#f5VLu
Dzisiaj w południe przychodzi do nas prezent od rodziców - nowa zmywarka, wolnostojąca. Wyprzedzili nasz zakup. Piękny gest, doceniamy, ale... nie pasuje kolorystycznie do reszty sprzętów, jest za niska i zbyt wąska - psuje cały układ mebli. W miejscu, w którym docelowo ma stać, nie sięga do linii płytek, odstaje od mebli.
Dzwonimy do rodziców, dziękujemy i prosimy, żeby źle nie odebrali naszego komentarza, ale "lepiej, żeby takie prezenty konsultować i warto zapytać, chociażby o wysokość szafek". Efekt? Obraza majestatu, chcą przyjechać i niewdzięcznikom zabrać zmywarkę do siebie.
Żona na mnie zła, że za mocno zareagowałem. Rodzice źli, że nie potrafiliśmy docenić gestu. Rozumiem ich uczucia, rozumiem, dlaczego mogą być źli czy smutni. Pytanie tylko, czy przyczyną takiego stanu jest to, ze nie "potrafimy docenić prezentu", czy to, że wystarczyło zapytać i zakup tak drogiego sprzętu okazałby się dużo bardziej udany i trafiony.
Dosc czesta sytuacja. Oni nie zrobili prezentu wam, lecz sobie. Najwyrazniej oni nie rozumieja tego wcale, a wy dosc slabo.
W sumie masz racje. Od teściowej dostaliśmy lodówkę na 20 rocznice slubu (nie smiac sie!) Ale kiedy wpadła na ten pomysł, zadzwoniła i spytała, jaka, jak duża, czy nam wejdzie.
To taki prezent pt "Zobacz jaki gest mamy, dziekuj, jestesmy cudowni" i takie tam :)
My mamy działkę z altanką w ROD. Niedawno urodziło nam się dziecko, więc przestaliśmy tam jeździć. Teściowie zaoferowali, że podjadą, sprawdzą czy wszystko ok, może skoszą trawę. Super. Okazało się, że wycięli krzaki, drzewo, przenieśli kompostownik... Dowiedzieliśmy się jak wygadali się, że zamawiają nową altankę. Też nie mogą zrozumieć co robią nie tak, przecież są tacy wspaniałości.
Busiolka, "wycięli krzaki, drzewo, ..."
Co k*&#@?! Jestem raczej spokojną i tolerancyjną osobą, ale jak to przeczytałam, to aż się we mnie zagotowało...a to nawet nie były moje krzaki 🤷🏻♀️ Nie wiem co by musiało się stać, żebym zaczęła z powrotem rozmawiać z takimi ludźmi...
siostra mojego męża uwielbia wyjazdy. My jesteśmy raczej domatorami. A jako prezent dla męża dała mu voucher na wakacje. W dobie pandemii, człowiekowi, który nigdzie nie jeździ. Tak trochę szkoda, że tyle kasy pójdzie się j&b@$ Nie wiem, komu ona ten prezent zrobiła. Bo nam tylko kłopot.
To sprzedajcie zmywarkę od rodziców i kupcie pasującą. A jak będą o coś pytać to powiedzcie że to ta od nich, tylko trochę trzeba było ją przemalować by pasowała do wystroju kuchni. Na 99% nigdy się nie kapną.
@Awtroil albo, że jest schowana w zabudowie i też nie widać frontu wtedy. I wilk syty i 🐑 cała 😉
Ja uważam, że wcale nie zareagowałeś za mocno. Nawet nie chodzi o kolorystykę przecież, tylko o wymiary kompletnie niepasujące do waszych mebli.
Cóż, masz rację - mogli chociaż się pofatygować i wymierzyć wszystko przed zakupem zmywarki. I już by było git
Podobnie jest z weselami. Jak rodzice płacą to młodzi często jak manekiny, nic nie mają do powiedzenia, mają tylko pozować.
@Postac
Nie, nie i jeszcze raz nie! Rodzice OFERUJĄ organizację wesela, to jest ich dobra wola. Nie kupują sobie w ten sposób niewolników.
