#iHlN3

Mieszkam w małym mieście. Niedawno wprowadziłam się z rodzicami na inne osiedle i wszystko byłoby piękne, gdyby nie sąsiadki.
Na każdym z balkonów czatuje tzw. "Monitoring osiedlowy", a z racji dość charakterystycznego wyglądu, stałam się ich częstym tematem głośnych, nieprzyjemnych rozmów.

Mam psa. Średniej wielkości kundel, któremu nie często pozwalam na kontakty z innymi psami, ponieważ czasami przejawia agresywne zachowania. Wychodzę z nim zawsze na smyczy i nigdy go z niej nie spuszczam.
Czego dowiedziałam się odnośnie moich relacji z psem? Jestem jego katem. Psim terrorystą i na bank się nad nim znęcam, bo pies musi biegać i nawiązywać nowe znajomości. Nieistotne jest to, że mógłby zrobić krzywdę jakiemuś rozbrykanemu fafikowi.

Mam też o wiele młodszą siostrę. Młoda ma 2 lata i co tu dużo mówić, jest rozpieszczana przez dziadków i często wpada w histerię, gdy czegoś jej się zabroni. Ostatnio, gdy robiłam kanapki, zaczęła krzyczeć. Chciała się pobawić nożem. Dałam jej plastikowy, zabawkowy nożyk i pozwoliłam asystować w smarowaniu kanapek masłem. Koniec wycia. Cud.

10 minut później ktoś puka do drzwi.
Policja wraz z sąsiadką, która oskarża mnie o znęcanie się nad dziećmi. Tata w pracy, mama w sklepie. Zaprosiłam policjantów do środka, bez sąsiadki, która próbowała się wepchnąć. Przedstawiłam się, wyjaśniłam sytuację, przyszła mama. Przyszła pod drzwi od klatki, bo sąsiadki nie chciały jej wpuścić. Darły się i wygrażały. Policjanci zapanowali nad sytuacją i odjechali.

Ale z dnia na dzień jest coraz gorzej.
Każda z nich rozsiewa wymyślne plotki o mojej rodzinie. Ktoś wylał puszkę farby na drzwi naszej piwnicy, ktoś wylał niesamowicie śmierdzącą substancję na naszą wycieraczkę, ktoś zalał czymś podobnym pranie rozwieszone na balkonie, wieczorami czasem zdarza się, że ktoś rzuca we mnie i w mojego psa kamieniami, gdy spacerujemy. Ktoś zdewastował spacerówkę mojej siostry i wysypał na nią worek ze śmieciami.
Ale ten ktoś wyrzucił do śmieci kopertę z imieniem, nazwiskiem i adresem.
I już wiem, która z nich jest odpowiedzialna i wiem, że rodzice wnieśli pozew.

Ale nikt nie wie, kto mocno porysował ktosiowi auto i przebił oponę, kto schował ktosiowi rower ani kto oblał farbą drzwi ktosia.

Może i mszczenie się nie jest rozwiązaniem, ale według mnie było warto uprzykrzyć jej trochę życie.
DarkPsychopathII Odpowiedz

Zemsta najlepiej smakuje na zimno. Teraz to trochę nieodpowiedzialne, bo wy jesteście pierwsi na liście "podejrzanych" i skoro składacie pozew to dajecie ktosiowi linię obrony. Ktoś może powiedzieć, że jest niewinny, bo sam poniósł straty. Dlatego choć zemstę popieram to mszczenie się na gorąco nie jest dobrym wyjściem i można przesadzić. Gdyby ktokolwiek cie widział miałabyś problemy. Ale skoro nikt nie widział to gratuluję zemsty.

bazienka

ano odczekanie np. pol roku jest dobrym pomyslem

Sealover Odpowiedz

Wydaje mi się, że jeśli Twoi rodzice wnieśli pozew, to Twoja zemsta na sąsiadce może im tylko zaszkodzić podczas postępowania. Nie będą ofiarą prześladowania, tylko stroną konfliktu. Sąsiadka z łatwością się domyśli, że te „psikusy” robi jej ktoś z Twojej rodziny i to będzie jej sposób na obronę.

CichaPanda

Domyślanie się nic jej nie da, jeżeli nie będzie miała dowodów

Sealover

Wystarczy, że inna walnięta sąsiadka zezna, że widziała autorkę. Z wyznania wnioskuję, że te chore z zawiści kobiety są zdolne do wszystkiego.

