#ghSRr
Pewnego dnia dowiedziałem się, że potraktował ją w bardzo nieprzyjemny sposób, a ta postanowiła z nim zerwać. Widząc, jak załamała ją ta sytuacja, postanowiłem wkroczyć. Spotkałem się z nią, wysłuchałem, co ma do powiedzenia, wyżaliła mi się, że nie wie, co dalej robić, że jest jej ciężko, bo sądziła, że to będzie „ten jedyny” itp. Ja słuchałem, potakiwałem, do czasu, aż mnie coś wzięło. Postanowiłem wywalić jej taką mowę motywacyjną, jakiej w życiu nie słyszała. Zacząłem prawić jej komplementy, że jest wspaniałą osobą, że każdy zasługuje na szansę, że nie zawsze jest w życiu tak, jak tego chcemy, ale trzeba się pozbierać (moje doświadczenie życiowe ogranicza się co najwyżej do paru historyjek na anonimowe.pl, ale co tam, słuchała jak najęta). I na koniec dodałem, że zawsze trzeba odnaleźć w sobie motywację do podjęcia odpowiednich działań i tak też powinna zrobić.
Ona, zadowolona, że ktoś ją zrozumiał, wzięła sobie moje rady do serca. I wiecie, co zrobiła? Dosłownie następnego dnia postanowiła mu wybaczyć, wrócili do siebie, a teraz im się układa, bo tamten się ogarnął i postanowił ją traktować jak należy.
Nie wiem, czy się śmiać, czy płakać.
Aha. Czyli wcale nie chodziło Ci o jej szczęście. Chciałeś tylko zająć miejsce tamtego frajera.
Faktycznie, jak nam strasznie żal, że Ci się nie udało. Czuj się teraz wykorzystany, to właśnie ten moment.
Jak najbardziej chodzilo mu o jej szczescie. U wlasnego boku wprawdzie ale to niczego nie zmienia.
Jesli pomozesz drugiej osobie i przy okazji na tym skorzystasz, to ta pomoc sie nie liczy? Jest nieetyczna lub niemoralna?
Niechcealemusze
"wrócili do siebie, a teraz im się układa, bo tamten się ogarnął i postanowił ją traktować jak należy".
och, jaka ja jestem mądra...