Kilka lat temu, niecały miesiąc przed koncertem Iron Maiden we Wrocławiu. Ukochana kapela młodości, od której zaczęła się trwająca już ponad 15 lat przygoda z muzyką metalową. Nie mogę przegapić. Jednak pojawił się problem, koncert wypada w niedzielę, a według grafika ja w poniedziałek mam być o 6 w pracy. Nie ma opcji, żebym dał radę po koncercie wrócić z Wrocławia do domu, a potem jeszcze iść do pracy. Czas więc załatwić sobie wolne, albo chociaż zmianę grafiku, a u nas w firmie takie rzeczy załatwia się u brygadzisty. Niezbyt przyjemy typ. Taki złośliwy gbur w sumie. Odpowiedź oczywiście negatywna i niech nawet nie myślę z chorobowym albo NŻ kombinować, bo duże zlecenie jest i będę potrzebny...
No cóż, ja Iron Maiden nie odpuszczę, idę do swojego kierownika. Wchodzę, witam się i zaczynam zagadywać.
- No bo 8 lipca potrzebuję dzień urlopu, albo chociaż się na zmiany zamienić.
- A to czasami nie jest dzień po Maidenach?
- Eee... tak?
- Kurde, to masz dzień urlopu i jak wrócisz masz mi relację zdać. Młody byłem, to Maidenami się jarałem. Teraz też się jaram, nawet w aucie wczoraj nowej płyty słuchałem.
Czego to człowiek nie wiedział o swoim kierowniku...
Dodaj anonimowe wyznanie
Iron Maiden ma mnóstwo fanów.
Ironi robia dobry show, ze znanych mi koncertów w PL jedynie Tool dał lepszy popis.
Rammstein robi świetny show, koncert na stadionie w Chorzowie był niesamowity.
Fajnie trafić w pracy kogoś, kto podziela Twój gust muzyczny.