#fywPB
Wyzwania i zmartwienia przyszły w momencie, gdy zachorowałam. Nie jest to przeziębienie. Zwolniłam tempo, a nasze dotychczasowe życie zaczęło się dzielić między szkołę, dom i moje szpitale. Dziecko podsłuchało pewną rozmowę dotyczącą finansów domowych, leków itp. Tydzień później podczas przeglądania plecaka wyciągam liścik: „Moja mama jest chora. Ma urodziny. Wyślijcie jej kartki, by była zdrowa. Będzie miała dużo kartek, to na pewno będzie zdrowa. Wystarczy pieniędzy i nie będzie smutna”.
Ujęło mnie to. Tak zwyczajnie.
Za jakiś czas dziecko przychodzi ze skarbonką i ostentacyjnie informuje, że odkładała do skarbonki codziennie pieniążki, które dostawała do szkoły, byśmy miały na gorszy czas, bym miała na leki, bo jak będę miała leki, to na pewno będę zdrowa.
Łzy, wzruszenie. Pieniądze zostały w skarbonce. Ale sytuacje te pokazały mi, że to, co zaszczepisz w dziecku, będzie miało odbicie w jego przyszłości.
Duma! Duma!
Nie rozumiem. Co to był za liścik, do kogo skoro był w jej plecaku? Jeden liścik i "wyślijcie"? O co tu chodzi? Poza tym, ośmiolatka myśli że jak ktoś Ci wyśle kartki z życzeniami to one się na pewno spełnią i będziesz miała dużo pieniędzy... To ja bym nie był taki dumny z tak naiwnego dziecka.
Jeżeli już, to te liściki powinny być w plecach kolegów z klasy, a nie samej córki.
Nie klei się to.
Możliwe, że miała to być ckliwa historyjka ku pokrzepieniu serc, ale nie pykło.
Nie klei. Tym bardziej że choroba, brak kasy i codziennie pieniążki (fuj) do szkoły?
Dla ciebie to "takie miłe", a dla dziecka lata terapii. Dziecko to nie twój partner i powinno być na wszelkie możliwe sposoby chronione przed informacjami o problemach finansowych rodziny. To za duże obciążenie psychiczne dla młodego człowieka, co widać po tonie liściku. Rozumiem z wyznania, że tutaj akurat podsłuchało taką rozmowę, ale wtedy powinnaś mu wytłumaczyć, że ma się tym nie przejmować, że sobie poradzicie, że ty jako rodzic o to zadbasz, że macie przyjaciół, rodzinę, itp. którzy wam pomogą. Ale na dziecku nie może spoczywać taki ciężar, bo opłakane efekty wyjdą w jego dorosłości.
Brawa dla młodej i ciebie za wychowanie jej. Zdrówka!
Zadne brava dla mamy. To nie są problemy z którymi powinno mierzyć się 8letnie dziecko.
Gdzie zawiniła matka? "Dziecko podsłuchało pewną rozmowę dotyczącą finansów domowych, leków itp." Czy to zdanie sugeruje, że autorka swoje problemy przelała na dziecko? Czy, jest winna tego, że dała się podsłuchać?
Czy ewentualnie jej wina tkwi w tym, że nie jest w stanie się utrzymać jako samotna matka na zadowalającym poziomie?
Matka wychowała swoje dziecko w ciężkich warunkach, na empatyczną i mądrą osobę. Też bym chciał by wszyscy na świecie mieli tyle samo kasy i srali tęczą, ale niestety realne życie to nie bajka i może jak będziesz miała swoje dzieci, to zrozumiesz, że nie uchronisz ich przed całym złem tego świata, bo nie na wszystko masz wpływ.
Maniack, dziecko się wychowuje i jeśli usłyszy coś, czego nie powinno, to rodzica psim obowiązkiem jest się tym odpowiednio zaopiekować, a nie cieszyć się, że dziecko ma traumę. Tu się trzeba nad sobą poważnie zastanowić, a nie "duma, duma"
No piękny chochoł, autorka niech postawi sobie na podwórku.
I w którym momencie autorka pisze, jak wytłumaczyła to córce? Bo w wyznaniu, chronologicznie, pada tylko stwierdzenie, że "Łzy, wzruszenie. Pieniądze zostały w skarbonce." Czyli może autorka nie potrzebowała rad teoretyków, tylko chciała się pochwalić córką?