#hIQea
A mój brat... praktycznie go wychowałem. Były problemy, przyznaję, w końcu nigdy nie miałem w tym żadnego doświadczenia, ale Bóg mi świadkiem, że starałem się jak mogłem. Ale im brat był starszy, tym problemy stawały się większe.
Kiedy miał niecałe 16 lat dowiedziałem się o tym, że bierze narkotyki. A dowiedziałem się tylko dlatego, że wylądował na SOR-ze. Byłem załamany, ale starałem się mu pomóc, naprawdę. Potem zaczęło się podbieranie pieniędzy, zawalanie szkoły, znikanie na noce - a myślałem, że to się dzieje tylko w telewizji. W końcu doszło do tego, czego najbardziej się obawiałem - nie chciałem mu dać pieniędzy, więc najzwyczajniej w świecie pobił mnie do nieprzytomności i uciekł. Do tej pory nie mam z nim kontaktu, nie wiem nawet, czy jeszcze żyje.
Nie pamiętam dokładnie swoich rodziców, ale przez ten czas nauczyłem się wiele o rodzicielstwie. Nadal kocham brata i nigdy nie poszedłem z tym na policję, ale jestem już na wyczerpaniu. Mam nadzieję, że wszystko u niego OK i że niedługo wróci. Marzę, że zmądrzeje i poukłada sobie życie. Czekam na niego i mu pomogę, w końcu to mój brat.
Wiesz... Rozumiem, że kochasz brata, ale czasem trzeba podjąć ciężkie decyzje. Uważam, że gdybyś zgłosił kradzież, pobicie, to, że zażywa narkotyki, to dałbyś mu tym nauczkę. I być może w ten sposób byś go uratował, bo poczułby, że nie jest bezkarny. Może wylądowałby na odwyku. A tak? Okradł Cię, pobił i nadal czuję się bezkarny i hula z kolezkami. Ty się zamartwiasz, a on się bawi pełną gębą. Coś czuję, że gdyby się zjawił, to omami Cię tanimi tekstami, że się zmienił, że już nie bierze. I pewnie chciałby kasę. Ale ja bym mu nie wierzyła w żadne słowo, tylko od razu wystawiła za drzwi bądź postawiła warunek - odwyk. Mimo wszystko, mam nadzieję, że jakoś się wszystko ulozy. Wytrwałości, autorze!
Niestety jak wielu rodziców popełniłeś podstawowy błąd: nie zgłosiłeś pobicia i kradzieży.
Wiem, że to ciężka decyzja, bo nikt nie chce donosić na bliską osobę ale mógłbyś tym mu bardziej pomóc niż zaszkodzić. Gdyby sprawa była zgłoszona oficjalnie, tak jak zaginięcie, on jako niepełnoletni byłby poszukiwany, wcześniejsze pobicie i kradzieże dałyby Ci podstawę do umieszczenia go na przymusowym odwyku.
Istnieje spora szansa, że gdybyś to zgłosił dostałby sporą nauczkę i zarazem pomoc.
Czyli tak - wujek jest ustanowiony opiekunem rodzeństwa. Nie ma nad nim żadnego nadzoru. Żadna instytucja nie kontroluje faktu, że młody zostaje zmuszony do opuszczenia domu opiekuna przed ukończeniem nauki, a drugi młody - nie dostaje jeść i nie ma się w co ubrać i żyje z tego, co uciuła brat. Żadna szkoła nie orientuje się, że prawny opiekun praktycznie porzucił 11 letnie dziecko... A co z rentą po rodzicach (uwaga, pełne sieroty!)? Świadczeniem na kontynuowanie nauki dla wychowanków rodzin zastępczych? Jako osiemnastolatek miałeś pełne prawo do dysponowania tymi pieniędzmi, mógłbyś nadal się uczyć. A jak poszukiwania zaginionego? Policja? Poszukiwania trwają? Czy sprawa zawieszona? Umorzona? Bo zgłosiłeś zaginięcie, prawda?
Troszkę dziur w tej historii.
@elka6 - nic dodać, nic ująć - takie pod burzę w komentarzach i wpisy jaki ty jesteś wspaniały.
Jednak dodam - rodziny zastępcze są objęte kuratelą, kurator okresowo sporządza notatki.
Przykro mi to pisać, ale są dwie możliwości - albo się zaćpa na śmierć, albo upadnie na samo dno i zmądrzeje. Innego wyjścia nie ma.
a widzisz a dla nalogowca najlepszym wyjsciem jest zabranie mu komfortu
po co ma cos zmieniac, jak ma gdie wrocic, co jesc,, cieplo i jeszcze ktos po nim rzygi posprzata? kase da?
miejmy nadzieje, ze na ulicy sie ogarnie
niestety czasem na pomoc jest najgorsza, lepiej czasem wywalić kogoś na ulicę niż dawac 62544183991 szanse
@Siggy ta pomoc*
Lepiej dać 62544183990 szans
wystarczy dopisać słowo "razy" i wpis będzie poprawny.
Wy*ierdol śmieci* z domu
Sam nie zmądrzeje. Potrzebna terapia.
Smutna historia... życzę Ci wszystkiego dobrego bo fajny z Ciebie facet ;)