#24Tnd
Jesteśmy z mężem 10 lat po ślubie, mamy dwójkę dzieci i ogólnie normalnie sobie żyjemy. Zdarzają się kłótnie, jak to w związku, ale wczoraj usłyszałam od niego coś, co sprawiło mi ogromny ból. Nie raz w złości się wyzywaliśmy, ale jakoś nigdy żadna obelga mnie nie ruszała, bo i tak wiedziałam, że to nieprawda i że to było powiedziane w złości i zaraz mi przechodziło.
Jakiś miesiąc temu po namowach męża zamówiłam dildo, żeby urozmaicić trochę nasze zbliżenia i zamówiłam takie małe (nie za długie ani nie za grube), bo wg mnie takie było wystarczające i jak dla mnie wszystko było OK. Natomiast wczoraj powiedział mi, że „mam zamówić sobie większego, bo nie mam już ci*ki gimnazjalistki i ten mi nie wystarcza” – te słowa mnie normalnie zmroziły, zrobiło mi się strasznie przykro, tym bardziej że na moje potrzeby seksualne to w zupełności mi wystarczyło. Nie umiem zrozumieć, jak mógł mi tak powiedzieć, wiem, że po porodach (dwa naturalne) zmienia się to i owo i że po tylu latach razem mówi się co się myśli, ale te słowa mnie strasznie zabolały, zwłaszcza że na to nie mam wpływu i mam taką ci*pkę, jaką mam, a zwłaszcza po ciążach i porodach już nigdy nie wróci do „wielkości gimnazjalistki”. Po prostu jest mi strasznie przykro i tyle. A przez to nawet nie mam ochoty myśleć o jakimkolwiek zbliżeniu z nim, bo w głowie mam tylko to, jaką mam wielką. Nie mam nawet komu się wyżalić, dlatego piszę to tutaj anonimowo.
Strasznie słabe to, co mąż powiedział. Ogólnie po porodach ćwicząc mięśnie dna miednicy zbliżenie może być równie przyjemne. Ale o tym się rozmawia, a nie krzyczy w kłótni. Rodziłaś w połowie jego dzieci, poświęciłaś swoje ciało dla Waszego potomstwa.
Mogłaś mu odpowiedzieć, ze to nie twoja ci*ka się rozszerzyła, tylko jego pe*is się skurczył.
Dobre 😀
Tylko chodziło o dildosa. Miało być śmiesznie ale wyszło jak zawsze
Ja bym się bardziej martwił, że szanowny małżonek marzy o cipce gimnazjalistki.
Dokładnie, gimnazjum już nie ma, więc nigdy takiej nie znajdzie. To może martwić 🤣
Nigdy nie zrozumiem wyzwisk i obelg rzucanych w złości, podczas kłótni itp. Bywa, że się z moim w czymś nie zgodzimy, ale nigdy na jakieś chamskie zachowania. Jesteśmy partnerami, rozmawiamy o swoich problemach, bolączkach i trudnościach. Gdy kłótnia wychodzi poza skalę rzeczowych i sensownych argumentów oboje przestajemy i wracamy do rozmowy po ochłonięciu i przemyśleniu.
Też jestem w szoku że na tyle komentarzy, większość skupia się na wydźwięku TEJ wypowiedzi męża, a autorka jasno pisze, że u nich takie odzywki to norma. Patologia że hej.
Kurde, no, idiotyczna wypowiedź męża. Może w pokrętny i nieumiejętny sposób próbował uzyskać potwierdzenie, że jego sprzęt nadal jest dla autorki wystarczająco duży?
Jest skończonym chamem lub popełnił idiotyczny błąd.
Hvafaen Fajnie byłoby, gdyby dorosłość chroniła przed głupotą.
Hvafaen Zbierając Twoje najpodlejsze komentarze z tej strony także o Tobie łatwo można powiedzieć, że trzeba się od Ciebie odsunąć.
Na każdego można znaleźć haka i powiedzieć, że jest niewarty relacji.
Co do relacji autorki i jej męża, to do nich należy decyzja, czy uważają wspólne bycie za warte zachodu.
Spokojnie, ja się nigdy od Ciebie nie odsunę Hva. Może nie leżysz mi na sercu, ale na żołądku już tak.
