#mQlQY

Gdy byłam jeszcze na studiach, miałam idealnie wyliczone wydatki.

Pewnego dnia niestety nie spojrzałam i stanęłam autem w bramie. Holowanie - droga sprawa. Wyszło około 600 zł za tę przyjemność. W związku z tym zostało mi 50 zł na najbliższe 10 dni plus napiwki, ale czasu na pracę nie było wiele, to napiwki też niskie. No i wyszło tak, że nie bardzo miałam co jeść, bo miałam jeszcze inne wydatki.

W związku z tym wpadłam na pomysł, uruchomiłam tindera i każdego dnia jadłam kolację z innym kolesiem. Większość była nudna, a z jednym jestem do dzisiaj.
To znaczy... do wczoraj, bo nieopatrznie opowiedziałam mu tę historię.

#VjBGN

Opiszę wam chyba jedyną zaletę wyglądu "typowego nerda w koszuli". Otóż jak się pewnie domyślacie, byłem przez to w szkole wyśmiewany i popychany, lecz to ignorowałem.

Pod koniec technikum grupka chłopaków z klasy chciała mi zrobić na "rozstanie klasy" dowcip w postaci porwania mnie do auta i wywiezienia za miasto.

We dwóch zaszli mnie w okolicy, gdzie mieszkałem, mieli kominiarki i krzyczeli coś, bym się poddał.

A ja wpadłem w taką panikę, że pobiłem całą trójkę. Nie pamiętam nic z tego zdarzenia, zadzwoniłem tylko na pogotowie.

A teraz finał: Cała trójka zgłosiła pobicie, opowiedzieli wszystko na komisariacie. Zostałem wezwany, policjant na mnie spojrzał, wyśmiał ich i na tym sprawa się skończyła.

#evuGZ

Krótkie wyznanie o tym, jak zyskałem dziewczynę.

Chodzę do szkoły, gdzie jest kilka mundurówek, na mundurze nazwiska mamy na piersi.
Wracałem z kumplami tramwajem, którym jechała też dziewczyna, która mi się podoba. W końcu miałem okazję dojrzeć jej nazwisko, więc próbowaliśmy ją znaleźć na Facebooku. Szło nam niemrawo, bo nazwisko dość popularne, wspólnych znajomych brak, a imię nieznane (bo nie potrafiłem zagadać jak człowiek).

W końcu dziewczyna się zorientowała, co robimy (stała niedaleko nas). Westchnęła, wzięła mi telefon z ręki, wpisała swoje dane i dodała do znajomych, komentując to krótko "amatorzy", a następnie oddała mi komórkę i jak gdyby nigdy nic wróciła do słuchania muzyki :D

#A7wn2

To będzie nietypowe wyznanie.
Publikuję je tylko dlatego, żeby uświadomić ludzi o tym, co w życiu jest ważne.

Kiedy byłam małą dziewczynką, widziałam, jak ojciec tłucze mamę... rozwiedli się. Kiedy byłam starsza, a mama miała innego faceta, alkoholika, widziałam, jak się w tym związku dusi. Mimo swoich problemów dała mi i siostrze wszystko, co mogła.

Trzy lata temu w jej życiu pojawił się ktoś, dzięki komu znów się pięknie uśmiecha i promienieje z każdym dniem. To kobieta. Tak, moja mama jest w związku z kobietą.

Ludzie, dlaczego was to tak boli... Czy naprawdę najważniejsza jest orientacja? Czy ważne jest szczęście bliskich?

#qHsjf

Sytuacja sprzed kilku dni.

Pracuję w cukierni. Przyszła starsza kobieta, tak na oko dobre 80 lat miała. Starsza, ledwo chodząca, z małą torebka. Na twarzy widać było mnóstwo zmarszczek, tak naprawdę można było z nich wyczytać, że miała ciężkie i długie życie. Podeszła i powiedziała, że czeka na wnuki, które mają ją odwiedzić po wizycie na cmentarzu. Miała 15 zł i chciała kupić duży kawałek sernika dla nich, tak by dla wszystkich starczyło.
W naszym sklepie mamy dość duże ciasta i za jej pieniądze mogłaby kupić zaledwie pół kawałka... Poczułam, że muszę zrobić dobry uczynek. Sprzedałam jej cały kawałek, ale policzyłam tylko połowę wagi ciasta, a drugą zapłaciłam sama.

