#hpHjQ
Jak to zwykle bywa była modlitwa, potem kilka standardowych pytań i już prawie koniec. Przed wyjściem ksiądz sięgnął po kopertę leżącą na stole i już stojąc w drzwiach... zerknął do środka. Z niezadowoleniem w głosie stwierdził, że inni parafianie pracujący za granicą dają w euro...
Początkowo mnie zatkało. A po chwili się wściekłam! Ledwo wiążemy koniec z końcem, daję mu ofiarę na kościół, a on wybrzydza, bo mu waluta nie pasuje. Tak mnie wkurzył, że wyjęłam mu kopertę z rąk i powiedziałam, że w takim razie inni już chyba wystarczająco na kościół ofiarowali, a w przyszłym roku nawet nie musi się do mnie fatygować, po czym zamknęłam drzwi.
Chyba mu się głupio zrobiło, bo minę miał nietęgą ;)
I ta satysfakcja po przeczytaniu wyznania :), a zachowanie księdza... po prostu brak mi słów...
Bezdomny dałby mu 2 samochody a Tobie nawet euro szkoda. Żenada naprawdę żenujące
Bezdomny tylko wybrańcom może dać samochody. On nie należał do elit. 😂
Tak jak już ktoś napisał bardzo dobrze zrobiłaś, ale poza tym zastanawiam się, czy tylko ja mam takie szczęście do księży, że spotykam takich, którzy są mili, pomocni i nie zaglądają do koperty, portfela?
Skąd on wie, gdzie mąż pracuje? Wypytywał o zawód i zarobki?
Księża o to właśnie pytają na kolędach.
Zapewne spytał, gdzie mąż. Nie musiał nawet dopytywać o zarobki.
Ludzie jak tylko usłyszą, że ktoś za granicą pracuje, to zaraz im się wydaje, że zarabiają miliony.
Może padło pytanie, dlaczego mąż nie jest obecny, nawet niekoniecznie mając na myśli jego pracę, tylko tak po prostu w rozmowie i słysząc, że jest za granicą, w pracy wyobraził sobie nie wiadomo co.
Ee chyba nie musiał wypytywać o takie rzeczy, pewnie w rozmowie wyszło
U mnie zawsze wypytują, więc bardzo możliwe
Mógł się zapytać gdzie jest mąż a ta mu powiedziałam że za granicą w pracy
Z doświadczenia wiem, że wielu księży chodzących po kolędzie pyta ludzi o to, gdzie pracują, czy jaki zawód wykonują. Jeszcze nie spotkałem księdza, który by pytał o zarobki, ale jestem skłonny uwierzyć, że i takie pytania padają.
Czasem pytają o pracę, w mojej parafii zawsze, nie wiem jak w innych. U Autorki też mógł o to spytać, usłyszał, że mąż za granicą, to i na euro się napalił, a tu dupa ;)
Księża często pytają o brakujących członków rodziny. Może autorka po prostu odpowiadała na pytanie.
Może ta informacja wyszla w trakcie rozmowy? U nas ksiadz zawsze pyta o osoby nieobecne jesli sie tak zdarzy :)
I bardzo dobrze zrobiłaś! U mnie kiedyś po kolędzie chodził proboszcz zanim przeszedł na emeryturę. Nigdy nie brał koperty, zawsze mówił żeby coś za to dziecku kupić.
Od mojej mamy i sąsiadów ksiądz nawet nie chcial przyjąc koperty. Najwazniejsze to nie wrzucac wszystkich do jednego worka :)
Popieram, przyklaskuję szybkiej ripoście! :) Należy tępić te patologie (nie mówie o wszystkich księżach).
No nareszcie się trafił ktoś z jajami! ❤ brawo!
Niedawno byly chrzciny mojego siostrzenca, którego chrzestnym zostal 'wujek z Ameryki'. Ksiedzu na tozsamosc chrzetnego az zaswiecily sie dollary w oczach. Pewnie sie zdziwil gdy w kopercie znalazl 50zl...
Brawo, brawo, brawo. Jestem taka dumna, że aż postanowiłam napisać komentarz! Doskonale rozwiązanie!