#iSEcr

Już nie wytrzymuję we własnym domu.

Mieszkam z rodzicami i dwoma młodszymi braćmi. Jasiek ma 6 lat, Adam 11, ja 16.
Adam ma bardzo głęboki autyzm, nie kontaktuje. Jest też potwornie agresywny. Wiem, że to nie jego wina, ani rodziców. Ale już nie mam siły.

Codziennie rano budzimy się z obawą, jak bardzo będzie wrzeszczał i szalał.
Odkąd skończył rok (wtedy już było pewne, że coś z nim nie tak), rodzice jeżdżą z nim na różne terapię. Wszystko kręci się wokół tego, żeby jego dzień był harmonijny - leki, dieta, terapia, wyciszanie itp. W pokoju ma specjalną matę, bujak, specjalne rękawice i kamizelkę... Ja rozumiem, że on jest najważniejszy i nie mam do rodziców pretensji, że wszystko kręci się wokół Adasia, ale Jasiek jest mały i czasem rozrabia, głównie trzyma się mnie, to ja się najczęściej z nim bawię. Adam jest też bardzo zazdrosny, kiedy widzi, że tata albo mama bawią się z małym albo pomagają mi w lekcjach, wpada w szał i uspokojenie go zajmuje kilka godzin. Jasiek się go boi.

Nie wychodzimy z nim w miejsca publiczne, bo wszystko go drażni i dostaje ataku. Jeśli ma w miarę dobry dzień, wytrzymuje pół godziny na hamaku w ogrodzie.
Od dłuższego czasu nie można dla niego znaleźć opiekunki, więc zawsze jedno z rodziców musi być w domu. Dziadkowie chętnie zabierają mnie i małego do siebie albo na wycieczki, ale nie ma szans na wspólny wyjazd z rodzicami. Rodzice też dawno sami nie wychodzili, ja ani dziadkowie nie poradzimy sobie fizycznie, kiedy Adam wpadnie w szał, a leki nie zawsze działają i tylko niektóre noce przesypia w całości. Nie ma u nas w okolicy opiekunki dla takich osób. Ze szkołą specjalną nie wypaliło, bo atakował inne dzieci. W domu jest z nim mama, bo tata pracuje.

Najgorsze jest to, że nie ma opieki dla takich ludzi jak Adaś. Bo moi rodzice próbują wszelkich diet, terapii itp. Mimo że pojawiła się szansa dogo- lub hipoterapii, nic nie wypali, bo Adam atakuje zwierzaki.

Nie wiem, co z nim dalej będzie. Rodzice są kompletnie wyczerpani. Ja nie wyobrażam sobie opieki nad Adamem, nie dam rady.
Boję się o Jasia, bo też jest zazdrosny o brata i też często płacze i się złości, ostatnio powiedział babci, że w domu tylko ja go kocham, bo rodzice wolą Adama. Oczywiście tłumaczymy mu, że tak nie jest, ale on ma tylko 6 lat i raczej nie rozumie.

Nie wiem, czy kiedyś zdecyduję się na dziecko. Ale jeśli będzie takie jak Adam, to je oddam, choćby wszyscy mieli mnie zostawić.
KlaraBarbara Odpowiedz

Proszę, pilnuj by pozostać w dobrych relacjach z Jasiem, faktycznie jesteś mu jedną z najbliższych osób. Dziecko które ma sześć lat raczej rozumie sytuację, tłumaczenie mu tego z twojej perspektywy w języku lekko łagodniejszym na pewno mu nie zaszkodzi. Mówię z doświadczenia, jako starsza siostra. Zresztą sama pewnie pamiętasz jak gdy byłaś mała czułaś się po urodzeniu Adama.

Ookami Odpowiedz

Możecie mnie zlinczować, ale rodzice powinni oddać Adama do jakiegoś ośrodka.
Ja rozumiem że to jego syn i że go kochają, ale w ten sposób krzywdzą pozostałe dzieci. Już teraz poświęcają dwójkę dzieci dla jednego. Dlaczego nie na odwrót, czemu nie poświęcą jednego dziecka dla dwóch?

