#gDJNC
Przeglądając późno w nocy filmiki na YouTube, zauważyłem jeden o bardzo ciekawym tytule: „Jak zobaczyć aurę w 5 minut”. Stwierdziłem, że co mi szkodzi, sprawdzę. I teraz trochę żałuję...
Filmik proponował rozwijanie widzenia peryferyjnego – czyli tak jakby kątem oka. Chwilę popróbowałem zalecanych ćwiczeń, aż w końcu złapał mnie cholerny ból oczu. Niewiele myśląc, wyłączyłem filmik, zgasiłem światło i poszedłem spać.
Pół nocy nie mogłem usnąć i tylko leżałem bezradnie, gapiąc się na ścianę. Jak zawsze w ciemności widzę doskonale, tak teraz prawie w ogóle nie widziałem. Miałem wrażenie, jakby mój pokój spowijała dziwna mgła. Dodatkowo miałem chore halucynacje. Wydawało mi się, że jedna ściana i sufit porosły brzydkim, białym włosiem, a na innej zaś widziałem zmieniające się, anormalne, humanoidalne kształty. Później pojawił się spory ból głowy i uczucie mdłości.
Obudziłem się rano i szczerze mówiąc, większość objawów przeszła. Nie miałem już halucynacji, ale ból głowy i oczu pozostał. Ponadto było mi strasznie niedobrze.
Pojechałem z tym do szpitala. Okazało się, że nadwyrężyłem mocno nerw wzrokowy.
Dzięki, aury!
Jak się pogapisz w punkt mocnego swiatla w ciemności (np telefon z jasnym ekranem) wystarczająco intensywnie, a potem zgasisz światło, też zobaczysz różne cuda. Nie ma to nic wspólnego z żadnymi "aurami", ale wzrok sobie można zepsuć
Gdzie umysł zawodzi, tam pojawiają się cuda i magia.
Bo czarować to trzeba umić
lepszy ból oczu niż opętanie/zniewolenie. Znam sporo osób które wpadły w tę kupę....
O! Na pewno!
no, na kupę trzeba uważać bo potem jest trudno buty doczyścić.