#bBKY3
Warunki pogorszyły się wręcz dramatycznie, premie zabierane masowo, brak podwyżek mimo obietnic, parcie na nadgodziny, kręcenie nosem i „mszczenie się” za próbę wyegzekwowania praw pracownika (nawet tak bezczelnych, jak przerwa na posiłek przy 11-godzinnej zmianie...). Nie są to tylko moje odczucia, wielu pracowników narzeka na to, że czują się coraz gorzej w tej firmie. Najgorsze, że nie pracuję w jakimś Januszexie na końcu świata, a w naprawdę dużej, polskiej firmie w wielkim mieście.
Dziś napisał do mnie kolega, że kierownik narzekał dziś między innymi na mnie, że doskonale znamy sytuację w firmie i jakie są braki, a mimo to zostawiamy ich na lodzie.
Zostawię ich jeszcze bardziej po zwolnieniu, gdy przyniosę wypowiedzenie. Tylko złość mnie bierze na myśl, jak szybko moja pasja poszła się kochać...
#NjyNm
Nie ukrywam. Zrobiło mi to dzień, a nawet cały tydzień.
#dOht0
– Mamo, co robisz?
– Ćwiczę.
– A po co?
– Żeby mieć ładny brzuszek.
– Ale mamo, ty masz ładny brzuszek, tylko taki wielki...
Tylko dzieci potrafią tak pocieszyć rodziców.
#ODSTM
Spytacie, co w tym dziwnego?
Ano to, że będąc tak młoda osóbką, pragnęłam choć chwili uwagi i obdarzenia miłością ze strony rodziców.
Zapewne domyślacie się, jak się to skończyło, gdy zorientowali się, że to tylko flamaster... Otóż nakrzyczeli na mnie, że zawracam im głowę. A ja smutna poszłam dalej bawić się w kącie. Porzuciłam wtedy wszelkie próby zwrócenia na siebie ich uwagi.
#rvgA6
Wpadam na dworzec zasapany i podsypiający na stojąco zarazem, a tu z boku jakiś koleś, klasyczny wysiadywacz dworcowy, podbiega do mnie, chwyta mnie za szmaty pod szyją i wali prosto z mostu: „Wyskakuj z kasy”.
Ja zaskoczony: „No chyba żartujesz”.
Gość zgłupiał, popatrzył na mnie, poprawił mi kołnierzyk, który zgniótł wcześniej i powiedział: „Tak, żartuję”. I odszedł.
Pobiegłem dalej, a w pociągu zastanawiałem się, kto był bardziej zaskoczony, ja czy on...
#24Tnd
Jesteśmy z mężem 10 lat po ślubie, mamy dwójkę dzieci i ogólnie normalnie sobie żyjemy. Zdarzają się kłótnie, jak to w związku, ale wczoraj usłyszałam od niego coś, co sprawiło mi ogromny ból. Nie raz w złości się wyzywaliśmy, ale jakoś nigdy żadna obelga mnie nie ruszała, bo i tak wiedziałam, że to nieprawda i że to było powiedziane w złości i zaraz mi przechodziło.
Jakiś miesiąc temu po namowach męża zamówiłam dildo, żeby urozmaicić trochę nasze zbliżenia i zamówiłam takie małe (nie za długie ani nie za grube), bo wg mnie takie było wystarczające i jak dla mnie wszystko było OK. Natomiast wczoraj powiedział mi, że „mam zamówić sobie większego, bo nie mam już ci*ki gimnazjalistki i ten mi nie wystarcza” – te słowa mnie normalnie zmroziły, zrobiło mi się strasznie przykro, tym bardziej że na moje potrzeby seksualne to w zupełności mi wystarczyło. Nie umiem zrozumieć, jak mógł mi tak powiedzieć, wiem, że po porodach (dwa naturalne) zmienia się to i owo i że po tylu latach razem mówi się co się myśli, ale te słowa mnie strasznie zabolały, zwłaszcza że na to nie mam wpływu i mam taką ci*pkę, jaką mam, a zwłaszcza po ciążach i porodach już nigdy nie wróci do „wielkości gimnazjalistki”. Po prostu jest mi strasznie przykro i tyle. A przez to nawet nie mam ochoty myśleć o jakimkolwiek zbliżeniu z nim, bo w głowie mam tylko to, jaką mam wielką. Nie mam nawet komu się wyżalić, dlatego piszę to tutaj anonimowo.
#DUYuw
Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że nie ma żadnego problemu z biciem własnych dzieci.
#hKGhi
Najlepsze, że na bieżąco relacjonowała mi swoje wyprawy do dziekanatu, kwestury, kanclerza, opowiadając wszystko. Nawet to, że przecież jest mądrzejsza ode mnie i to jej się to stypendium należy.
#7Vbej
Dziwnie było mi oglądać miłosne sceny w filmach, odwracałam wzrok. Uważałam, że to coś nienormalnego, może nawet wstydliwego (np. trzymanie się za rękę...).
Teraz nie potrafię nawiązywać bliskich relacji damsko-męskich, kiedy zaczyna robić się poważnie – uciekam. Pracuję nad tym, ale nie potrafię jeszcze się zaangażować, przeraża mnie perspektywa stałego związku, chłopaka rodzicom bym nie przedstawiła. Raz zresztą byłam w związku i o niczym nie wiedzieli. Rozstaliśmy się, bo nie umiałam wprowadzić go w swoje życie, nie znosiłam też okazywania czułych gestów przy znajomych (trzymania za rękę, przytulania, nawet buziaków w policzek na powitanie). Myślę, że spory wpływ na to miał właśnie przykład rodziców, bo negatywnych doświadczeń, które mogłyby na mnie odcisnąć jakieś piętno, nie posiadam.