#hg3oA

Historia o relacjach z teściową.

Kupowałam od takiej starszej, sympatycznej pani pyszne ciasta domowego wypieku na różne okazje typu urodziny, imieniny. Któregoś razu poskarżyła mi się, że bardzo źle jej pod względem finansowym, a że znałam ją, lubiłam i miałam możliwość, żeby to zrobić, chciałam wręczyć jej pieniążki, żeby miała za co żyć. Pani się absolutnie nie zgodziła, ale po dłuższych negocjacjach ustaliłyśmy, że będzie mi pomagać w pracach domowych, robić zakupy, itp. Obie byłyśmy bardzo zadowolone, bo dla mnie jej pomoc była nieoceniona, a ona mogła uczciwie dorobić.
Tak było do czasu, kiedy o tym dowiedziała się moja teściowa. Zadzwoniła do mnie, że nie jestem prawdziwą kobietą, bo nie mogę sama sobie posprzątać, tylko wydaję pieniądze jej synka. No to ja jej tłumaczę, że po pierwsze nie pieniądze jej synka, tylko że ponieważ mam swoją firmę i ile pracy wykonam, tyle zarobię, to dzięki temu, że ktoś inny zajmuje się sprzątaniem ja mogę więcej zarobić, a jeśli nie, to mogę spędzić czas z dziećmi, a nie na sprzątaniu i że ta pani dzięki temu też ma środki do życia itd...
Ona na to, że mi się w dupie poprzewracało i się rozłączyła, żeby całej rodzince opowiedzieć jaką ma beznadziejną synową.

A coś anonimowego?
Mam nadzieję, że nigdy się nie dowie, że po tym doprawiłam jej porcję zupy środkiem na przeczyszczenie... No ale przecież prawdziwe kobiety nie srają, więc nie mogło jej zaszkodzić :D
ohlala Odpowiedz

Jakby mi ktoś powiedział, że nie jestem prawdziwą kobietą, bo nie sprzątam, to chyba bym go zbluzgała. Swoją drogą, gdyby było mnie stać, to bym płaciła komuś za sprzątanie, bo absolutnie nienawidzę tego robić. Nie-na-wi-dzę.

bazienka

w ogole takie postrzeganie sie tylko przez jakas czynnosc albo role np. matki, sprzataczki jest barzo smutne

Jestjakjest Odpowiedz

Do momentu o środku na przeczyszczenie miałam o autorce bardzo dobre zdanie.

Aswq Odpowiedz

Pitolić takie baby :D. Tylko się cieszyć, że się ma pretekst aby jej nie odwiedzać

nkp6 Odpowiedz

Bo przecież prawdziwa kobieta to wykonuje wszystkie prace domowe sama, opiekuje się dziećmi i skacze nad mężem zmęczonym po pracy i nie ma prawa zrzucać tych obowiązków na innych.
Cóż, osób myślących w ten sposób jest masa i w sumie spoko, jeśli komuś to nie przeszkadza to nie moja sprawa. No ale nienawidzę wymądrzania się i próby narzucenia swoich zasad jako tych jedynych i słusznych, bo przecież "ona tak robiła".

Dahun2 Odpowiedz

Jakbym moją babcią słyszała. Sama codziennie odkurzała i przychodziła do mnie do domu tylko po to aby narzekać jak brudno mamy (rodzice w pracy, dwójka dzieci w szkole, trzecie w przedszkolu, a czwarte pod opieką dziadków).
Czepiała się naprawdę o jakieś drobiazgi np. że zostały talerze do umycia po śniadaniu (myłyśmy na zmianę ja, siostra, mama, ja zwykle czekałam do wieczora, żeby umyć raz) albo, że pranie nie puszczone już teraz.
Do tego grzebała nam w rzeczach (w ubraniach, dokumentach, ogólnie wszędzie) i układała po swojemu (zdarzyło się jej wywalić mi ubrania lub kwiatki z pokoju bo jej się nie podobało). Jak mnie to denerwowało (mieliśmy wszędzie te same zamki, więc zamknięcie pokoju nic nie dawało).
Nie przejmuje się takim babom nic już nie pomoże.

Hafciarka

Twoi rodzice na to pozwalali? Żadne nie zwróciło jej uwagi? Ja bym zamki pozmieniała.

Ekoniks

A ojciec i brat nie mieli rąk, by zmywać naczynia?

Dahun2

@Hafciarka mój tata nie widział w tym problemu (on często pracuje od rano do wieczora i jak przychodziła to już babci dawno nie było). Moja mama widziała i sama się denerwowała ale teściowej nigdy podskoczyć nie chciała. Głównie dlatego, że kłótnia z nią prowadziła do ogromnego focha i jeszcze gorszego zachowania (babcia mieszka po drugiej stronie ulicy, więc może sobie przychodzić kiedy chce).

@Ekoniks moje rodzeństwo jest młodsze o 10 i 14 lat ciężko jest kazać zmywać naczynia rocznemu dziecku.
Wtedy nie mieliśmy jeszcze zmywarki.
Ojciec z kolei, jak napisałam, wracał często późno do domu. Moja mama pracowała na pół etatu więc przyjęła więcej obowiązków domowych na siebie. Tata zajmował się rzeczami które wymagały siły (jak regularne zapełniane pieca węglem) lub wysokiego wzrostu (moja mama jest niska). Taki podział im odpowiada.

Obecnie to babcia się trochę uspokoiła. Bo jest już wystarczająco stara, żeby nie mieć siły już grzebać każdemu w szafce.

Dodaj anonimowe wyznanie