Ackermann Odpowiedz

Tylko uważaj na psa, by nie zjadł jakiegoś równa, które go otruje. Niewiadomo do czego się posunie ktoś.

Ackermann

Gówna*

AzucarMoreno Odpowiedz

Z doświadczenia wiem, że takie wojny z sąsiadami "ty mnie a ja tobie" do niczego nie prowadzą. Ona i tak nie ma nic lepszego do roboty w życiu, poświęca temu cały swój czas, to dla niej sens życia więc szanse na wygrane są marne.
Rozwiązania są dwa, zależnie od tego jak poważna jest sytuacja- olewać kompletnie aż się odczepi, bo nie będzie miała rozrywki jak nie będziecie reagować albo wstąpić na drogę prawną.

miensnywonsz Odpowiedz

i prawidłowo, państwo prawa nie jest w stanie ogarnąć, trzeba wymierzać sprawiedliwość na własną rękę

IrisvonEverec

Z jednej strony rozumiem oburzenie, chęć zemsty itd., ale z drugiej to samosąd przeważnie nie jest rozwiązaniem problemów, a ich zaostrzeniem. To nie średniowiecze, że kiedy ktoś coś komuś zrobi, to wystarczy go "sprzątnąć" i sprawa załatwiona. Ta sąsiadka może teraz wspomnieć o wszystkich tych przykrościach, które ją spotkały np. podczas rozprawy i pomimo braku dowodów to jednak rodzina Autorki staje się w sprawie pierwszymi podejrzanymi. Zwłaszcza, gdy choćby jakaś jej "psiapsiółka parapetowa" zezna (nawet fałszywie), że widziała Autorkę, czy kogoś z jej rodziny podczas któregoś z wymienionych czynów, albo w momencie, gdy sąsiadka stwierdzi, że poza rodziną Autorki nie ma wrogów (w co szczerze wątpię, bo takie wiedźmy mało kto lubi, ale żeby to sprawdzić musieliby zrobić anonimową sondę, czy coś i to nie władza, a ktoś z osiedla, bo np. policji nikt się nie przyzna, że nie lubi sąsiadki aż tak, by coś jej zrobić) i tylko oni mogli jej źle życzyć. Rozumiem Autorkę, też by mnie szlag trafiał, jednak mogła odczekać dłuższy czas po rozprawie z takimi krokami, kiedy sprawa odeszłaby nieco w "zapomnienie"...

Ponownie Odpowiedz

Jesteście pewni, że to była ona? Koperta wydaje mi się zbyt oczywistym dowodem. Równie dobrze mógł to zrobić ktoś inny, a kopertę podrzucić żeby nie było na niego.

Anonwho Odpowiedz

I co, to wszystko przez twój wygląd? Wątpię, żeby ta osoba tak bardzo uprzykrzała wam życie, tylko z powodu twojego wyglądu. Owszem, takie sytuacje się zdarzają, ale tutaj nagromadzenie tego jest niemal absurdalne, kiedy zestawi się to z rzekomym powodem nienawiści.

Anonwho

DwaNastroje, wiem to, ale wzywanie policji, niszczenie mienia i wyrzucanie śmieci tylko z powodu wyglądu? Nie chce mi się to wierzyć. Albo autorka podkoloryzowała ten konflikt, albo jej rodzina nadepnęła tej osobie na odcisk w jakiś inny sposób, o czym autorka nie napisała lub z czego po prostu nie zdaje sobie sprawy.

TaSzalona Odpowiedz

Ahhh, te stereotypy i płytkie patrzenie na świat. To jest hyba oczywiste, że jak ktoś np. ma irokeza, to nie oznacza, że jest okropnym człowiekiem, czy coś w tym stylu. Ludzie, nie oceniajcie po wyglądzie! Rozumiem, że jest to problem w starszym pokoleniu, ale nie żyjemy w XIX wieku! Dobrze, że się mścisz, ale fajnie byłoby powiedzieć tym babom wprost, że nie życzysz sobie takich zachowań.

honestly Odpowiedz

Gratuluję do zniżenia się do jej poziomu. Sam pozew by wystarczył, o ile oczywiście macie dowody/świadków, którzy się nie wykruszą. Wrogów należy udupiać z klasą, to jest domena ludzi inteligentnych. I przy okazji coś wartego podziwu.

Dodaj anonimowe wyznanie