#iH5LO
Pewnej niedzieli, jako dziecko, byłam w kościele. Pan organista zaczął pięknie grać i śpiewać, tak więc ja zaczęłam tańczyć. I przy tym tańczeniu tak wymachiwałam tyłkiem, że przewróciłam nim ławkę stojącą za mną... prosto na stopy jakiejś babuni, której połamałam palce.
I dlatego dzieci nie powinno się zabierać do kościoła, jeżeli nie jest się w stanie ich upilnować.
Otóż to!
Pilnować? Ponoć dzieci czczą boga tańcem i śpiewem i to nic z złego że się radują w kościele. Potrąciła ławkę przypadkiem.
Jeśli to msza dla dzieci to nikt nie powinien mieć pretensji. W niektórych kościołach jest tez specjalny pokój dla matki z dzieckiem
Dzieci w ogóle nie powinno się zabierać do kościoła. Wystarczy, że rodzice mają wyprane mózgi.
Zgadzam się ale ten zasady nie ograniczał bym jedynie do kościoła.
Z bogiem zawsze mozna sie skontaktowac nie tylkovw kosciele
W kościele do którego chodzę małe dzieci chodzą podczas mszy po kościele a rodzice mają na to wywalone
Zastanawiające. Napisałaś dwa komentarze o prawie identycznej treści, a rozbieżność między ocenami jest wielka.
I co Ci to przeszkadza? U nas w kościele też tak jest i nikt nie ma do nikogo pretensji.
W kazdym kosciele w jakim bylam tak bylo
W naszym kościele też się dzieją dziwne rzeczy. Nie tylko dzieci ale i dorośli śpiewają (!) chodzą po kościele po amciu od księdza, a co bardziej bezczelni zamykają się z nim w takiej drewnianej budce z kratami i dyskutują, zamiast Msze przeżywać godnie. A reszta ma na to wywalone!
Ja pamiętam, że też chodziłam jako dziecko. Przecież dla dzieci godzina w takim kościele to straszna nuda. A tak sobie pospacerowałam, podziwiając konfesjonały.
Albo te ławki były wykonane z jakiejś marnej listwy albo miałaś wtedy już jakieś 12 lat albo byłaś niewiarygodnie gruba. Ławki, które widziałam w kościołach były jednak dosyć ciężkie i stabilnie stały.
O tym samym pomyślałam
Czasem w małych kościołach ławki są dość badziewne i często się chwieją. Sytuacja wydaje mi się prawdopodobna :)
U nas czasami, na mszy dla dzieci, dostawiano takie zwykłe ławki bez oparć, długie i wąskie, podobne do tych na ogniskach, tylko ładniejsze, może i u autorki takie były? Takie łatwo przewrócić nawet jednym palcem... ;)
Niedokładnie przeczytałam i mi ta ławka umknęła - i się zastanawiam jakim cudem dziecko upadające tyłkiem na czyjeś stopy je połamało i jak kościste musiało być :D
Połamania nóg!
Sorky nie to okno XDD
Następnym razem do kościoła założę glany.
Ja będąc w wieku wczesnoszkolnym na roratach bawiłam się świeczką. Podpaliłam chusteczkę i jak mnie oparzyła to rzuciłam na dywan pod ołtarzem. Proboszcz wyskoczył z ambony i szybko ugasił. Niby już duża a głupia.