Tratator

Ale w sumie co by się działo takim ośrodku? Chłopiec jest agresywny, byłby pozbawiony takiej uwagi jaką dają mu rodzice, bo raczej nie miałby cały czas jakiegoś opiekuna dla siebie. Atakowałby innych pacjentów i wykańczany personel. Nie wiem co się dzieje w takich ośrodkach, ale i tak ktoś by ciarpial z powodu choroby Adama.

Ookami

To może lepiej, żeby "cierpiały" osoby które wybrały sobie taką pracę i otrzymują za nią wynagrodzenie a nie dzieci którym zwyczajnie trafił się chory brat? W tej sytuacji nie ma dobrych i złych wyborów, są złe i mniej złe i jestem tego świadoma.

PrzezSamoH

Ookami - to nie jest takie proste. Przez chwilę pracowałam z takimi dzieciakami i wiem, jak to wszystko okropnie wygląda. I zanim urodziłam syna myślałam dokładnie tak jak Ty. A teraz sama nie wiem, czy zdecydowałabym się oddać go do ośrodka w takim przypadku. Po prostu nie wiem.

Ookami

@PrzezSamoH, ja wcale nie twierdzę że to jest proste. Po wyznaniu widać, że rodzice kochają syna. I mam świadomość że w ośrodku wcale nie byłoby mu lepiej. Ale, jak już pisałam, aktualnie poświęcają dwójkę dzieci dla jednego.

bazienka

team ookami
w osrodkach pracuja osoby, ktore wybraly taka prace, maja kwalifikacje i otrzymuja za prace wynagrodzenie
dzieciak terroryzuje rodzine, tylko czekac jak ja rozbije, bo ojciec nie wytrzyma. rodzenstwo juz cierpi na jego obecnosci w domu
rodzice mogliby dzicko w osrodku odwiedzac,a nie byc skazane na opieke nad nim 24/7
matka moglaby isc do pracy- bylaby kasa na osrodek. zreszta czytam,z e maja ogrod, czyli mieszkaja w domku. biedni nie sa, skoro autorka nie pisze o klopotach finansowych przy 3 dzieci w tym jednym wymagajacym
ja rozumiem, z ekochaja syna, ale co z pozostalymi dziecmi? co z ich relacja malzenska?

rassdwa

Uważam, że masz rację. Zajęliby się nim wykwalifikowani pracownicy, a rodzina zyskałaby czas dla siebie. Jednocześnie nie utraciliby z Adamem kontaktu. Rodzice nawiązaliby właściwe więzi z pozostałą dwójką dzieci, które zyskałyby spokój i warrunki do normalnego rozwoju.

Klaudiaagataa

@bazienka co ma ogród do zamożności tej rodziny?

SzaraDama

Tratator ma poniekąd rację. Ośrodki są różne. Czasami luzie są tam traktowani że specjalistyczną opieką, ale czasami brakuje personelu tacy ludzie jak Adam "dziczeją" zamiast być leczeni. Znam historię jednego takiego dziecka. Głęboki Autyzm, agresja. Rodzice nie mieli siły, oddalili do ośrodka, w którym nikt nie zwracał na nią uwagi, albo uwaga była minimalna. W wieku 16 lat trafiła pod opiekę indywidualną. Opiekunowie pracowali z nią bardzo intensywnie. Po kilku latach potrafi wyrazić swoje emocje, można z nią wyjść i komunikuje się z innymi ludźmi. Wcześniej jej zajęciem było niszczenie wszystkiego, gryzienie i autoagresja. Osoby Autystyczne nie są głupie, po prostu inaczej odbierają świat zewnętrzny i nie potrafią czasami nic powiedzieć.

SzaraDama

Rodzina jest po to, aby się wspierać. Oddanie dziecka do ośrodka jest jak pozbycie się problemu. Rodzice chcą pracować z synem, aby było lepiej. Ośrodki są różne, naprawdę różne. Czasami z zewnątrz mogą wyglądać naprawdę dobrze, a po wizycie rodziców już nie za kolorowo. Indywidualną praca i indywidualni opiekunowie pomogą uspokoić takie dziecko i nauczyć pozytywnych zachowań. Do każdego takiego człowieka trzeba podejść indywidualnie.