Wiem, że to nic wielkiego, ale czuję się lepiej z świadomością, że chociaż komuś pomogłam i sprawiłam, że był szczęśliwy.

#eluEt

Zimą, kiedy wskakuję pod kołdrę i nie mogę się zagrzać, wyobrażam sobie, że jestem jedną z ofiar katastrofy Titanica, którą ratownicy właśnie wyciągnęli z lodowatej wody. Wyobrażam sobie, jak pomagają mi ściągnąć mokre ubrania, zawijają mnie w ciepłe koce i dają herbatę. Od razu robi mi się cieplej i zasypiam.

Czasem historię z Titanikiem zamieniam na śnieżną lawinę w górach. Wtedy po wyczołganiu się spod śniegu rozpalam ognisko i grzeję się przy ogniu. W tych historiach zawsze w tle ktoś umiera, ludzie cierpią i tylko mi jest super ciepło i wygodnie.

Robię tak od dziecka i nigdy nawet nie pomyślałam, że może być to nienormalne. Ale jakoś nigdy nikomu się do tego nie przyznałam.

#UJ4Ww

Kiedy chodziłyśmy z siostrą do podstawówki, mama postanowiła posłać nas na kolonie harcerskie. W domu zawsze było jedzenie i chodziłyśmy w czystych ubraniach, jednak dwutygodniowy turnus na Mazurach dla dwójki dzieci okazał się nieco większym wydatkiem, więc mama postarała się o dofinansowanie z MOPS-u.
Kolonie minęły, było świetnie, a my wróciłyśmy do domu i rozpoczął się nowy rok szkolny.

Urzędnicy z MOPS-u nie dali za wygraną i stwierdzili, że skoro pomagać, to na całego. Opłacili mi i siostrze obiady w szkole. Wszyscy myślimy "dobra nasza". Poszłyśmy więc na przerwie na stołówkę, ustawiłyśmy się w kolejce do spisu ludności, a kiedy dotarłyśmy do intendentki prowadzącej listę, ta na cały głos wykrzyknęła:
- Ale wy, dziewczynki, oczywiście wiecie, że za wasz obiadek nie płaci mamusia, tylko MOPS!?

Ostatnie słowo potoczyło się echem, a ja nigdy wcześniej i długo, długo później nie czułam się tak zażenowana. Po tym wydarzeniu mama słysząc, że jest nam przykro i głupio, zrezygnowała z dofinansowania.

#Q4ukk

Logika niektórych osób mnie rozbraja. Żeby ten wywód miał sens, musimy najpierw cofnąć się do pewnej sytuacji.
Gdy wieczorną porą wracałem z pracy, byłem świadkiem, jak dwóch typów zaczepia młodą kobietę. A że nigdy nie potrafiłem przejść obojętnie takiej sytuacji, to od razu zainterweniowałem. Natura obdarzyła mnie bardzo niskim głosem, więc dość łatwo jest mi zabrzmieć groźnie. Postury też nie jestem małej, więc dość szybko udało mi się załagodzić sytuację. Zapytałem się uratowanej kobiety po wszystkim, czy nic jej nie jest i czy może odprowadzić ją do domu albo chociaż na taksówkę. Powiedziała, że wszystko w porządku, podziękowała mi i właściwie tyle. Nie ma żadnych zakończeń typu "od 3 lat jesteśmy małżeństwem i mamy gromadkę dzieci".

Jak się potem okazało, mój kolega widział tę sytuację z pewnej odległości i następnego dnia pogratulował mi postawy. Dla mnie to naprawdę nic takiego i wręcz przeraża mnie, iż takie zachowanie jest czymś nadzwyczajnym.

Znajomy stwierdził, że dobrym pomysłem będzie powiedzieć paru osobom z pracy, czego był świadkiem poprzedniej nocy.
Oto z jakimi reakcjami się spotkałem:
- 4 największe plotkary powiedziały, że jestem agresywny i niebezpieczny
- 3 kolegów powiedziało, iż powinienem się wprosić do domu tej kobiety i "skorzystać z okazji"
- 3 innych kolegów za to powiedziało, że zachowałem się jak tchórz, bo tylko tym napastnikom pogroziłem i kazałem im iść do diabła. Już to widzę, jak oni by ich rozwalili jak Steven Seagal.

Ludziom się nigdy nie dogodzi, nie ma co.
Dodaj anonimowe wyznanie