#hHS9X
Ja, jako że sama jestem matką dwójki dzieci (córka 8 lat i syn 4 lata), często zagaduję do różnych dzieciaków i ich rodziców, czy to w autobusie właśnie, czy w sklepie, na spacerze, placu zabaw czy w w poczekalni (mnie i moje dzieci też tak "zaczepiają"). Więc po stwierdzeniu dziadka, że spinki są na nos, mówię do dziewczynki (jej dziadek zerkał na mnie i się uśmiechał):
- Pewnie, że spinki są na włosy, dziadek się nie zna ;)
Na co ta mała, patrząc mnie spode łba :
- A pani to mi się nie wcina!
Albo źle wychowana, albo da sobie radę w życiu.
A ja tam nie lubię takiego zagadywania. Tzn czasami mi nie przeszkadza i jest nawet mile, ale jak ktoś wygłasza swoje mądrości (nie mowie o autorce) to mnie szlag trafia. Albo jak wkłada głowę do wozka i chucha na dziecko.
Ja "uwielbiam" takie panie, które wsadzają głowę do czyjegoś wózka i ciumkaja, seplenią, słodzą i pytają czy mogą potrzymać, a pierwszy raz widzą dziecko na oczy. Zawsze się dziwię tym młodym rodzicom, że oddają tak te dzieci byle komu.
Już sam fakt, że rozsiewaja zarazki, często śmierdzą papierosami itp... I wpychaja łby aż pod budę wozka :/ albo jak trzymam dziecko na rękach tak na ramieniu ze patrzy na to co jest za mną i podchodzą te kobiety i łapią je za rączki i próbują uspokoić jak płacze. Noż...
Ja tam w ogóle nie lubię żadnej formy zagadywania... Idę sobie dzisiaj z przyjacielem do kościoła (spotkanie do bierzmowania) i sąsiadeczki siedzą na ławce. Dodam, że mój przyjaciel często po mnie albo do mnie wpada i czasami go widują, jak to w bloku... No i pyta się mnie tlenowana blond pięćdziesiątka: a gdzie się wybieracie?
Pominę fakt, że w ogóle jej to nie powinno obchodzić, to praktycznie obca osoba, ale grzecznie odpowiedziałam, że do kościółka, no to się wszystkie rozochociły i zaczęły paplać; a co?! Na zapowiedzi idziecie dać?!
Potraktowałam to jako jednorazowy żart, ale następnym razem nie zignoruje i tak powiem, że w pięty pójdzie 😦
Jeny po co takie teksty, macie pewnie po 16 lat, tylko może Was to wkurzyc lub skrepowac :/
@Niemapankutasa: oj wkurza, zwłaszcza, że ten przyjaciel chyba czuje miętę 😔
Też nie lubię takiego zgadywania. Kilka lat temu chodziłam często do koleżanki i co jakiś czas natrafiałam na jakąś panią z dzieckiem, która mówiła "Ooo, popatrz, dziewczynka! A gdzie ty idziesz?" (pytanie oczywiście do mnie) Potem stwierdzała, że jestem niekulturalna jak nie wyrażałam chęci odpowiedzi na to pytanie. Dziwny pomysł, żeby wychowywać cudze dzieci.
Jak ciocia urodziła bliźniaki to często do niej chodziłam, a to żeby jej pomóc, iść z nią na zakupy, coby choćby z wózkiem postać, bo nie ma co się pchać z takim do sklepu. Często ludzie co przechodzili rzucili swoim komentarzem "taka młoda a już dzieci" (miałam wtedy z 16 lat moze) albo to stawały i zaglądał do tego wózka, opowiadały o swoich dzieciach, oczywiście nie dając mi dojść do słowa. A kiedy padało pytanie jak sobie radzę ze swoimi czy jak tak szybko udało mi się wrócić do dawnej figury, to już się we mnie gotowało, bo potrafiło to tak gadać i gadać, chociaż zawsze miałam satysfakcję z miny końcowej (zamieszanie pomieszane z oburzeniem), gdy w końcu udało mi się wydusic, że to nie moje dzieci i powiedzialabym to wczesniej, gdy dala mi dojść do glosu. Zdążyło mi się to parę razy ale podziwiam matki, które muszą to przeżywać codziennie.
Zdecydowanie poradzi sobie w życiu, zaradna dziewczynka! 😀
Ale dziecko ma 100% racji. Niezbyt kulturalnie wtrącać się w rozmowę dwóch obcych osób.
Nigdy nie zapomnę jak pewna bezdomna pani wyssała smoczek mojej siostrze, bo jej wypadł...
Bleeee 😷😷😱
Jakby była źle wychowana to nie powiedziałaby do Ciebie Pani tylko na "ty" ;)
No i bardzo dobrze ci odpowiedziała :D
Ja kiedyś coś podobnego pocisnęłam za młodu, gdy jakies baby się wracały. Do dzisiaj tego nie cierpię, dziewczynka dobrze powiedziała :)
Kurcze, ludzie, rozumiem, że nie każdy lubi takie zagadywanie, może wcinanie się w rozmowę nie jest super kulturalne. Ale chyba nie ma w tym nic złego, gdy ktoś zagaduje miło, przyjaźnie, ma pozytywne nastawienie. Trochę mnie przeraża, że ludzie nie chcą ze sobą rozmawiać. Przypomina mi się tekst z koszulki Loesje 'Nie rozmawiaj z ludźmi, bo jeszcze kogoś poznasz'.
No dobra, ale czy to takie fajne, gdy ktoś komentuje rozmowę innych czy się w nią wcina ze swoimi trzema groszami? Jedziesz autobusem, rozmawiasz z koleżanką, a tu jakaś baba komentuje, to o czym rozmawiasz. Myślę, że jakoś jej bliżej poznawać nie chcesz...
Jasne, dlatego zaznaczyłam, że rozumiem jeśli chodzi o niekulturalne wcinanie się. Nawet nie chodziło mi o to konkretne wyznanie, tylko komentarze powyżej - niektóre nie dotyczyły chamskiego zachowania, ale zwykłego, przyjaznego zagadania do drugiego człowieka. Czasami mam wrażenie, że większość ludzi chętniej odcięłaby się kompletnie od innych i nie widziała nic poza telefonem z dostępem do internetu. Ale może przesadzam.
Przeszkodziłas jej w konwersacji :D
dobrze ci powiedziała, tez nie lubię takiego głupkowatego wcinania się tych matek polek, zagadywania dzieci, zaczepiania cudzych psów itd..
wychowana źle to ty jesteś
Jak ostatnio byłam na spacerze z kudłaczem jakiś koleś podszedł do nas z dzieckiem (5lat) .Mój kudłacz nie za bardzo lubi dzieci więź powiedziałem to ,a on że zgłosi na na policję 😕