Ckawka

SzaraDama no w tym przypadku rodzina się nie wspiera. Najmłodsze dziecko uważa, że rodzice go nie kochają. To gdzie jest to wsparcie i miłość od rodziców?

proszekdopranka Odpowiedz

Mialam takiego potwora w domu. Moi rodzice oddali go na krotko przed moja osiemnastka (agresor miał wtedy 13-14l, po maturze wyprowadziłam się z domu i do tej pory mam im za złe, że tylko przez ok 1,5roku miałam normalne życie we własnym domu
Nawet koleżanek nie mogłam zapraszać, najpierw bo wstyd, później bo strach, że zrobi komuś krzywdę. Mama zmarnowała najlepsze lata życia siedząc z tym diabłem w domu, przez co wiecznie nie było pieniędzy. O wakacjach z rodzicami mogłam pomarzyć (o jakiejś kolonii zresztą też, bo przecież za co), bo kto by został z tym potworem? Jak był młodszy i w miarę grzeczny, to zostawał u dziadków na 2-3 dni w razie potrzeby, ale później oni tez zaczęli się go bać. Mieszkaliśmy w bloku, wstyd mi przed sąsiadami, że moi rodzice przez lata fundowali im taki cyrk (tj wieczne darcie ryja, walenie w ściany, tupanie itd). Całe osiedle odetchnęło, gdy w końcu zniknął.
Mój ojciec dzięki niemu nadal zmaga się się z depresją. Matka zrozumiała, ze czas już go oddać dopiero wtedy, kiedy zamykanie agresora na klucz w pokoju przestało pomagać, bo zaczął wyrywać drzwi z futryn i coraz ciężej było uciec, gdy szarpał, gryzł i wyrywał włosy. Był silniejszy niż my z rodzicami we trójkę razem wzięci.
Aktualnie już jakieś 3-4 lata siedzi w ośrodku i jest spokój, rodzice go odwiedzają, ja czasem też, ale szczerze boję się tam jeździć.
Autorko, przykro to mówić, ale po tym co opisujesz śmiem twierdzić, że u Was będzie to samo. Jeśli on w wieku 11 lat ma już takiego pierd*lca, to z wiekiem nie stanie się słabszy. Patrząc po postawie Twoich rodziców, zrozumieją to dopiero wtedy, kiedy komuś stanie się krzywda. Krzywda oczywiście już się stała, ale mam tutaj na myśli tę czysto fizyczną, np kiedy agresor walnie głową o ścianę któregoś z Was i stanie się tragedia.
Mam nadzieję, że Twoi rodzice przestaną być w końcu zaślepieni miłością i nadzieją, że będzie lepiej. Nie trać tylko kontaktu z braciszkiem, jesteś najbliższą mu osobą :(

proszekdopranka

Nie trać kontaktu * miałam na myśli już ten czas, gdy bedziesz chciała się wyprowadzić po 18, on nadal wtedy będzie dzieckiem, które wymaga uwagi.

Z jakiego regionu Polski jesteś?
Gdybym mogła Ci jakoś pomóc, daj znać

honey100 Odpowiedz

Jedna "osoba" rozwala rodzinę.Moja koleżanka w takiej samej sytuacji, zaraz po maturze wyjechała za granice, bo rodzice oczekiwali, że to ona do końca życia będzie opiekowała się bratem...

