#heRlg
Nie wiem jak wy, ale ja całe życie gdy gdzieś wyjeżdżałem na jakieś kolonie, zielone szkoły czy do rodziny na drugi koniec kraju, to miałem problemy żołądkowe przez pierwsze dwa dni pobytu, zanim mój wielce wysublimowany żołądek łaskawie się przyzwyczaił do tutejszego jedzenia.
Na tej zielonej szkole 20 parę lat temu niestety musiało być podobnie. Pierwsza noc w nowym miejscu, budzę się w nocy i czuję wielkie parcie w wiadomym miejscu, więc pędzę czym prędzej do łazienki, która jest na korytarzu naszego cudownego ośrodka. Łapie za deskę tak agresywnie i ją podnoszę do góry, że ta odbija się i z powrotem się zamyka. Ja oczywiście tego nie zauważam i zaczynam instynktownie robić to po co przyszedłem i cała zwartość moich jelit zostaje na desce oraz podłodze i na moich gaciach :(.
W panice postanawiam się szybko umyć, gatki lądują w dwóch czy nawet trzech szczelnie zamkniętych reklamówkach, a następnego dnia podczas spaceru do miasta zostają cichaczem wyrzucone. Chciałem to posprzątać, ale w łazience niestety nie było odpowiednich narzędzi do usunięcia mojego "małego" problemu, a proszenie nauczycieli o narzędzie nie wchodziło w grę z wiadomych powodów. Tym oto sposobem nikt nigdy się nie dowiedział kto był odpowiedzialny za masakrę w łazience, a wszyscy byli wkurzeni, że na dwie grupy dzieciaków i 4 nauczycieli do końca zielonej szkoły zostaliśmy z jedną łazienką, bo nikt nie odważył się do ostatniego dnia tego posprzątać. Zrobił to dopiero właściciel obiektu, a raczej osoba do tego wynajęta.
Z tego miejsca mogę jedynie przeprosić moich dawnych kolegów i koleżanki, ale sami rozumiecie gdybym się przyznał to byście mi już żyć nie dali :)
Całkiem naturalne: każdy z nasz ma pewne środwisko mikrobów w jelitach. Zmiana jedzenia mogła Ci na nie zaszkodzić.
Przecież to nie była znowu taka zmiana diety jak gdyby wyjechał na przykład do Korei czy Argentyny. Myślę że to było na tle nerwowym, trzebaby kopać głęboko w jego mózgu na terapii albo może nawet przez hipnozę żeby się dowiedzieć.