#hMtUX
I zaczęło się piekło. Jej rodzina przyjechała następnego dnia z wyrzutami, krzykami i oburzeniem, co to za bzdury wymyślamy?!?! Ich córeczka ma mieć porządne wesele! Nie będą się wstydzić, bo my mamy fanaberie!
Ich koncepcja?
Wstępna lista gości: ok. 120 osób, transportowanych busami, trzeba im zapewnić pokoje w hotelach. Ma być cała seria imprez, czas trwania co najmniej 3 dni, wesele, poprawiny, poprawiny part 2, chlanie dniami i nocami, ewentualnie z przerwami na sen, mają być wszystkie tradycyjne zabawy, oczepiny, zbieranie na wózek, taniec wokół krzeseł, jedzenie dziwnych rzeczy, zawiązywanie oczu itp., kapela, śpiewy i tańce do rana, kilkanaście dań, oczywiście żurek o północy, bar z dziesiątkami rodzajów wódek, win, piw, bimbru i domowych nalewek. Koszty? Już wstępnie wiedzą, jak duży kredyt jest potrzebny.
Brat obstaje przy swoim i nie zamierza odpuścić. Jego narzeczona nie chce się sprzeciwić rodzicom i popiera ich we wszystkim. W rezultacie kłócą się non stop. Ostatnio jest tak źle, że ślubu i wesela może w ogóle nie być.
Brak słów.
A może ta dziewczyna skrycie marzyła o dużym weselu? I to nie była ich wspólna decyzja, tylko narzucona przez twojego brata, a ona nie wiedziala jak go przekonać, więc teraz przyjęła stronę rodziców czując wsparcie?
Juz bardziej prawdopodobne jest,ze to narzeczona nie chce sie sprzeciwic rodzicom i byc grzeczna coreczka. No bo jak to tak, co ludzie pomysla itp.... Znam takie sytuacje, sama widzialam wiele. Gdyby jej na prawde zalezalo od poczatku na dużym weselu, to rozmawialaby z narzeczonym o tym skoro to ich wspolna sprawa. Moze niewiele wiem, ale wyglada mi na to, ze boi die swoich rodzicow.
No a ja znam parkę, w której facet decyduje o wszystkim. Nawet jakie spodnie ma nosić po domu, żeby jej dupa dobrze wyglądała i jakie buty ma włożyć do pracy. Więc wcale mnie nie zdziwi, jeśli opisany wyżej brat uznał, że jego opinia jest zdaniem całej dwójki.
Ja nie widzę powodu, by dziewczyna miała być tak uległa względem rodziców. Co innego, gdyby sytuacja była odwrotna i oni chcieliby pieniądze na takie wielkie wesele od rodziców. Tutaj sami pokrywają koszty wiec w czym problem
Są gusta i guściki, ale nie znamy opinii tej kobiety. Po przeczytaniu tego wyznania mam jednak nieodparte wrażenie, że ona nie jest pod wpływem rodziców, tylko że była pod wpływem narzeczonego - powody mogą być różne i w żadnym wypadku nie chcę tu obrażać tego gościa, ale może po prostu ciężko go do czegoś przekonać? Zawsze musi mieć rację? No nie oszukujmy się, ale większość pań jednak ma jakieś wyobrażenia co do swojego wesela, to panowie zazwyczaj chcą na nim przyoszczędzić i jest im naprawdę wszystko jedno (napisałam "ZAZWYCZAJ" - nie zawsze, gdyby ktoś znów miał problemy z czytaniem ze zrozumieniem)...
Poza tym, pomijając już wszystko, dlaczego do cholery dorośli ludzie nie mogą dojść do porozumienia? Znaleźć jakiegoś kompromisu?
diq1 "ja znam parkę, w której facet decyduje o wszystkim"
A ja znam parkę, w której "laska" decyduje o wszystkim. Co to za argumentacja?
To działa w dwie strony, ale feminazistki wolą ignorować prawdę i wczuwać się w rolę ofiary (oczywiście nigdy nie wspominając o prawie rozwodowym)
Nie wiem jak było, ale nie można całe życie zachowywać się jak małe dziecko z postawą "domyśl się" W dorosłym życiu trzeba jasno komunikować swoje potrzeby.
