#hojiI
Przed wyjazdem na Mazury dostałam informację na Facebooku, że moje konto zostało zgłoszone i zostanie usunięte. Oczywiście była to ściema jakiegoś hakera, a ja przez głupotę kliknęłam link. Od tej pory Facebook zaczął mi szwankować. Na wyjeździe z kolei dostałam maila od hakera, że od dawna jestem przez niego obserwowana. Ma mój dostęp do Facebooka, włącza kamerkę, kiedy chce i jeśli nie zapłacę mu kasy, to wszystkim znajomym wyśle filmik, jak robiłam sobie dobrze. Opisał, po której stronie leżałam i po której był telefon. No wszystko się zgadzało. Bez zastanowienia skasowałam tego maila i starałam się sobie wyobrazić, że to sen, jednak co chwilę sprawdzałam, czy dostałam od niego kolejną wiadomość. Myślałam, że oszaleję. Po powrocie chciałam iść na policję, ale nie wyobrażałam sobie opowiedzieć tak żenującej sytuacji.
W życiu nie przeżyłam tak ogromnego stresu. Oczywiście nikomu o tym nie powiedziałam, a znajomi tylko dopytywali, co się ze mną dzieje. W głowie horror, chciałam umrzeć, zniknąć. W jednej chwili dowiedziałam się, co czują ludzie chorzy na depresję.
Całe szczęście ten koszmar trwał tylko i aż 3 dni. Po powrocie powiedziałam mężowi tylko o tym klikniętym linku, wyczyścił cały telefon, pozmieniałam hasła i weszłam z komputera na swojego maila. Tam ta wiadomość jeszcze widniała. Przeczytałam ją jeszcze raz na spokojnie. Okazało się, że to mail skierowany do faceta i jednak nic się tam nie zgadza. Poczytałam o tym w necie i okazało się, że takie wiadomości są losowo wysyłane po ludziach. No cud! Cały koszmar minął.
Teraz się śmieję z własnej głupoty, ale to mogło wydarzyć się naprawdę. Ja mam nauczkę. Nigdy więcej zabaw z telefonem w ręku.