Ostatnio, przeglądając Facebooka, zobaczyłem, iż moja koleżanka umieściła na swoim profilu hasztag #metoo. Ta sama, która podrywając mnie, macała mnie za krocze, dość bezpośrednio proponując stosunek seksualny.
Nigdy nie zrozumiem kobiet.
Dodaj anonimowe wyznanie
Napisz pod nowym zdjęciem "#metoo" i ją oznacz.
Żarty sobie stroisz??
@rudzianka
Mi do śmiechu nie jest. A dlaczego dla Ciebie to niby żart?
@Kanal90 A jakim prawem ma ją oznaczać?? Ma ja to upokorzyć czy jak?
@rudzianka
Tak, bo ona jego zaczęła także...
@ ziomek00725 Dzieciaku, takie sprawy załatwia się inaczej a nie na forum. Nie dziwię się, że potem zawsze dochodzi to tragedii.
Dla nieogarnietych: #metoo oznacza, ze osoba piszaca to ujawnia ze byla molestowana seksualnie
Wybacz, ale nie czuję się nieogarnięta, tylko dlatego, że nie wiem, o co chodzi w tych wszystkich hasztagach i tego typu akcjach. Ale dzięki za wyjaśnienie;)
@HoustonNaZadupiu Czy "dla nieobeznanych w temacie" brzmi dla Ciebie mniej obraźliwie? Ci wiecznie obrażeni i nadwrażliwi ludzie...
EverLucy: a żebyś wiedziała! Bardzo ładnie to ujęłaś.
No to jestem "nieogarnięty" :D
Powiem więcej, co to znaczy - hasztag #metoo. Wyraz meteo rozumiem jako coś związanego z pogodą. Hasztag już jest niejasny. Mogę zgadywać że "hasz" to forma od wyrazu haszysz. Ze słowem "tag" też już się gdzieś zetknąłem. Ale hasztag?
Hasztag #metoo jest dla mnie kompletnie niezrozumiały. Zerkam na swą klawiaturę i znajduję znak #, lecz próba wpisania go tu kończy się tym - \, | . Jak wpisałem ten znak? Skopiowałem go. Tak więc, nie wiem co to znaczy hasztag #metoo, i nie mam pojęcia jak toto wygląda.
metoo - me too - ja też (przez to przeszłam)/mi też (się to przytrafiło)/mnie też (to spotkało)
#metoo - #jateż / #miteż /#mnieteż
To, że ona molestowała Ciebie nie oznacza, że jej nikt nigdy nie molestował. Bo zapewne molestował. Molestowanie jest na porządku dziennym.
To tak samo jak z przemocą domową i alkoholizmem - dziecko widzi, że rodzice piją, jest bite itp - jedna osoba będzie chciała uciec, a druga zacznie powielać schematy rodziców. I później takie poniewierane dziecko samo staje się katem.
Trochę drastyczne porównanie, ale ja widzę podobieństwo. Jedno nie wyklucza drugiego Autorze.
A ostatnie zdanie jest zbędne. Płeć nie ma tu nic do rzeczy.
Ale w tej akcji chodzi o pokazanie skali problemu oraz jego wyeliminowanie. To tak, jakby złodziej brał czynny udział w akcji "stop kradzieży". To wtedy nie jest wartościowy post, a jedynie obnażenie własnej hipokryzji. Nikt nie powiedział, że osoba molestująca nie może być jednocześnie osobą molestowaną, ale niech ta akcja niesie za sobą coś więcej, niż durne hasztagi i poklepywanie skrzywdzonych kobiet po ramieniu.
Odwróć płcie, bo teraz ją usprawiedliwiasz. Nie miała żadnego prawa ani nie ma takiego powodu, dla którego można molestować.
Nie usprawiedliwiam jej. Wyznanie Autro zrozumiałam tak jakby ta dziewczyna nie mogła być molestowana, bo molestowała jego. A jedno nie wyklucza drugiego. Molestowanie zawsze jest złe. Nigdzie takiego zachowania nieusprawiedliwiam.
W tym wypadku to tylko 'durne' hasztagi i pokazywanie skali problemu. Jeżeli ktoś chce więcej to niech sam zacznie się angażować.