Małżeństwo to związek dwóch w pełni świadomych osób, które nie potrzebują pośrednictwa rodziny. Chyba, że chcesz się cofnąć do czasów, kiedy to rodzice wybierali partnera swoim potomkom..
Sandra, jakby sytuacja była dokładnie odwrotna, to uzylabym tej samej argumentacji. Bo tu nie chodzi o żaden feminizm, tylko o wskazanie, że czasem w związkach panuje despotyzm. Nie ważne z której strony. A że historia była o BRACIE a nie o siostrze, to się odniosłam do faceta. Weź na luz.
Ja tam bym najpierw polecała terapię dla par i wsparcie dziewczyny w wyrwaniu się spod wpływu Rodziców. Małżeństwo to DWIE osoby. Nie mniej, nie więcej. Póki dziewczyna nie odetnie Rodziców od swojego związku, to na miejscu brata bym się nie pakowała przed ołtarz. Inaczej całe życie będzie on kontra żona z teściami. Tak nigdy nie powinno być i takie pary nigdy nie są szczęśliwe.
Dokladnie
A mnie zastanawia, dlaczego dwoje dorosłych ludzi potrzebuje akceptacji swoich rodziców w takiej sprawie.
Cóż, większości par zależy na tym, by na ich ślubie byli ich rodzice. Wesele jest elementem tradycji i wiąże się z tym masa rzeczy. Są tacy rodzice, dla których brak pewnych tradycyjnych elementów dyskwalifikuje imprezę jako wesele, bo "co rodzina powie". Z drugiej strony... ślub jest dla młodych, a wesele dla gości, czyż nie?
Mój brat ma się żenić i też byłam przy, khem, negocjacjach... Przy czym to było młodzi vs. rodzice obu stron.
Przepraszam, że tak to ujmę, ale skoro oni nie są w stanie dojść do porozumienia w takiej sprawie to może faktycznie lepiej, żeby wesela nie było.
Pytanie jest proste, czego tak naprawdę chce ta dziewczyna. Jeśli chce kameralnego wesela a nie potrafi "sprzeciwić się" rodzicom to źle, jeśli chce wielkiej imprezy ale podporządkowuje się pod narzeczonego bez otwartej rozmowy z nim to też źle, a jeśli sama nie wie czego chce, to niech się może nie hajta.
Jak tradycyjne wesele to tradycyjnie opłaca je rodzina panny młodej
Dobry test przed małżeństwem.
Moim zdaniem każda ze stron powinna trochę popuścić i iść na kompromis, bo obstawnie przy swoim niczego nie da, a może się skończyć tak jak autor mówi, że ślubu w ogóle nie będzie.
A czemu niby para młoda miałaby ustąpić? XD Ich wesele, ich sprawa. Mnie się marzy wesele na max. 20 osób łącznie, bez hektolitrów alkoholu, bez disco polo i tańców- bo nie lubimy tego z partnerem, a to nasz dzień. I jeśli ktokolwiek miałby mieć co do tego jakieś ale, to niech nie przychodzi.
Kto płaci ten ma rację. Chcą skromnej uroczystości za którą sami zapłacą? To tylko dobrze o nich świadczy. Znam ludzi, którzy zadłużali się/rodzice brali kredyt i potem z takim balastem wchodzili na wspólną drogę. I przeliczanie kopert czy wystarczu na spłatę ślubnego kredytu. I po co to?
A może twój brat sobie tak postanowił i w dupie miał zdanie swojej narzeczonej? Mi się właśnie tak wydaje. Sorry ale na obiad to się chodzi na stype. Wiadomo, że bez przesady, żeby robić niewiadomo jakie. Ale może ona marzyła o normalnym weselu.
Są dwa scenariusze. Pierwszy- można odseparować rodziców od decyzji jakichkolwiek- oni są w końcu gośćmi, a nie gospodarzami imprezy. Drugi iść na kompromis, co osobiście polecam. Pamiętaj, że jeśli nie jest, to do końca jak sobie wymarzył Twój brat i jego narzeczona, przemęczą się przez weekend, ale później będą mieli spokój i nikt im głowy nie będzie suszył. Dlaczego doradzam opcję drugą? Sam miałem taki wybór i skłaniałem się ku pierwszej opcji i oczywiście ślubu jak i dalszego związku nie było.