#fMiFy
Standardowo rano zabieram psa na spacer, jest nauczony iść grzecznie przy nodze na smyczy i tak też było. Tylko tym razem naprzeciwko nas pojawiła się kobieta z wózkiem + dzieckiem koło 4 lat biegającym wokół niej. I ja już z oddali usłyszałam, gdy kobieta zwróciła się do dziecka "patrz jaki ładny piesek!", zdążyłam ledwie krzyknąć, żeby nie podchodzić do niego, ale to dziecko wystartowało jak z procy w stronę psa, wymachując jakimiś zabawkami w ręce. Co prawda zdążyłam stanąć między psem a dzieckiem, ale nie zdążyłam powstrzymać ręki dziecka, które rzuciło zabawką prosto w głowę psa, jednocześnie znajdując się na tyle blisko, że ten w obronie złapał tę rękę zębami. Puścił po sekundzie, po prostu się przestraszył, ale krew się polała. Matka wpadła w szał, natychmiast zadzwoniła po policję i karetkę (choć zaznaczę, że ugryzienie nie było poważne, po prostu trochę krwi, wyglądało jak otarcie, dziecko nawet nie płakało), zaczęła wykrzykiwać jak to zaraz nie uśpią mi psa, a ja nie skończę w więzieniu. Przez chwile myślałam, że się na mnie rzuci, ale ostatecznie w końcu zainteresowała się dzieckiem. No i przechodząc do rzeczy, ostatecznie pozwała mnie.
Wczoraj dostałam pismo z sądu. I przyznam szczerze, że się boję. Wszyscy mnie uspokajają, że to nie moja wina, pies został zaatakowany, ale przyjrzałam się tej kobiecie w sieci i cóż, bogata, wpływowa rodzina, jej mąż prawnik, ojciec emerytowany sędzia... Zwyczajnie się boję, że przez to jestem na przegranej pozycji, obawiam się też o psa, że naprawdę mogą go uśpić. Nie wyobrażam sobie stracić ukochanego przyjaciela tylko dlatego, że ktoś nie mógł swojego dziecka upilnować. Po prostu się martwię.
Niestety ale muszę się zgodzić z przedmówcami, też mam psa po przejściach który nie lubi obcych i boi się dzieci i praktycznie ZAWSZE wychodzi w kagańcu po pierwsze dla bezpieczeństwa innych, wystarczy że ktoś wyjdzie zza rogu niespodziewanie i już może psa wystraszyć. Po drugie dla spokoju i bezpieczeństwa psa- nie zdażyło mi się jeszcze żeby dzieciak podbiegł do mojego psa właśnie dlatego że nosi kaganiec, czasem ktoś zapyta czy dziecko może pogłaskać, czasem jakiś dorosły łapy wyciągnie. Czasem słyszę jak mówią "ale śliczny piesek" ale na oglądaniu z dystansu się kończy. Także dla mnie kaganiec jest głównie formą ochrony psa przed niewychowanymi ludźmi i zabezpieczeniem w sytuacji gdyby ktoś niespodziewanie przekroczył jego granice komfortu.
Mam nadzieję że Wasza sprawa zakończy się dobrze, trzymam kciuki i polecam kupić dobry kaganiec fizjologiczny :)
Właśnie, kaganiec psa nie zabije a i jest sygnałem dla człowieka, że raczej dla zabawy na pysk psu go nie założono.
Rozumiem to wszystko, stosuję się do tego, sama mam psa który nie lubi ludzi ale mam pytanie. Czy waszym zdaniem gadanie „jaki słodki/śliczny piesek” z daleka, bez pchania łap w stronę psa też jest złe/irytujące?
I to jest nauka na przyszłość. Ja ze swoim wychodzę zawsze w kagańcu. Wtedy mam zawsze pewność, że nawet jak mnie nerw weźmie na spacerze, to nikomu nie stanie się krzywda.
Jeżeli pies ma taki temperament, to tez bym wychodziła z nim w kagańcu. Nie dlatego, ze bałabym się, ze go nie upilnuje, tylko dlatego, ze wiem, ze niektóre matki nie upilnują swoich bombelków. Nie rozumiem, jak ludzie mogą bez obaw podchodzić lub puszczać swoje dzieci do obcego psa, zupełnie bez lęku. Każde zwierze ma swój charakter
Wie, że pies bywa agresywny, ale jednak nie ma kagańca. No i teraz się dziwi, że będą problemy.