Naprawdę - przydadzą się aktywiści, zawsze i wszędzie.
sama śmiało mogłabym umieścić #metoo na facebooku, a mimo to nie mam problemu z dotykaniem penisa mojego faceta (teraz faceta, nigdy nie miałam takiego problemu z żadnym z moich kochanków), nie przeszkadzało mi to nigdy w byciu odważną z facetami, a właśnie tak zrozumiałam to wyznanie, nie widzę tu molestowania autora (nie wiemy czy protestował czy nie).
Mordimer, znaczy jakiś koleś może podejść i cię obmacać? I dopiero jak zaprotestujesz, to powinien przestać?
I nie będzie to molestowanie?
Odjazd, to dopiero podwójne standardy.
Poroniec, a nie uważasz że dziewczyna, która była molestowana, która publicznie temat podnosi, powinna WIEDZIEĆ że to zło, i nie powinna sama tego robić?
Albo że skoro sama molestuje, to widać nie widzi w tym nic złego, i tylko stara się być modna z tym hasztagiem, bo tak naprawdę nie uważa molestowania za jakiś problem?
Głośno mówi się o tym molestowaniu, ale umyka pewien szczegół, w którym faceci mają gorzej.
Otóż molestowana kobieta, jak zaprotestuje, da w pysk macantowi - jest w powszechnej opinii usprawiedliwiona, rozumiana.
Ale jeśli w odwrotnej sytuacji facet by strzelił z liścia nachalnej lasce pchającej się z łapami... ooo... "damski bokser! Cham! I co ubyło ci? Pedał jesteś? Powinieneś się cieszyć że laska na ciebie leci!". O ile by nie oberwał od jakiegoś rycerza - obrońcy uciśnionej.
nie, jakiś obcy facet nie może mnie obmacać. ale w wyznaniu nie ma mowy o obcej osobie, tylko o koleżance, która go podrywała i nie wygląda to tak, że ona nagle podbiegła i zaczęła go macać, tylko że po prostu flirtowali/rozmawiali. proponowanie seksu też nie widzę jako coś złego i sprzecznego z tym, że było się molestowanym. po prostu inaczej rozumiem wyznanie niż wy. rozumiem, że ona go podrywała i jemu to nie przeszkadzało, a dopiero gdy zobaczył hasztag u niej na facebooku to stało się dla niego dziwne.
swoją drogą, nawet jeśli jakiś facet by mnie zaczął macać, a ja bym nie protestowała to owszem, nie byłoby to molestowanie. dokładnie tak samo można zostać molestowanym/zgwałconym przez własnego partnera, gdy nie wyraża się zgody, jak nie zostać molestowanym przez obcą osobę, gdy wyraża się zgodę.
Dla mnie część tych lasek, z akcji #metoo chce tylko zwrócić na siebie uwagę.
Ech, niestety, już abstrahując od wyznania, ale odnosząc się do części komentarzy, panowie trochę sami kręcą na siebie bicz. Molestowanie jest powszechne, sama bym spokojnie mogła się podpisać pod metoo. Sądzę, że to może spotykać także wielu panów. Tylko kobiety w takich sytuacjach potrafią się zjednoczyć, walczyć o siebie nawzajem. A mężczyźni? Króluje stereotyp samca alfa, który nie może płakać, nie może być molestowany, nie może być zgwałcony, nie może być bity, w sumie to nic nie może, bo od razu hehe pizduś. Gdy kobieta ubiera się 'po męsku' raczej inne jej nie stygmatyzują, ba, zazwyczaj bronią jej prawa do takiego ubioru, tak samo z molestowaniem czy czymś innym. Natomiast jeśli jakiś facet założy rurki albo przyzna się, że został zgwałcony, znacznie rzadziej zdarza się, że kobiety go wyśmieją, niż że zrobią to mężczyźni, no bo hehe pedał.
Wydaje mi się, czy kobiety naprawdę molestowane nie przyłączyły się do akcji?
Niektóre naprawdę molestowane osoby nie chcą, aby wszycy o tym wiedzieli.
Jak to zacytuję klasyka: "Rzycie"
Bo #metoo jest wskaźnikiem osób, którym mozg zanikł
Może po prostu się potknęła i chciała się Ciebie przytrzymać
Trzeba było jej to napisać w komentarzu, ciekawe czy by usunęła czy odpowiedziała