NOTHING000

To się musieli bardzo zdziwić...

bazienka

i bardzo dobrze, to jej zycie i sama powinna o tym decydowac

Adalruna Odpowiedz

Potworne jest dla mnie to że wiedząc w jak ciężkim stanie jest syn (piszesz że wiadomo było że jest coś nie tak już jak skończył rok) zdecydowali się na kolejne dziecko. Dziecko kompletnie pozbawione uwagi i miłości rodzicielskiej. Nawet nie chce myslec jak Jaś się czuje, jak Ty autorko się czujesz bo przecież miałaś 5 lat kiedy Adam się urodził, wy prawie nie mieliście dzieciństwa, gdyby nie dziadkowie nie mielibyście go kompletnie. Ty nie miałaś na to wpływu, urodziłaś się pierwsza, ale pojawienie się Jasia kompletnie mnie zdumiewa, i w kontekście tego że to dziecko nigdy nie zaznało dzieciństwa i tego że mając jedno dziecko w tak ciężkim stanie, nie bali się mieć kolejnego, a gdyby powtórzyło stan brata? Przerażające.

Akantis

Jasiu mógł być, brzydko mówiąc, dzieckiem z wpadki.

StaryTapczan

Być może wpadka, ale czy w takim razie rodzice nie powinni byli zabezpieczyć się bardziej? Zdaję sobie sprawę z tego, że żadna antykoncepcja nie daje stuprocentowej pewności, ale jeśli połączy się kilka środków, szanse są mniejsze, niż w przypadku jednego sposobu zabezpieczenia. Według mnie, matka powinna była uważniej śledzić swój cykl, powinni używać prezerwatyw, tabletek, są też specjalne maści antykoncepcyjne plemnikobójcze/spowalniające je... chyba że tyle zabezpieczeń to dla nich za duży wydatek, biorąc pod uwagę stan syna, jego leki, rehabilitacje itp...

honey100

Znajoma nie ukrywa, że urodziła drugie dziecko, by w przyszłości opiekowało się bratem...

StaryTapczan

Honey, no to jej gratuluje... a jakby drugie urodziło się chore? Trzecie by robiła i tak do skutku...?

KlaraBarbara

StaryTapczan, mogli się tak zabezpieczać, sama jestem wpadką z połączenia kalendarzyka i czegoś innego( nie wiem czego, pewnie prezerwatyw)

KlaraBarbara

CircusMonster, naturalna metoda antykoncepcji, choć najbardziej zawodna. Pracowało parę ładnych lat. Nie jestem pewna co do prezerwatyw, teraz ich używają, ale mama zachwala hormonalne tabletki na wszystko

bazienka

honey, starytapczan jest takie zdjecie rodziny o ciemnej skorze ( niie wiem czy to cyganie czy z krajow arabskich), w kazdym razie w tym domu jest chyba 4 "dzieci" lezacych, uposledzoncyh i choryc, a dzieciarni jest tam wiecej
wyglada dokladnie jakby matka rodzila do skutku
to bardzo krzywdzace, niesprawiedliwe oraz zwyczajnie podle decydowac sie na dziecko po to by sie zajelo chorym bratem czy siostra. to dziecko tez ma prawo do dziecinstwa is woich wyborow a nie obowiazek poswiecac zycie choremu rodzenstwu jak matka. to okrutne narzucac cos takiego
poza tym ten argument tez lezy, bo mieli juz starsza zdrowa autorke do potencjalnej opieki

PrzezSamoH

Circus - nie polecę nikomu kalendarzyka, bo to metoda bardzo zawodna i tylko dla "ryzykantów", ale sama tak się zabezpieczałam i da się, jeśli kobieta ma regularne cykle.

bazienka

mnie kolezanka rpzekonuywala,ze stosunek przerywany dziala, uzywali go jej rodzice
jest iich w domu 4ka rodzenstwa
i taaaaak na pewno wszyscy byli planowani ;)
ani tego ani kalendarzyka nie polecam

PrzezSamoH

Etanolan - zgadzam się, dlatego używałam.

Bazienka - też używałam i sprawdzał się, ale to tak jak kalendarzyk - dla osób, które chcą dzieci :) Moja koleżanka wpadła po 6 latach ;)

Zobacz więcej odpowiedzi (2)
Akwamarynowa Odpowiedz

A próbowaliście leków z CBD? Wiem, że autyzmu samego w sobie nie wyleczy, ale może sprawić, że młody nie będzie aż taki agresywny. Pogadaj z rodzicami, bo piszę to jako osoba mająca styczność z dzieckiem autystycznym, u którego ww krople pomogły.

