#gmTQo
Jednakże jak przyjaciel powiedział mi, że próbował się kilka razy zabić bo sobie nie radzi, to jak myślicie pierwszą myślą było: "O nie! nie radzi sobie trzeba mu pomóc!"
Zdecydowanie nie... Pierwszą myślą było: "Faktycznie sobie nie radzisz, skoro się nawet zabić nie potrafisz", nie powiedziałem mu tego, myślę, że jak niektórzy by znali nasze myśli to faktycznie byłoby więcej samobójców, a wiadomo im więcej samobójców tym ich miej.
Pierwsza odpowiedź jest zwykle najlepsza. Kumpel nie radzi sobie z samobójstwem więc trzeba mu pomóc. Czad.
Nawet prychłam z tego xD (Chociaż to był guilty kek)
Ale nie no, powiedział że nie radzi sobie z życiem, a nie z samobójstwem (chociaż jak widać autor wyznania inaczej to widzi :'))
Wielu niedoszłych samobójców tak naprawdę nie chce odebrać sobie życia, tylko zwrócić na siebie uwagę, bo nie potrafią wprost poprosić o pomoc.
@karlitoska Na swój sposób brzmi pięknie, ale rzeczywistość jest gorsza. Często te osoby szukają lub proszą o pomoc, ale są uznawane za agencyjne, lub słyszą "wiesz, to jednak za duży ciężar na moje barki" i czują się jeszcze gorzej :/ Więc niektórzy to robią, by w końcu ktoś zechciał im pomóc, a nie miał ich za atencyjne ******. (Mówię z własnego doswiadczenia)
Skuteczne popełnienie samobójstwa w sumie nie jest takie proste. To nie jest tak, że łykniesz tabletki i na bank umrzesz, ba, nawet przy narkotykach nie ma 100% gwarancji. No więc wcale nie jest latwo zabić się tak, aby nie zrobić przy okazji krzywdy innym.
Zgadzam się też z tym, co mówi @livanir. Dodam jeszcze, że ludzie często są uparci jak osły i jeśli czyjeś zachowanie nie pasuje im do ich wizji depresji, to oznacza, że ta osoba wcale depresji nie ma.
livanir, ohlala, poczytajcie sobie kto najczęściej popełnia samobójstwo w Polsce i UE - są to mężczyźni przytłoczeni poczuciem odpowiedzialności, w kryzysie ekonomicznym lub innym. Jak czytałam taki raport, to wprost było napisane, że wynika to z presji, jaka jest narzucana mężczyzną, że muszą sobie poradzić, że "wstyd" prosić o pomoc. O ile się nie mylę, mężczyźni stanowią 75-80% samobójców. Także, wasze wrażenia i doświadczenia nie koniecznie muszą odzwierciedlać tendencje w społeczeństwie. Kobiety też znacznie rzadziej popełniają skuteczną próbę samobójstwa, częściej robią to by zwrócić na siebie uwagę.
Doskonale wiem, kto popełnia samobójstwa, ale nie ma to żadnego znaczenia w kontekście tego o czym piszemy z livanir.
Coś w tym jest.
Większość z osób które naprawdę chcą umrzeć, znajdzie sposób by odebrać sobie życie.
@Karlitoska, co do skuteczności takich prób to jest też tak, że mężczyźni wybierają skuteczniejsze(bardziej radykalne) metody odebrania sobie życia; podcięcie żył, powieszenie się, wejście pod rozpędzony pociąg, itp. Kobiety częściej wybierają truciznę, leki, itp...
Nom, to nie jest szczególnie empatyczne. Z jednej strony najważniejsze, że tego nie powiedziałeś, ale z drugiej - chyba nie uważasz tego przyjaciela za jakąś super osobę, skoro po usłyszeniu tego nie poczułeś szoku ani żalu, tylko pomyślałeś "heh, no to to fakt że słabo ci idzie". Dla mnie, jak ktoś już zwierzy mi się z czegoś tak poważnego, to jest bardziej wyróżnienie niż zwykła informacja. Wychodzę z założenia, że skoro ktoś powierzył mi swój problem, to darzy mnie zaufaniem, bo to nie są rzeczy, o których mówi się ludziom na ulicy, tylko raczej tym naprawdę najbliższym znajomym. I chyba wypada jakoś się odwdzięczyć za takie zaufanie. No wiesz, pokazać temu znajomemu, że może na ciebie liczyć. Zdarzyły mi się takie sytuacje, jedna bardzo podobna. I pamiętam, że wtedy zaczęłam naturalnie bardziej zwracać uwagę na tą osobę i regularnie sprawdzać jak jej idzie, jak się czuje itp. (ale tak sama dla siebie, dyskretnie, żeby nie robić przypału). Chciałam być na bieżąco, żeby albo upewnić że już przeszedł najgorszy kryzys, albo w razie pogorszenia zareagować i jakoś pomóc. Jak nie wiesz, to zapytaj go, czy korzysta z pomocy kogoś kto się na tym zna. Jak nie, to zawsze możesz zasugerować. Samo pogadanie z kimś kto jest specjalistą i właśnie wie co powiedzieć i jak zareagować (bo to jego praca) może bardzo pomóc.
