#lV5EE

W drugiej gimnazjum zesikałem się w spodnie ze stresu, będąc przy tablicy, na lekcji matematyki z nauczycielką - postrachem wszystkich uczniów.

Do końca roku szkolnego byłem przez nią przezywany "mokry", a dodam, że przezywała wszystkie osoby, prócz swoich "pupilków", uświadamiając im/przypominając jakieś wpadki czy kompleksy.

Dodatkowo musiałem myć całą salę szmatą, na kolanach, na oczach całej klasy - w mokrych spodniach.

PS Klasa nie puściła mi tego płazem. Byłem wytykany palcami do końca gimnazjum.

#jw3eT

Kiedyś, na studiach, brałam udział w takim kółku studenckim z psychoonkologii, nazywało się "Oko w oko z rakiem", a było o tym, jak się z takimi pacjentami rozmawia. Nawiasem mówiąc, zajęcia były super.

Po studiach rozglądałam się za pracą, wysyłałam więc multum CV. Długo nikt nie oddzwaniał, może niekoniecznie z powodu, o jakim tu piszę. Niemniej po rozesłaniu ich już dziesiątek (rozdaniu osobiście również) patrzę, a tam na tych dziesiątkach CV jest napisane "Oko w oko z jakiem".

Z JAKIEM.

Kurczę, nawet rozmawiającego z jakiem nie chcieli nigdzie przyjąć :D

#flmaS

Sytuacja 5 lat temu. Szukaliśmy z żoną sylwestra, imprezy „all inclusive”.
Znalazłem. Sopot, klub, 150 zł od osoby, alko + jedzenie do woli.
Idziemy w ciemno.

W środku całkiem sympatycznie, z tym że faceci po prawej, a kobiety po lewej stronie siedzą... No trudno, pewnie sylwester dla singli, ale co tam.
Parę drinków poszło, poszedłem za potrzebą do WC. I widzę trzy wejścia: Gej, Bi, Les...
Tak oto się okazało, że sylwester, na który poszliśmy, jest skierowany dla gejów i lesbijek.

Po wypiciu sporej ilości alkoholu i szaleństwach na parkiecie, rozdarły mi się w spodnie od kroku po kolana. Pech chciał, że pod choinkę dostałem różowe bokserki w prosiaczki i miałem je na sobie...
Miałem branie jak nigdy :D

Był to najlepszy sylwester w życiu jaki przeżyłem i w następnych latach znów tam go spędzaliśmy :)

PS Nie, nie jestem gejem ;)

#R8FjX

Typowa sobota w Biedronce. Pełno ludzi, a ja w koszyku mam 5 produktów. Podchodzę trochę bliżej kasy z rozpiętą kurtką i nagle słyszę: "Proszę, pani pierwsza". Bardzo sympatyczna kobieta przepuszcza mnie i w momencie kiedy wymieniamy się na miejsca, typowy moher pcha się przed nas. Ta sympatyczna kobieta, ku mojemu i mohera zdziwieniu, rzuca ostre "Gdzie się pchasz, babciu?! Nie widzisz, że ja tu ciężarną przepuszczam?!".


Nie, nie jestem w ciąży. Ale moje dodatkowe 10 kilo uratowało mnie od stania w długaśnej kolejce :D

#cx8Nw

A propos kolędy.

W sąsiedniej wsi miała rozpocząć się wyżej wspomniana rzecz, jednak ksiądz bardzo długo nie przychodził. Zaniepokojeni mieszkańcy udali się na plebanię, ale proboszcz nie otwierał drzwi i ogólnie nie dawał znaku życia.
Wobec tego zadzwonili na 112, a po pewnym czasie na podwórko księdza zajechały dwa wozy strażackie i karetka.

Nagle drzwi otwierają się z hukiem, na zewnątrz wychodzi proboszcz, rozgląda się po swoich włościach i lekko zawianym głosem oznajmia:

- A czego wy tu chcecie? Wyyyypierdalać!

Tak oto mieszkańcy jednej z mazowieckich wsi mieli kolędę o jeden dzień później :D

#V5ptf

I weź tu pomóż rodzinie...

Mała wioska, matka bez pracy, syn na rencie.
Lodówki brak, pralki brak, matka kurtki na zimę nie ma.
Pojechaliśmy, zawieźliśmy lodówkę, Franię, tonę ciuchów.

Lodówkę sprzedali ("bo i tak nie mamy na jedzenie"), pralkę oddali sąsiadom na złom za dwadzieścia złotych, a ciuchami palą w piecu "na rozpałkę".
Matka kurtkę łaskawie zachowała. Reszta poszła z dymem...

I dalej narzekają, jaka to u nich bieda.

#b3GSe

Gdy dzwoni do mnie mój mąż, to jako dzwonek mam: Kocham cię, kochanie moje. Czasem, gdy ta piosenka leci w radiu, mój pies przybiega i wzrokiem daje mi do zrozumienia, że powinnam odebrać telefon. Wyłączam wtedy radio i udaję, że rozmawiam przez telefon z mężem, żeby psiak nie musiał się zastanawiać, dlaczego tego nie robię ;)
Dodaj anonimowe wyznanie