Niestety muszę się zgodzić. Sunia moich rodziców też czasem bywa nieprzewidywalna i mimo, że mnie się dość słucha wychodzę z nią w kagańcu, a kiedy wokół nie ma ludzi ani innych psów zdejmuję go. Moja mama chodzi z nią często bez kagańca i nie raz zdarzyło się, że chapnęła innego psa, chociaż obyło się bez konsekwencji
Jesteś właścicielem psa więc odpowiadasz za jego zachowanie. Skoro wiedziałaś o tym ,że pies jest agresywny, powinnaś zakładać mu kaganiec. Matka zachowała się nieodpowiedzialnie, wiadomo ale według mnie obydwie tutaj zawiniłyście.
Ale gdzie tu jest agresja ze strony psa? Bardziej głupota madki. No kurcze, nie znam psa to nie pozwalam mojemu dziecku, by leciało do niego z łapami, żeby go pogłaskać. Trzeba się pytać właściciela, czy można, a pies sam w sobie poczuł się po prostu zagrożony. Gdyby madka zapytała autorki o zdanie, to nie było by całej tej sytuacji.
Autorka zaznaczyła, że pies jest po przejściach i czasami bywał agresywny, więc powinien nosić kaganiec. A to, że madka głupia to fakt, ale po co robić sobie problemy przez jakąś idiotke.
Autorka sama przyznaje, że jej pies bywa agresywny. W takim wypadku powinna myśleć o ewentualnych zagrożeniach i nieprzewidywalnych sytuacjach, i ten kaganiec psu założyć. Lepiej dmuchać na zimne, nigdy nie wiadomo, kogo spotka się na spacerze. Zachowanie matki skrajnie nieodpowiedzialne, oczywiście, ale można było temu zapobiec. A co by było, gdyby jakieś dziecko bawiło się w parku, biegało za jakąś piłką, czy inną zabawką, a pies uznałby to za zagrożenie i wyrwał się Autorce, żeby się „bronić” przed biegającym nieopodal dzieckiem? Wtedy też byłaby wina matki, bo pozwoliła dziecku na zabawę w parku? Duże psy są silne i nawet jeśli na ogół potrafi się je utrzymać, to nigdy nie wiadomo, czy utrzyma się takiego za setnym razem, kiedy zacznie się szarpać. Po co ryzykować, po co później odpowiadać za pogryzienie? Dobrze dobrany kaganiec to nie koniec świata. Właściciele psów też powinni myśleć.
Bardziej miałam na myśli tą konkretną sytuację, niż ogólny aspekt. Tak to faktycznie lepiej, by miał pies kaganiec. Po prostu krew mnie zalewa momentami, jak psa obwinia się za nieodpowiedzialność dorosłych, jak w tym wypadku. Przez takie sytuacje, pies może zostać nawet uspany, a i dziecko może mieć potem traume (zwłaszcza, że dzieci są różne, jedne bardziej wrażliwe od innych).
Pies nie jest agresywny. Pies wykazał normalna reakcje- coś go zaatakowalo, więc odruchowo chciał się obronić.
Czy to przypadkiem nie jest obwinianie ofiary z którym tak walczycie na anonimowych?
Tu raczej nie chodzi o obwinianie ofiary, a sam fakt odpowiedzialności za siebie i zwierzę. Sytuacja mogła z łatwością zostać pominięta, gdyby był kaganiec (swoją drogą czy on nie jest obowiązkowy?). Nie wiem jak to wygląda z prawnego punktu widzenia, ale jak to wytłumaczyć przed sądem? Dzień dobry, mój pies miewa agresywne zachowania i pogryzł dziecko do krwi. Emocje autorki i jej więź z psem są tutaj raczej mierną okolicznością łagodzącą. Plusem jest fakt, że uraz lekki, ale zawsze jest to narażenie życia i zdrowia poprzez możliwość zakażenia itp. Z drugiej strony mamy matkę, która nie dopilnowała dziecka... Ale dzieci też są nieprzewidywalne, zawsze takie może się wyrwać, wybiec, nie jestem pewna czy da się to podciągnąć pod zaniedbanie, jeśli nie ma świadków, że matka sama je zachęcała :l Mimo to powodzenia autorce, bo psa szkoda.
Przecież nikt nie obwinia ani psa ani autorki, jedynie zwracają uwagę że powinna pomyśleć o kagańcu.
Niestety dzieci są różne, można 100 razy powtarzać "nie podchodź", a one i tak poleci z łapami. Nie bronię tej kobiety, bo jeśli nie tłumaczyła wcześniej tego dziecku to też ma za swoje, ale co np. jeśli kobieta idzie z wózkiem i z niepokornym dwukatkiem i nie zdąży zareagować? Dzieci jak i psy potrafią być nieprzewidywalne, niestety w konfrontacji zazwyczaj obrywa się tym pierwszym.
zgłoś na policję narażenie dziecka na niebezpieczeństwo przez matkę i nie dopełnienie przez nią opieki nad małoletnim "Kto, mając obowiązek opieki lub nadzoru nad małoletnim do lat 7 albo nad inną osobą niezdolną rozpoznać lub obronić się przed niebezpieczeństwem, dopuszcza do jej przebywania w okolicznościach niebezpiecznych dla zdrowia człowieka, podlega karze grzywny albo karze nagany." Niech się tłumaczy.
