#hpYSs

Mój ojciec prawie całe życie był alkoholikiem. Nocne kłótnie i bójki z mamą, wybijane szyby i krzyki były dla małej mnie normalnością. Choć przez większość mojego życia nie zdawałam sobie do końca sprawy z powagi sytuacji, to gdy weszłam w wiek dojrzewania, zaczęłam mieć trochę problemów psychicznych. Nerwica lękowa, depresja... Moja mama niestety nabyła czegoś w stylu syndromu sztokholmskiego i mimo że ojciec pół życia się nad nią znęcał i nie dawał spać w nocy, to ona nigdy nie chciała nigdzie go zgłosić i chociaż spróbować pozbyć się problemu.

W ostatnim czasie znienawidziłam ojca. Do tej pory był mi obojętny. Nie chciałam tylko, żeby robił krzywdę mamie. Fakt, często płakałam, bo marzyłam o życiu, gdzie zachowywałby się on jak normalny, kochający tata. Ostatnio coś we mnie jednak pękło. Zdałam sobie sprawę przez to, że przez niego mam problem w kontaktach z ludźmi, bo boję się, że ich polubię lub pokocham, a oni staną się takimi zwierzętami jak on.

Dlatego od jakiegoś czasu życzę mu śmierci. Chcę, żeby zdychał w męczarniach i żeby nikt nie był mu w stanie pomóc. Ostatnio miał wypadek, który po czasie przerodził się w coś poważniejszego. Nocami dużo krzyczał z bólu, a był kompletnie nawalony i do tego brał silne leki przeciwbólowe, więc sprawa była poważna.
Ja jednak słysząc jego agonię, uśmiechałam się.
Nie jest mi z tym źle. Nadal chcę, żeby zniknął z tego świata.
asdaqweqeqwe Odpowiedz

przechodziłem przez podobne piekło. Ja miałem szczęście, że wydarzył się cud i nie wiem czemu zapomniałem/wybaczyłem mu. Niestety piekło które się za mną ciągnęło, które powodowała moja mama dawało się jeszcze długo we znaki....
zyczę Ci, abyś przypadkiem nie zbudowała więzienia dla samej siebie, życzę Ci uzdrowienia z tego syfu, bo pewnie masz sporo do naprawy u siebie....

Dodaj anonimowe wyznanie