#hpYSs
W ostatnim czasie znienawidziłam ojca. Do tej pory był mi obojętny. Nie chciałam tylko, żeby robił krzywdę mamie. Fakt, często płakałam, bo marzyłam o życiu, gdzie zachowywałby się on jak normalny, kochający tata. Ostatnio coś we mnie jednak pękło. Zdałam sobie sprawę przez to, że przez niego mam problem w kontaktach z ludźmi, bo boję się, że ich polubię lub pokocham, a oni staną się takimi zwierzętami jak on.
Dlatego od jakiegoś czasu życzę mu śmierci. Chcę, żeby zdychał w męczarniach i żeby nikt nie był mu w stanie pomóc. Ostatnio miał wypadek, który po czasie przerodził się w coś poważniejszego. Nocami dużo krzyczał z bólu, a był kompletnie nawalony i do tego brał silne leki przeciwbólowe, więc sprawa była poważna.
Ja jednak słysząc jego agonię, uśmiechałam się.
Nie jest mi z tym źle. Nadal chcę, żeby zniknął z tego świata.
przechodziłem przez podobne piekło. Ja miałem szczęście, że wydarzył się cud i nie wiem czemu zapomniałem/wybaczyłem mu. Niestety piekło które się za mną ciągnęło, które powodowała moja mama dawało się jeszcze długo we znaki....
zyczę Ci, abyś przypadkiem nie zbudowała więzienia dla samej siebie, życzę Ci uzdrowienia z tego syfu, bo pewnie masz sporo do naprawy u siebie....