#gwbeJ

Kilka lat temu, na 2 tygodnie przed naszym ślubem, zginął mój narzeczony. Przeżył misję w Afganistanie, a zabił go pijany kierowca 300 metrów od bezpiecznego domu.

Po jego śmierci całkowicie się rozsypałam. Nie jadłam, nie wstawałam z łóżka, nie chciałam się z nikim spotykać. Odtrącałam każdą pomocną dłoń, ponieważ mój świat się zawalił. Jedyne czego chciałam, to być martwa razem z nim.

Doszłam już do poważnego planowania ile jakich tabletek powinnam łyknąć, by skutecznie rozstać się z tym światem. Ale wtedy pojawiły się sny. Widziałam w nich mojego narzeczonego. Siedzieliśmy na zielonej łące oddzieleni wysokim płotem. Ja strasznie chciałam przejść na jego stronę, ale on mówił do mnie swoim spokojnym głosem, że to jeszcze nie mój czas.

Sama nie wiem dlaczego, ale zaczęło mi to dodawać otuchy. Zaczęłam stawać na nogi, poprosiłam rodziców o pomoc. Znaleźli mi dobrego psychiatrę, który pomógł mi wyjść z depresji i wrócić do żywych.

Nigdy nikomu nie wyznałam co było bodźcem do szukania pomocy, ponieważ moi bliscy są racjonalistami. I tak nikt by w to nie uwierzył, a nie zniosłabym ich pobłażliwych śmieszków. Zresztą, kiedyś sama bym w to nie uwierzyła.
Piszę to wyznanie w kolejną rocznicę Jego śmierci, bo musiałam w końcu się tym z kimś podzielić.
CzarnoToWidze Odpowiedz

Nie wiem, czy sen to zwykły wytwór twojego umysłu, czy rzeczywiście sygnał od ukochanego... Ale to bardzo wzruszające. Dobrze, że jednak nie postanowilas ze sobą skończyć. Powodzenia!

fluffymix

Moja babcia też miała podobny sen kilka lat po śmierci swojego męża. Opowiadała, że była z nim na jakiejś zabawie gdzie dużo tańczyli (dziadek podobno nie schodził z parkietu na takich imprezach). W pewnej chwili dziadek skierował się w stronę drzwi trzymając babcię za rękę, po czym zatrzymał się, spojrzał na babcie i powiedział: "Ja idę do siebie, ale Ty tu zostań. To jeszcze nie Twój czas."

ajjlii Odpowiedz

Życzę Ci dużo szczęścia! Twój narzeczony nad Tobą czuwa. Mam nadzieję (on zapewne też), że znajdziesz kogoś, kogo znowu pokochasz. Siły i powodzenia. :)

CharlieScene

Były narzeczony *

ZelowaKredka

@CharlieScsnce nie masz serca! A jakby twoja mama umarla to tez bys o niej mowil/a ,,byla matka,,? (Przepraszam za taki przyklad)

CharlieScene

@ZelowaKredka no bo ja przecież Charlie Scene jestem... A tak na poważnie, jeżeli przyjaciel ci umrze to nie mówisz przyjaciel tylko były przyjaciel.... Tak samo z narzeczonym, mężem, chłopakiem.... No ale z matką to raczej nie, co to w ogóle za przykład

Staryluzblus Odpowiedz

Kolejne wyznanie, gdzie pijany kierowca jest sprawcą tragicznego wypadku. Brak słów na takich. A Tobie autorko życzę wszystkiego najlepszego.

Rambidan

Dlaczego brak słów na takich?

CanisLupus

Bo są egoistycznymi śmieciami, którzy niszczą życie wielu ludziom, tylko z powodu alkoholu. Narażają siebie i innych, żeby szybciej dotrzeć na miejsce po wypiciu tej jebanej wódki czy innego gówna. Nie mam do nich żadnego szacunku

Rambidan

No to trzeba to napisać a nie "brak słów do takich"

78FS

Nie wierzę, że się nie domyśliłeś/aś dlaczego wystarczy napisać "brak słów na takich".

moiteur Odpowiedz

Mam łzy w oczach...

szareokno Odpowiedz

Zawsze chce mi się płakać, czasami płaczę, kiedy czytam coś takiego. Nie wyobrażam sobie, co by było, gdyby mój Ukochany teraz umarł.

kultowa0 Odpowiedz

Podziwiam Cie za to, że udało Ci się stanąc na nogi. Nawet nie umiem wyobrazić sobie co czułaś..

Paula2212 Odpowiedz

Nigdy nie zrozumiem , jak można wsiąść po alkoholu do auta.
Narzeczony nieżyjący, ale uratował Ci życie. Trzymam za Ciebie kciuki :)

Iusticem Odpowiedz

Jednak myślę, że powinny być wprowadzone pewnego rodzaju czystki między ludzi :d Mam na myśli eliminacje idiotów jakim był ten pijany kierowca. Trzymaj się autorko ;)

marcio0015 Odpowiedz

Sny bywają piękne prawda?

bydzia18 Odpowiedz

Bardzo rozumiem twój ból, miałam tak samo. W sumie nadal mam ale damy radę ;)

Zobacz więcej komentarzy (15)
Dodaj anonimowe wyznanie