SzaraDama Odpowiedz

Mam kuzynów w podobnym wieku, ciężki autyzm. Nie mówią. Mieszkam w Anglii i u nas są domy opieki, z którymi można podpisać umowę i opiekun (odpowiednio przeszkolony) przychodzi zajmować się takim dzieckiem (albo też dorosłym). Sama w takim miejscu pracuję. Rzeczywiście nie słyszałam o takiej instytucji w Polsce. Autystyczne ludzie mają problem z odbieraniem bodźców. Często muszą mieć wszystko poukładane ( ułożony schemat dnia). My stosujemy tablice na których słowami i obrazkami są pokazane kolejne pory dnia i co "jest w planie". Mojemu kuzynowi pomógł komputer (wiele jest takich przypadków). Nie może mówić, ale może pisać i w ten sposób komunikować się z nami. Najwięcej stresu powoduje brak możliwości w komunikacji i wyrażenia siebie, oraz oczywiście bodźce zewnętrzne. Można znaleść filmy opisane "oczami osoby autystycznej". Bardzo ciekawe i pomaga zrozumieć problemy.

Nordek Odpowiedz

Dlatego jestem za aborcją. Autyzm akurat jest niewykrywalny, ale mam kuzynkę. Nie jest samodzielna. Jest chora, nie autyzm, ale trzeba się nią zajmować 24h. Wujek zmarł, ciocia jest drobną kobietą, nie daje rady już jej nosić. Wiadomo to jej dziecko i wielki szacun dla niej, że daje radę psychicznie. Ale ja sobie nie wyobrażam. Nie dałabym rady. Wiem co czujesz. Powodzenia w życiu, mam nadzieję, że jakoś się to ułoży u Ciebie

PrzezSamoH

Dobry dostęp do aborcji jest w przypadku chorób płodu bardzo ważny, ale nie rozwiązuje wszystkich problemów. Wielu wad rozwojowych nie udaje się wykryć od razu, tak samo wiele dzieciaków doświadcza urazów okołoporodowych. W sumie to wszystko zależy od postępów w medycynie.

Puszczalska15tka

@PrzezSamoH Przynajmniej rozwiązuje część problemów.

bazienka

ja za badaniami prenatalnymi, w Skandynawii niemal wyeliminowano zespol Downa
i za aborcja chorych dzieci, szczegolnie umyslowo
a dla urodzonych sa osrodki z personelem, ktory zna sie lepiej niz taki niedoswiadczony w tmacie rodzic oraz ktoremu plca za opieke nad takim dzieckiem
smutne, ale prawdziwe

PrzezSamoH

Puszczalska - tak, ale aborcja w tym przypadku jest legalna. Należy dążyć do tego, żeby szybciej wykrywać wady, stawiać trafniejsze diagnozy.

bazienka - dzieci niepełnosprawne intelektualnie są bardzo różne. Jedne do ogarnięcia tylko przez fachowców, z innymi rodzice radzą sobie świetnie i bez ich wskazówek wychowawcy w szkołach mieliby ciężko.

bazienka

przezsamoh, troche za duze rzyko byy "zobaczyc jak bedzie"

PrzezSamoH

bazienka - niepełnosprawność intelektualna nie jest do wykrycia w czasie usg, chyba że jest związana z innymi chorobami. Decyzja o oddaniu noworodka jest raczej trudniejsza niż aborcja na początkowym etapie.

Dragomir Odpowiedz

No lekki hardkor, wspolczuje... Rodzice pewnie mysla, ze to ich obowiazek ale to ich przerasta, a maja nie tylko to jedno dziecko. Uwazam, ze powinni go gdzies oddac... Jesli chca, moga go odwiedzac ale on stwarza zagrozenie dla wszystkich.

nacomi13 Odpowiedz

Moze przeprowadz sie z małym do dziadków?

Zobacz więcej komentarzy (16)
Dodaj anonimowe wyznanie