#h2h6e

Historia wydarzyła się w ubiegłą niedzielę. Jak wiadomo maj-sezon komunijny. Do sakramentu przystępował mój siostrzeniec. Od kilku tygodniu zachodziłam w głowę co mogę mu kupić, żeby miał jakąś pamiątkę na lata. Po kilku telefonach do rodziny stwierdziłam, że kupię mu zegarek. 

Nadszedł dzień komunii. Młody stoi odpicowany w środku wianuszka gości do którego dumna zmierzam z moim bajerackim zegarkiem, wycmokałam go jak to zwykle na takich uroczystościach bywa i wręczam mu prezent mówiąc, że wreszcie będzie mógł pozbyć się starego, brzydkiego bubla który ma na ręku i może już włożyć ten nowy ode mnie do kościoła. Na co młody odpowiada, że przed chwilą dostał ten zegarek, który ma na ręku. Rozejrzałam się wokół siebie. Panowała grobowa cisza. Po minie łatwo można było odgadnąć, że zegarek był od ciotki, która wręcz mnie nie znosiła i oczywiście stała najblizej kiedy oceniałam "stary, nowy" zegarek siostrzeńca.
Kierkaa Odpowiedz

No to raczej ta ciotka się nie postarała :V

Dodaj anonimowe wyznanie