#hgIzD
Może ten mój nie jest aż tak wyjątkowo nieudany w porównaniu do codziennego pecha innych ludzi, jednak nurtuje mnie fakt złośliwości sił wyższych. Bo jak dowalić to hurtem.
Do rzeczy:
Z samego rana, mój budzik wypowiedział posłuszeństwo dzwoniąc godzinę wcześniej niż powinien. Chcąc nie chcąc wstałem zrobić herbatę tłukąc kubek w towarzystwie rozsypania kawy. Co tam, posprzątałem, wykonałem wszystkie poranne czynności i biegiem lecę do szkoły. Już z oddali (do przystanku dzieli mnie pole, mieszkam kilkanaście km o miasta) widziałem, jak kierowca autobusu z uśmiechem na twarzy podjechał kilka potrzebnych mi na dojście minut wcześniej a następnie ruszył z piskiem opon. Trudno, stoję i czekam godzinę na następny.
Po pojawieniu się kolejnego środka publicznego transportu, przy wsiadaniu wypadła mi całkiem nowa paczka papierosów. Zorientowałem się dopiero po ruszeniu, widząc szczęście w oczach nowego właściciela, czyli typowego osiedlowego lèmenę. Przynajmniej mam świadomość, że temu Panu bardziej się przydadzą.
Jak dotarłem do szkoły czekał mnie wykład na temat nieobecności i słabej frekwencji w ogóle, z czym się muszę niestety czy stety zgodzić. Podłamany na duchu przeglądam na telefonie anonimowe, bo przecież inni mają w końcu gorzej. Nie szukałem wtedy żadnej zaczepki, jednak pojawił się On, wysoki, szary, masywny, złośliwy w swojej naturze kamień. Nie zdziwił bym się jakby zdobiły go trzy paski. Z łatwością zwalił mnie z nóg (widocznie pałętam się po nie swojej "dzielni"). O ile ja wyszedłem cało, o tyle telefon ma do wymiany wyświetlacz, obudowę oraz głośnik.
Pomyślałem, że najbezpieczniejsze co mogę teraz zrobić to iść do domu i położyć się spać. Zamyślony nad sensem życia nie zauważyłem swojej miejskiej limuzyny, w wyniku czego poczekałem godzinę na następną. Wracając już stwierdziłem tak: w końcu mamy ładną pogodę, pójdę pobiegać, zjem coś dobrego, nie ma co się łamać. Świat stwierdził, że jednak jest powód do "łamania".
Dwa tygodnie wcześniej na siatkówce pękła mi torebka stawowa w prawej nodze. I właśnie idąc przez nierówne zabłocone pole, krzywo ją postawiłem. Ostrzegawczy ból zmusił mnie do przeniesienia całego ciężaru ciała na drugą nogę, w efekcie czego jak niedawno lekarz mnie poinformował pękła mi druga torebka stawowa.
I właśnie piszę żeby zapytać czy ma ktoś może pożyczyć kulę ortopedyczną?
Pewnie już Ci dawno niepotrzebna?
Biedaczek :c
Elegancko napisane, aż chce się czytać 👍
Ten komentarz jest tylko po to, aby wrócić do tego wyznania gdy będę miała zly dzień :D
Ten też :)
Przyłącze się :)
.
W takim razie i ja sie podpinam 😂
.
Nie wpadłam na to, to ja też
No powiem, że niezły pomysł c:
Mi też się może przydać
Me too
Ok, dołączam 😆
O, chłopie! No to rzeczywiście pech
A ja myślałem, że to ja miałem zły dzień ;/ Powodzenia :)
Nie pal :( ludzie rzuccie to świństwo ja rzuciłam po 4 latach palenia jak smok ( tak, chwale się bo mam czym 😀! ! ! )
To prawda, masz czym, gratuluję :)
Gratuluję :)
tez bym chciała się tym chwalić, ale niestety nałóg wciąż nie jest mi obcy :|
Mogę pożyczyć, wystarczy że odpowiesz na ten komentarz 😊
Kilka lat temu na komunię dostałam taki czarny rower. Oczywiście prezent bardzo mi się spodobał, dlatego starałam się go nie opuszczać. Wybłagałam mamę, żeby postawić go u mnie w pokoju i codziennie przed snem mówiłam do niego jak bardzo mi się podoba i jak bardzo lubię na nim jeździć. Kiedyś mama jednak podsłuchała moją 'rozmowę' z rowerkiem i wyniosła go do piwnicy. Kiedy poszłam zobaczyć jak 'mieszka' sobie mój dwukołowiec załamałam się. Ciemno, zimno i tak jakoś strasznie. Ale moje załamanie zwiększyło się kiedy zobaczyłam obok niego małego szczura. Pomyślałam wtedy, że mój ukochany zdradził mnie z tym małym wieprzem i już nigdy się do niego nie odezwałam.
Aaa, a tych kul niestety nie mam ;(
Ja mam! Dwie! :D