#fZAKj
Historia właściwa. Na wakacjach w jednej z nadmorskich miejscowości wybrałam się do wesołego miasteczka na koło. Byłoby idealnie, jednak w tym samym wagonie co ja znalazły się dwie dziewczyny, które były bardzo sobą zajęte. Dosłownie wchodziły sobie do gardeł. Nie chciałam spędzić najbliższych 10 minut, oglądając to, więc grzecznie zapytałam, czy mogłyby przestać, ponieważ nie są tu same. Zostałam za to zwyzywana od homofobów, że jestem paskudna, obrzydliwa.
Ludzie, to, że ktoś zwraca wam uwagę w miejscu publicznym, nie oznacza, że jest rasistą czy homofobem, tylko że może mu przeszkadzać wasze zachowanie.
Myślę, że one to mogły robić trochę specjalnie. Taki powiedzmy młodzieńczy bunt, przeciwko zasadom życia społecznego.
MaryL2
Też tak uważam. Kilka razy już widziałam młode lesbijki, które bardzo ostentacyjnie obściskiwały się w miejscach publicznych.
Młodzi geje albo tego nie robią, albo mnie to ominęło.
I również czuję obrzydzenie, gdy ludzie liżą się publicznie. Bez względu na ich płeć.
Co innego słodki buziaczek czy inny rodzaj okazania sobie bliskości - to mnie zazwyczaj rozczula. Ale wzajemne wylizywanie migdałków jest częściowo obliczone na robienie wrażenia na publiczności. Tu nie ma prawdziwej intymności, tu jest show dla gawiedzi i brandzlowanie się tym, że jest się obserwowanym.
Ble.
Czaroit młodzi geje tego nie robią, bo by zaraz zęby stracili, a gibisy nie są najlepsze do całowania 🥲
karlitoska
Aha, zgadzam się. O ile w przemocowych środowiskach na lesbijstwo jest pewne przyzwolenie społeczne, o tyle gejostwo jest już srogo karane. W Polsce geje wciąż mogą stracić ząbki za samo trzymanie się za ręce.
To samo miałam napisać. Młode lesbijki, czy tam „eksperymentujące dziewczyny” dostaną, jak to się teraz mówi, atencję, zainteresowanie. A geje będą mieli kłopoty. Smutne.
Zwracasz parom hetero uwagę że mają się nie całować w miejscach publicznych? Jeśli nie, to nie jesteś tolerancyjna. W sumie to ciekawe postrzeganie świata, "mnie się coś nie podoba, więc masz przestać to robić". Nie, "a wezmę się obrócę" skoro to MNIE przeszkadza. Co innego jakby głośno się zachowywały czy robily burdę, wtedy to utrudnia wszystkim podróż i nie można się od tego uwolnić. Ty mogłaś się odwrocić...
Zasady obycia w miejscach publicznych coraz bardziej zapomniane..
Ja bym zwrócił uwagę i hetero i homo. Autorka napisała o "wchodzeniu do gardeł" a nie całowaniu. Żyjemy w społeczeństwie, więc musimy zwracać uwagę na innych. Są pewne przyjęte normy, granice. Mogę żonę pocałować na przystanku autobusowym, ale nie będę jej wkładał ręki pod bluzkę, rozumiesz?
Ja bym zwrócił uwagę i hetero i homo. Autorka napisała o "wchodzeniu do gardeł" a nie całowaniu. Żyjemy w społeczeństwie, więc musimy zwracać uwagę na innych. Są pewne przyjęte normy, granice. Mogę żonę pocałować na przystanku autobusowym, ale nie będę jej wkładał ręki pod bluzkę, rozumiesz?
Jakbyś byla tolerancyjna to byś tolerowała całujących się. A tak to uwazasz ich za gorszych. Taka to tolerancja.