Ja wiem, że psa się nie powinno dotykać. Ale ty też ani trochę nie pomyślałaś. Skoro dobrze wiesz, że pies jest agresywny to czemu nie wyprowadzasz jej w kagańcu? Ludzie są różni i trzeba dzisiaj myśleć za innych, bo jak nie to samemu się dostaje po dupie.
Mam na to radę: ukryj go u kogoś do czasu rozwiązania sprawy, a innym powiedz, że Ci uciekł. Jak sprawa ucichnie, będziecie mogli dalej żyć długo i szczęśliwie :)
Nie bój się. Psa nie uśpią. Znam gorsze przypadki i psy dalej chodzą. Twój pies na szczęście nie jest na liście agresywnych oraz był na smyczy. Sprawdzić możesz jeszcze regulamin jak się wychodzi z psami. Czy konieczny jest kaganiec +smycz czy jedno albo drugie. Ostatecznie wywieź na jakiś czas gdzieś psa.
Może ktoś z sąsiadów widział całe zajście i mógłby zeznać jak wyglądała sytuacja
Jeśli masz możliwość to ukryj psa na jakiś czas u kogoś z rodziny i znajomych i powiedz, że uciekł. Listu gończego za nim nie wystawią.
I ma oszukiwać sąd? W tym kraju jest źle właśnie z powodu braku szacunku dla prawa. Sędzia od tak nie wyda nakazu uśpienia psa, najpierw zwierzę musi być poddane kilku tygodniowej obserwacji. Jeśli podczas niej lekarze uznaliby, że jest agresywny, to dopiero wtedy może to zrobić.
Oczywiście znowu walka o kaganiec. Ja bym proponowała pilnować swoich dzieci i nie pchać łapsk do cudzego psa. Mam już wstępnie przeszkolonego szczeniaka, aktualnie sięga mi do kolana, będzie większy. Ogarnia o co chodzi z kagańcem, ale nie ubieram mu go na każdy spacer bo nie widzę sensu (tylko aby nie zapomniała jak się w nim chodzi, raz na jakiś czas). Dzieciaki zawsze pytają czy mogą pogłaskać, gorzej z dorosłymi. Ostatnio mijałam ojca, za nim szło dziecko. Ćwiczyłam z psem kontakt wzrokowy więc nie patrzyłam w ich stronę. W pewnym monecie popatrzyłam w przód i mnie osłupiło- dzieciak stał z kamieniem i nim zdążyłam cokolwiek powiedzieć ten mały szatan już rzucił. W młodego psa który dopiero uczy się życia... Nie ugryzł nikogo. Czy zrobią im coś w sądzie? Jasne, że nie. Proponuje wiec wiązać bombelkom ręce czy coś idąc tym tokiem myślenia. Inna sprawa to to, że jeśli pies miałby porządny, dopasowany kaganiec, zapewne metalowy a dzieciak dostałby nim gdziekolwiek to matka i tak zrobiłaby dramę.
Agresywne psy powinny nosić kaganiec, ale to nie zmienia faktu, że pies został zaatakowany.
Jestem ciekawa jak zareagowałaś na tego dzieciaka. Ja przyznam, że chyba doszczętnie puściły by mi nerwy i nagadała dzieciakowi tak, że już nigdy by mu to nawet przez myśl nie przeszło.
Miasta są DLA LUDZI. Jak ktoś chce w mieście przetrzymywać zwierzynę to powinien zadbać o to żeby to zwierzę nie stanowiło zagrożenia w żadnej sytuacji. Są dzieci, osoby starsze, niepełnosprawne. Jakby osoba z Downem spłoszyła twoje zwierzę i by ją zagryzło to też byś miała pretensje do tej osoby? To ty masz odpowiedzialność za wszystkie zachowania zwierzęcia które jest twoją własnością.
Olusza uwierz mi na tateły, madki i bombelki nic nie działa. Ja już dawno przestałam z nim wojować. Krzyknęłam na dzieciaka i tyle. W głowie mi się to wszystko nie mieści, ale byłam w szkoku jak go zobaczyłam z tym kamieniem. Boli mnie ich brak szacunku do zwierząt już pomijając, że niektórzy uważają psa za własność publiczną. Przecież oni wyłożyli pare tysięcy na sam jego zakup, oni kupują karmę i go szkołą. Im dotykanie pieska się NALEŻY.