Ostatnio coraz częściej myślę o swoich osiemnastych urodzinach. Widzę wokół siebie ludzi, którzy organizują wielkie przyjęcia, wynajmują sale, zapraszają mnóstwo znajomych i dostają wymarzone prezenty. Zazdroszczę im tych chwil, radości i poczucia, że mogą świętować wejście w dorosłość w naprawdę wyjątkowy sposób. Ja niestety wiem, że moja osiemnastka nie będzie wyglądała tak samo. Sytuacja finansowa nie pozwala nam na organizowanie przyjąć, a moje urodziny nigdy nie były wielkim wydarzeniem. Najbardziej boli mnie jednak to, że nawet nie mam grona znajomych, z którymi mogłabym świętować ten dzień. Widzę zdjęcia pełne uśmiechniętych ludzi otoczonych przyjaciółmi i czuję ukłucie zazdrości. Nie chodzi nawet o drogą imprezę, ale o samo poczucie, że ma się obok siebie osoby, które cieszą się razem z tobą i chcą spędzić z tobą ten wyjątkowy moment. Moja osiemnastka prawdopodobnie będzie bardzo skromna i spędzę ją sama. To smutne, bo osiemnaste urodziny są tylko raz w życiu, a ja już teraz mam wrażenie, że ominie mnie coś, na co czekałam przez wiele lat :/
Dodaj anonimowe wyznanie
Każde urodziny są tylko raz w życiu.
Owszem, niemniej te 18 dla wielu młodych są przełomowe i jedne z najważniejszych.
Byłem na wielu tego typu imprezach, w tym swojej i nie wyobrażam sobie, że miałoby mnie to ominąć.
To ważny czas w życiu. Prawie dorosły, a jeszcze beztroski.
Twoja sytuacja nie jest łatwa, ale wiedz że też nie każdy się decyduje na huczną imprezę. Jeśli masz jakiś sąsiadów albo kuzynów w swoim wieku zaproś tylko ich i ewentualnie rodzinę, tort w salonie/ogrodzie, (jeśli 18 jest w lato to grill). Przykro mi, z powodu twojej sytuacji ale myślę że chore standardy tych hucznych i luksusowych osiemnastek wyprały nam mózg.
Każde urodziny są tylko raz w życiu :) a jakbyś zaprosiła kogos na imprezę z żarciem i alkoholem, to też by przyszedł tłum i też by się szczerzyli do zdjęć. Serio, osiemnaste urodziny są przereklamowane tak samo jak studniówka.
Nik Ci nie każe organizować imprezy, ani zapraszać kogokolwiek.
Co do tego, że nie stać cię na imprezę urodzinową, dobrze ci radzę, nie przyzwyczajaj mózgu do takiego gadania, że ciągle na coś nie stać. Imprezę można zrobić w domu, w parku, grilla nad jeziorem, wyjść na dużą pizzę i uprzedzić właściciela pizzerii, że będą baloniki i sto lat. Naprawdę, prawie osiemnastoletnia dziewczyna spokojnie jest w stanie zarobić te 500 zł, żeby każdemu postawić piwo czy pizzę (bo rozumiem, że skoro krucho ze znajomościami, to możesz się krępować zrobić spotkanie, gdzie każdy płaci za siebie). Ja na osiemnastkę brałam salę, na którą sama zarobiłam, ale byli tacy co robili w domu, kanapeczki, chipsy, i alko we własnym zakresie. Głośna muzyka. I już. Wynajdź parę życzliwych osób, co jesteś w stanie zaprosić, a jak przyjdzie mało osób to się nie przejmuj, tylko ciesz tymi, co przyszli. Próbuj szukać kontaktów!
Zawsze istnieje szansa, żeby zrobić imprezę "po kosztach", a potem nadrobić. Coś taniego, co da się zrobić z przyjaciółmi, a potem zrobić większą rzecz na jakieś bardziej okrągłe urodziny, żeby sobie "odbić". Ważne, żeby po prostu być szczęśliwym z miłymi ludźmi, a takie duże rzeczy to dopiero jak już będzie wszystko można na spokojnie zrobić. Ogólnie nic Pani nie traci jak teraz by był tylko jakiś grill z przyjaciółmi zamiast wielkiej imprezy. Po prostu wielka impreza będzie później. Swojej 18-stki nawet nie pamiętam, ale wiem, że na 19-urodziny dostałam od miłych ludzi pędzle i lalki porcelanowe. I właśnie to były moje ulubione urodziny. Pani ma jeszcze ze sto urodzin przed sobą^^
Też chciałam mieć fajną, wesołą imprezę na osiemnastkę, ale się nie odbyła. Sama ją wymyśliłam, zaplanowałam, a potem sama odwołałam.
Usłyszałam przypadkiem rozmowę moich koleżanek z klasy, które nabijały się ze mnie i snuły teorie, że co to może być za impreza, jak ja nie umiem imprezować (czytaj: nie piję alkoholu). Nabijały się ze mnie. Było mi tak przykro, że uznałam, że nie chcę z nimi świętować. Odwołałam wszystko.
Zrobiłam porządne dwudzieste urodziny. Zaprosiłam ludzi, z którymi czułam się najlepiej i wyszło sto razy fajniej, niż gdybym miała na siłę robić tamtą osiemnastkę dla kogoś, kto się ze mnie po cichu śmieje.
Wiem, że ci przykro, ale za jakiś czas możesz zobaczyć, że tak wyszło lepiej. Na przykład pójdziesz na studia, poznasz nowe towarzystwo i to z nimi będziesz świętować urodziny, nieważne które.