@ohlala No właście, organizują wesele a młodzi nie mają nic do powiedzenia bo rodzice z ich ślubu zrobili sobie własną prywatkę z zupełnie obcymi dla młodych ludźmi a po weselu powąchajcie koperty i oddajcie bo to pożyczka była..znam 5 takich małżeństw i będąc na ich ślubie mieli wymuszone uśmiechy a każdy teraz z nich mówi o ponowieniu wesela na własnych warunkach a rodzice oczywiście tacy wspaniali bo ślub młodym urządzili. Więc jak usłyszycie kolejnego rodzica zachwalającego swój gest to pomyślcie czy właśnie nie zrujnowali młodym ślubu.
@Postac Jak pisałam wcześniej, nie zawsze jest to za pieniądze rodziców bo później każą oddać (czyli jak bank ci pożyczył pieniądze to wtedy bank ma prawo wybrać co masz kupić?).
Postac, naprawdę chciałabyś tak unieszczesliwiac swoje dziecko? Niby dajesz kasę, a tak naprawdę kupujesz niewolnika, który ma cie wielbić do końca życia. Koszmar.
Jak ktoś jest na tyle dorosły, żeby brać ślub, to powinien zorganizować wesele takie, na jakie jest w stanie zarobić. A to, że mlodzi chcą imprezę życia, z golebiami, fotobudkami, drinkami - i od razu zakładają, że to rodzice powinni to opłacić? Jak dla mnie - kto płaci, ten decyduje. Ja sama sobie wszystko organizuje i oplacam, rodzice chcieli to coś dorzucili w ramach prezentu. Polecam niezależność finansową.
A ty myślisz, że to młodzi idą z żądaniem do rodziców? To rodzice oferują, że dadzą kasę na wesele, a później narzucają swoją wizję tej imprezy.
Hmm. Można odmówić? :) Jak się uprą to ich sprawa, przyjmę. Ale moim argumentem zawsze jest to, że ja ich pieniędzy nie potrzebuję. A jak ktoś potrzebuje to niestety, ale jest aktorem w tym teatrze zwanym ślubem ;)
Jak ja nie lubię takich prezentow! Latami mnie to frustrowało.
Twoją rację rozumiem w pełni, też nie umiałem reagować spokojnie, zgłasza w sytuacjach prezentów dużych bądź drogich (wózek dla dziecka).
Rozumiem też rację Twojej żony, bo teraz umiem sie opanować.
Teraz to olewam, ktoś wydał swoje pieniądze, jego sprawa. (Moja żona: To pęknie że go stać i ze chce sie dzielić. Ja aż tak nie umiem.)
Dostaliśmy wózek za 2000zl, który po złożeniu zajmował caly bagażnik. Sprzedaliśmy, kupiliśmy lepszy używany. Składa sie do walizki, miesci sie 'pod nogami' dziecka, wygodnie można go wziąć do samolotu.
Kup jej paskudną sukienkę, za małą lub za dużą i zobacz jak się będzie szczęśliwa. Dla meni to tak samo, tylko zmywarka droższa. Ja też bym się nie cieszyła na taki prezent bez konsultacji.
Jedno i drugie.
Rodzice chcieli dobrze, przedobrzyli. Reakcja na prezent też brzydka, bo darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby.
Macie nie poukładane relacje. Rodzice nadal uważają was za dzieci, wy nadal tak się zachowujecie. Jak bachor niezadowolony z koloru zabawki.
A właśnie że dobra reakcja. Asertywna. A co jakby już sami zdążyli kupić zmywarkę, a druga by jeszcze od rodziców przyszła? Zwłaszcza że nie prosili wcale rodziców o prezent. I podziękowali, docenili i tylko poprosili o konsultowanie takich dużych prezentów.
Nieznosze argumentu "darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby" wiadomo że czepianie się każdej pierdoły czy np otrzymanie nienajladniejszych naszym zdaniem np kolczyków można odpuścić (kolczyki dyskretnie po czasie sprzedać i kupić sb coś co serio daje radoche, nie widzę w tym problemu, ew zakładać tylko na spotkanie z darczyncą) o tyle duży obraz na ścianę do mieszkania który nie jest w naszym guście A darczyncą często nas odwiedza, czy właśnie zmywarka to są rzeczy które należy kulturalnie oddać, tak jak było w wyznaniu. Nie można się bez reszty kłaść na ołtarzu poświęcenia " bo to prezent"
no ale to przecież można razem pojechać do sklepu i wymienić. Co za problem. wy macie zmywarkę pasującą do kuchni a darczyńcy zadowoleni.
Mogli zapytać, co chcecie.
Ich wina. Ludzie, którzy wszędzie dostrzegą krytykę, nie postępują logicznie.