#gwbeJ
Po jego śmierci całkowicie się rozsypałam. Nie jadłam, nie wstawałam z łóżka, nie chciałam się z nikim spotykać. Odtrącałam każdą pomocną dłoń, ponieważ mój świat się zawalił. Jedyne czego chciałam, to być martwa razem z nim.
Doszłam już do poważnego planowania ile jakich tabletek powinnam łyknąć, by skutecznie rozstać się z tym światem. Ale wtedy pojawiły się sny. Widziałam w nich mojego narzeczonego. Siedzieliśmy na zielonej łące oddzieleni wysokim płotem. Ja strasznie chciałam przejść na jego stronę, ale on mówił do mnie swoim spokojnym głosem, że to jeszcze nie mój czas.
Sama nie wiem dlaczego, ale zaczęło mi to dodawać otuchy. Zaczęłam stawać na nogi, poprosiłam rodziców o pomoc. Znaleźli mi dobrego psychiatrę, który pomógł mi wyjść z depresji i wrócić do żywych.
Nigdy nikomu nie wyznałam co było bodźcem do szukania pomocy, ponieważ moi bliscy są racjonalistami. I tak nikt by w to nie uwierzył, a nie zniosłabym ich pobłażliwych śmieszków. Zresztą, kiedyś sama bym w to nie uwierzyła.
Piszę to wyznanie w kolejną rocznicę Jego śmierci, bo musiałam w końcu się tym z kimś podzielić.
Nie wiem, czy sen to zwykły wytwór twojego umysłu, czy rzeczywiście sygnał od ukochanego... Ale to bardzo wzruszające. Dobrze, że jednak nie postanowilas ze sobą skończyć. Powodzenia!
Moja babcia też miała podobny sen kilka lat po śmierci swojego męża. Opowiadała, że była z nim na jakiejś zabawie gdzie dużo tańczyli (dziadek podobno nie schodził z parkietu na takich imprezach). W pewnej chwili dziadek skierował się w stronę drzwi trzymając babcię za rękę, po czym zatrzymał się, spojrzał na babcie i powiedział: "Ja idę do siebie, ale Ty tu zostań. To jeszcze nie Twój czas."
Życzę Ci dużo szczęścia! Twój narzeczony nad Tobą czuwa. Mam nadzieję (on zapewne też), że znajdziesz kogoś, kogo znowu pokochasz. Siły i powodzenia. :)
Były narzeczony *
@CharlieScsnce nie masz serca! A jakby twoja mama umarla to tez bys o niej mowil/a ,,byla matka,,? (Przepraszam za taki przyklad)
@ZelowaKredka no bo ja przecież Charlie Scene jestem... A tak na poważnie, jeżeli przyjaciel ci umrze to nie mówisz przyjaciel tylko były przyjaciel.... Tak samo z narzeczonym, mężem, chłopakiem.... No ale z matką to raczej nie, co to w ogóle za przykład
Kolejne wyznanie, gdzie pijany kierowca jest sprawcą tragicznego wypadku. Brak słów na takich. A Tobie autorko życzę wszystkiego najlepszego.
Dlaczego brak słów na takich?
Bo są egoistycznymi śmieciami, którzy niszczą życie wielu ludziom, tylko z powodu alkoholu. Narażają siebie i innych, żeby szybciej dotrzeć na miejsce po wypiciu tej jebanej wódki czy innego gówna. Nie mam do nich żadnego szacunku
No to trzeba to napisać a nie "brak słów do takich"
Nie wierzę, że się nie domyśliłeś/aś dlaczego wystarczy napisać "brak słów na takich".
Mam łzy w oczach...
Zawsze chce mi się płakać, czasami płaczę, kiedy czytam coś takiego. Nie wyobrażam sobie, co by było, gdyby mój Ukochany teraz umarł.
Podziwiam Cie za to, że udało Ci się stanąc na nogi. Nawet nie umiem wyobrazić sobie co czułaś..
Nigdy nie zrozumiem , jak można wsiąść po alkoholu do auta.
Narzeczony nieżyjący, ale uratował Ci życie. Trzymam za Ciebie kciuki :)
Jednak myślę, że powinny być wprowadzone pewnego rodzaju czystki między ludzi :d Mam na myśli eliminacje idiotów jakim był ten pijany kierowca. Trzymaj się autorko ;)
Sny bywają piękne prawda?
Bardzo rozumiem twój ból, miałam tak samo. W sumie nadal mam ale damy radę ;)