#fx2cH
Kiedy miałam pięć lat, również bardzo chciałam mieć pieska, ale był jeden problem - obaj moi dziadkowie już nie żyli. Z tego powodu zamiast męczyć o niego babcie czy rodziców, postanowiłam, że po prostu dziadek musi zmartwychwstać (skoro Jezus dał radę, to czemu by nie dziadek?) i mi tego pieska załatwić. Grób jednego z dziadków znajdował się w mojej miejscowości, więc za każdym razem, kiedy babcia szła go odwiedzić, chętnie się z nią zabierałam. Na szczęście nigdy się nie dowiedziała, że nie wynikało to z jakiegoś przywiązania do przodka, którego nawet nie poznałam, po prostu za każdym razem stawałam nad grobem i prosiłam dziadka, żeby wyszedł, bo ja tak bardzo chcę zwierzaka.
Nie wiem, co dokladnie takiego jest w tym wyznaniu, ale strasznie mi sie spodobalo, jakkolwiek to brzmi.
Pies cztery łapy ma... 🎶🎶🎶🎶.Super, plus. Ale dostałaś z czasem tego psa?
Zakładam, że dziadek nie zmartwychwstał, więc siłą rzeczy nie dostała pewnie psa
Raczej ciężko byłoby przegapić Sąd Ostateczny
"prezent" pod postacią zwierzęcia to najgorsze co dziadkowie mogliby zrobić. Ciesz się, bo dziadek albo by się okazał skończonym debilem, albo by cię zawiódł nie spełniając "marzenia".
Co to w ogóle za pomysł, zeby to dziadkowie dawali psa.
Co za bzdura.
Strasznie generalizujesz, a przecież może być sytuacja, gdzie dziadkowie owszem, dają dziecku zwierzątko, ale wcześniej konsultują to z rodzicami i zwierzę oficjalnie jest prezentem dla wnuka a tak naprawdę cała rodzina jest na nie gotowa.
A pomysł z dziadkiem wynikł z piosenki, czytaj ze zrozumieniem. Dzieci aż tak nie analizują sensu.
Dziadkowie i rodzina autorki mogli tez mieszkać blisko siebie, pies mieszkałby u babci i dziadka.