Też pierwsza myśl, jaka mi przychodzi, gdy słyszę o takiej sytuacji, to że ktoś jest aż taką pierdołą życiową, że nawet zabić porządnie się nie potrafi.
Tyle że wiele osób popełniając samobójstwo celowo stosuje mało skuteczną metodę, podświadomie licząc, że ktoś ich odratuje, a cała akcja ma bardziej polegać na dramatycznej manifestacji swojej sytuacji i zwrócenia na siebie uwagi, niż rzeczywiste odebranie sobie życia.
Szkoda mi Ciebie i jego.
Jeśli ktoś mówi że sobie nie radzi i chce się że nic to tak naprawdę woła o pomoc i nie chce tego robić. Osoba która naprawdę nie chce żyć po prostu pójdzie się zabić.
Jest spora roznica pomiedzy successful suicide attempt (polska jezyk prosta jezyk (chłopstwa)) a determinacja do wykonania finalnego kroku. Zwlaszcza, ze "nie radzenie sobie" jest bardzo czesto skutkiem braku determinacji.
"Pomoc" w obydwu kierunkach technicznie polegala by na tym samem, dlatego moze to jest lepsze pole dyskusji dla specjalisty niz przypadkowe forum w necie.
Natomiast odnosnie empati - wydaje mi sie ze powinnes ewidentnie zrewidowac swoja ocene w tej kwestii, bo, przedewszystkim, empatyczna osoba nie skupila by postu o samobojczym przyjacielu na wlasnych "problemach". Jak juz blizej ci do psychopaty (narcyzm - bo uwazasz empatie za cos dobrego), a jak juz jestes nie znaczy to ze musisz byc hu*m. Wielu (zlych) psychopatow jest tak nadeta, ze ignoruje filozofie/moralnosc zachowujac sie nie tyle [źle] co [źle i glupio] niszczac ludzi dokola ... i siebie.
A teraz przetłumacz na "polska jezyk prosta jezyk (chłopstwa)" (zachowałem pisownię).
@bylylektor
Przecierz przetlumaczylem, ile sie dalo, czesc musialem zostawic po angielsku bo ze wzgledu na jakas durna pyche jedyna grupa ktora jeszcze rozwija jezyk jest półświatak i tak zwana patologia ~ co (ta pusta pycha vel buractwo) generalnie jest denerwujace kiedy trzeba sie gimnastykowac, bawic w opisywe obrazowanie pojec ktore od dawna funkcjonuja w innych jezykach...
"polska jezyk prosta jezyk" tlumaczy sie dokladnie na "polska jezyk prosta jezyk" ma obrazowac bardzo proste pojmowanie jezyka - ktory nie ma glebi: bulke kupisz w markecie ale Króla Lear'a nie napiszesz... I wiem, jest polska wersja - ale to nie jest wspolczesny nabytek, swiat troche poszedla na przod przez te 400 lat A MY NIE.
(chłopstwa) jest komentarzem dostarczajacym kontekst, kupic piwo, zamieść droge ~ jezyk dedykowany tego typu "służebnej" funkcjonalnosci.
No tak, bo przecież nie da się przetłumaczyć dobrze na polski "successful suicide attempt". Udana próba samobójcza, proszę bardzo.
No tak, niby ten język taki prosty, a jednak posługiwanie się nim Cię przerosło. Nie dość, że słownictwo ubogie (nie potrafisz przetłumaczyć tak prostego zwrotu?), to jeszcze mnóstwo błędów (cały zestaw: interpunkcyjne, ortograficzne, stylistyczne i rzeczowe). Ale nie martw się, najpóźniej za dwa lata, w czwartej klasie podstawówki zaczniecie czytać więcej lektur, pojawi się więcej gramatyki na lekcjach języka polskiego i może jeszcze się nauczysz ;)
Jak czytam komentarze @Qyegohooya to ich najczęściej nie rozumiem. Dla mnie to jakiś bełkot.
"powinnes", "przedewszystkim", "dookola ..." - nie taka prosta ta chłopska, polska język
¯\_(ツ)_/¯
W sumie zawsze uważałam, że te twierdzenie nie ma logicznych podstaw, bo samobójców zawsze tyle samo. Samobójca to osoba, która już jest martwa, a osób martwych nie ubywa. Więc bardzie by pasowało im wiecej samobójców tym ich więcej.
Zwłaszcza, ze często po śmierci jednej osoby załamuje się inne(np. żona, ojciec) i jest wiecej samobójców.
A ja bym to ujął w ten sposób, żeby było logiczniej - im więcej samobójców, tym mniej potencjalnych samobójców (łącznie z tymi ojcami i żonami kolejnych ofiar). Po przekroczeniu pewnej masy krytycznej, faktycznie ilość samobójstw mogła by zmaleć.
Gdyby broń palna w Polsce byla legalna już dawno jego brain był by na wall. Ja sam myślałem nad samobójstwem na całkiem poważnie, nawet planowałem skąd wytrzasne pistolet, ale doszedłem do wniosku, że w życiu na pierwszym miejscu liczysz się ty dopiero inni. Poza tym jest taka zasada, że puki ty sam dobrze nie działasz( twój mózg) nie bierz się za zadowalanie ludzi bo to cię tylko zniszczy.
Broń palna w Polsce jest legalna, ale na szczęście nie można wejść do sklepu i kupić pistolet jak np. telefon.