#iMlny
Zasada była prosta: przeżyje noc przy podstawowej opiece - tata zawozi je do miasta do fundacji ratującej ptaki.
Pewnego dnia szukałam koperku w kuchni, miałam może z 7 lat. Tata zawołał tylko, żebym dała sobie spokój i poszła do siebie. Otworzyłam ostatnią szufladę w zamrażarce i znalazłam w niej martwe gołębie, mojego szczura, który zmarł pół roku wcześniej i innych tymczasowych, byłych domowników. Okazało się, że przez kilka lat tata z lenistwa zamiast zakopywać zwłoki zwierząt, tak jak mi to obiecywał, chował je do zamrażarki "żeby zakopać potem". Byłam w szoku, do tej pory jestem osobą bardzo empatyczną, wrażliwą i mimo upływu 20 lat, często ten widok do mnie wraca.
Kilka lat później okazało się, że tata jest bardzo chorym i niebezpiecznym człowiekiem, jednak to już temat na osobną historię. Ja za to do dziś panicznie boję się zamrażarek. Ojca zresztą już też.
Poprosimy o link do historii o ojcu.
Jeśli historia o ojcu się pojawi to ja też poproszę.
Ja tak samo
Ja również
Też chcę
Też czekam
Również chcę to przeczytać
*historia o ojcu^
ja również chętnie przeczytam
/\ rozstawiam namiot w oczekiwaniu na historię. Zapraszam do środka.
i ja też
Jeśli podejmiesz się napisania wyznania o ojcu, to daj tutaj link.
Bump :)
Ja też chętnie przeczytam
.
kropeczka
Historia o ojcu
Też czekam. 😊
/\ - taktyczny domek
A mama? Nie zaglądała nigdy do zamrażarki?
Też mnie to dziwi. Nie zagląda się do niej codziennie, ale jeśli tyle czasu leżały w niej zwłoki zwierząt, to ktoś musiał się wcześniej na nie natknąć. Wątpię, że przez kilka lat nikt nie zaglądał do zamrażarki...
Może była jakoś zastraszana? Albo mogła uznać, że każdy ma jakieś fanaberie
W sumie nie znalazłem żadnej wzmianki o mamie. Może też znalazła ją w zamrażarce w piwnicy.
No ale jak zastraszana? "Nie zaglądaj do zamrażarki, bo skopię ci tyłek"? Z wyznania wynika, że dziwne/niebezpieczne skłonności ojca wyszły na jaw kilka lat później, nie ma nic o tym, żeby dawał niepokojące znaki wcześniej... Wygląda to tak, że dobrze się ukrywał i nie dawał po sobie nic poznać, no chyba że Autorka była na tyle mała, że nie zwróciła wcześniej uwagi na podejrzane zachowania, ale co z resztą rodziny? Jeśli matka wiedziała, że jej mąż jest jakiś dziwny, to mimo to mieszkała z dziećmi z takim człowiekiem, narażając te dzieci na niebezpieczeństwo? Dobrze byłoby dostać jakąś szerszą odpowiedź od Autorki na ten temat.
A może matka autorki nie była obecna w życiu dziecka? Może umarła albo uciekła albo jeszcze cos. Nie ma o niej żadnej wzmianki, więc można przyjąć, ze autorka wychowała się bez matki
Może Autorka po prostu jako dziecko nie widziała nic niepokojącego w zachowaniu taty, ale nie wiadomo jak wyglądało to z prespektywy jej mamy
Czujecie to? Otwieracie zamrazarke z nadzieja, ze w pudelku po lodach beda lody zamiast koperku, a tam zamiast lodow (tudziez koperku) znajdujecie swoje zamrozone zwierzatka 😥
Bardzo mnie zaintrygowałaś tą historią o Twoim ojcu. A co do wyznania, to bardzo Ci współczuję, nie wyobrażam sobie co musiała czuć 7 letnia dziewczynka, widząc martwe, zamrożone zwierzęta,
którymi kiedyś się opiekowała :(
Mam nadzieję że to mama gotowała obiady, jeśli nie to co z tymi co były w drodze do fundacji?
Ja tu czytam sobie ostatnie zdania i nagle do mojego pokoju wparowuje mój ojciec i się pyta czy chcę mięska z zupy ;)
O kurde
Ciekawe co robił z ptakami jadącymi do fundacji...
Dawaj historię o Tacie Psychopacie :D
Ten zwyrolski uśmiech na końcu
Tata psychopata.