcza), pociąg miał opóźnienie i przyjechał parę minut po czasie. Autobus już pojechał i trzeba było czekać kilkanaście minut, aż zawrócą.

ogienek Odpowiedz

Szewc bez butów chodzi. ;)

Dodaj anonimowe wyznanie