Jeśli miałabym przeboleć to co powiedział, to tez bym sobie to tak wyjaśniła. Że poczuł się zagrożony, że nie jego penis Ci nie wystarcza.
Pewnie powinno się podejść do tego dojrzałej, bo normalne jest, że po porodzie ciało się zmienia i powinnismy to zaakceptować. A jednak tez by mnie to dotknęło
Wy normalne jesteście? Autorka pisze że na porządku dziennym są u nich obelgi, a Wy się zastanawiacie nad tą jedną wypowiedzią? Bardzo dobrze, że ją to zabolało, może najdzie ją jakaś refleksja, że może jednak to co robią nie jest normalne i nie jest właściwe. Może przestaną się gnoić i uważać że tak ma być.
Czyli wyżalić się na temat swojej pipki w internecie jest spoko, ale powiedzieć mężowi, że taki tekst był nie na miejscu i poczułaś się urażona takim określeniem jest już trudne do wykonania bo magicznie się wstydzisz? Powiedz mu żeby sobie wiarę kupił bo nie ma już drąga gimnazjalisty, a jego żelka Ci nie wystarcza :)
Wiagrę*
Może pomyślał że kupiłaś takie małe, żeby go nie urazić. Dilda na filmach zwykle są duże, większe niż naturalny penis, i mógł pomyśleć że takie małe coś w ogóle nie sprawi ci przyjemności, możesz spokojnie kupić większy.
Mąż się zachował jak cham i prostak. Wcale Ci się nie dziwię, że Ci przykro.
Rozważ jednak rozmowę z nim na temat jego komentarza. Krótko i po męsku powiedz mu, że przegiął z tym komentarzem, że zrobił Ci wielką przykrość taką obcesową krytyką. Zwłaszcza, że mowa tutaj o fizjologii, na którą nie masz dużego wpływu.
( to nie story " Mogłabyś żreć mniej chipsów, skoro tak ciągle narzekasz, że przytyłaś)
Warto z nim krótko porozmawiać, bo jest taka opcja, że rąbnął z bardzo grubej rury nie myśląc za wiele, bo chciał Ci dopiec i nie przemyślał nawet w jakie rejony się zapędza z tym komentarzem. Albo mu teraz głupio i cicho czeka, aż się sprawa rozmyje, albo nawet nie do końca zdaje sobie sprawę z tego jak bardzo Cię tym komentarzem zranił.
Spawa się nie rozmyje. Ty go będziesz unikać i będziesz mieć żal ( w pełni zrozumiałe). On się będzie czepiać, że jesteś humorzasta. Wszystkie negatywne emocje będą się nawarstwiać i będzie potem bardzo ciężko wycofać się tej uliczki.
Oczywiście - może zrobił to z całkowitą premedytacją i to cham, który nie dba o Twoje uczucia. Ale jest też pierwsza opcja. A skoro to mąż i ojciec Waszych dzieci, a nie chłopak z którym się umawiasz od miesiąca, to pewnie warto sprawdzić.
Uważam, że powinnaś powiedzieć facetowi, że nadal cierpisz przez jego słowa. On pewnie nawet nie wie, że tak Cię skrzywdził słowem. Jeśli mu nie powiesz, będzie w Tobie narastać frustracja i żal. Nie rozumiem mówienia w złości tego, czego się nie myśli, tylko zmyśliło się na poczekaniu, żeby kogoś zranić. Nie powinniśmy chcieć ranić kogoś, kogo kochamy. A wyśmiewanie czegoś, co nie jest od nas zależne, to już w ogóle słabe. Gdyby facet tak mi powiedział, przeszłaby mi chęć na jakiekolwiek zabawy z nim, bo ta myśl siedziałaby mi w głowie. Co się usłyszało, tego się nie odsłyszy. Słowa ranią mocno. Po co kłócić się, obrzucając się błotem i wymyślając najgorsze obelgi i zarzuty nie wiadomo skąd? Czy jeśli ma się do kogoś problem, nie lepiej powiedzieć konkretnie, co nam przeszkadza albo żeby ktoś czegoś nie robił? Niektórzy ludzie nie umieją rozmawiać.
Niefojrzały emocjonalnie dupek, wmawiając ci że masz zbyt szeroką pochwę - ukrywa syndrom krótkiego penisa, dałaś mu piękne dowody miłości - dzieci, zamów takie wielkie dildo i wsadź mu do ryja!@