Jakiś czas temu zdałam prawko. Rodzice bez problemu dawali mi swój samochód, a jeżdżą nie byle czym. Taty często nie ma w domu, bo wyjeżdża za granicę. Tak było i teraz. Gdy wyjeżdżałam z podwórka, przerysowałam bok samochodu o bramę wjazdową. Rysa na pół samochodu od strony pasażera. Gdy wróciłam, postawiłam auto tak, by od okna nie było widać. Przez dwa tygodnie nikt nic nie zauważył, chociaż mama jeździła codziennie.
Pewnej soboty siedzimy przy stole, bo taty imieniny. Impreza na 20 osób. A tata mówi: "Wiecie co... Dzisiaj rano bylem na zakupach. Postawiłem samochód na 5 minut na parkingu i jakiś dziad zarysował mi samochód".
Nie przyznałam się, że tym dziadem jestem ja.
Dodaj anonimowe wyznanie
Nic nie przebije zarysowania auta taty o auto mamy... Nie polecam 😐
Dobrze dla ciebie, ze tatuś nie sprawdza za każdym razem po powrocie samochodu. Mojemu nic nie umknie. Nie polecam.
U mnie chłopak nagrywa z balkonu jak parkuje, wydaje mu się to być bardzo zabawne. A i tak każda rysa jest na mnie.
Łee..mój tata zalicza się do grona facetów, którzy patrzą jak mama wyjeżdża samochodem z podwórka.
Jakiś nienormalny chłopak, ale okej.
U mnie to akurat mama jest gorsza 😂 Nigdy nie zarysowałam ani nic, zawsze mi pożycza i nic nie mówi a moja mama to by się najchętniej przed tym samochodem położyła bylebym nie mogła wyjechać z podwórka bo według niej je zniszczę 😂
A Ciebie sprawdza za każdym razem? Czy nie masz siniaka, zadrapania itp? Nie? To chyba cenniejszy jest dla niego samochód... Serio nie rozumiem takich ludzi. Mój tata ma kilka aut,inne do pracy, inne na miasto, inne na ryby, na każde cieżko zapracował i bardzo je lubi, ale każde z mojego rodzeństwa jak zrobiło prawko i pożyczało taty auto to takich cyrków nie robił. Wręcz kazał się nie stresować i zawsze powtarzał, że to tylko rzecz nabyta.
Mój tata mówi że auto jest do jeżdżenia a nie sprawdzania :D ważne że pod maską jest wszystko w najlepszym porządku :D
Mi rodzice swoich około dziesięcioletnich aut nie chcą pożyczać, ale dziadek swoje półroczne auto z salonu jak najbardziej, gdzie tu sens? 😂
To ze nie napisalam, nie znaczy ze sie mną nie interesuje i nie martwi.
Ma jeden samochód na ktory wziął kredyt i no cóż to normalne, ze nie chce by samochód został uszkodzony zanim w ogóle bedzie w polowie spłacania rat. Wiesz nie każdy ma możliwości by posiadać kilka samochodow i mieć wyjebane czy bedzie trzeba w któres inwestować bo dziecko nie uwazalo.
@Buka85, to nie jest przecież kwestia tego, że bardziej mu zależy na rzeczy niż na dziecku. Ale jak kupujesz coś na co zbierasz pieniądze, podoba Ci się to chciałbyś żeby jak najdłużej wyglądało tak jak wygląda. Ja samochodu nie mam, mam motocykl i nic akurat ani trochę się nie przejmuje. Porysuje się, upadnę, obije się, trudno. Ale na przykład o buty dbam jak nie wiem o co. Zdarzało mi się wydać resztę pieniędzy na buty i przez pół miesiąca być w zasadzie bez hajsu. I szanuje je jak nie wiem co. Wracam do domu i pierwsze co to je myje. A jak ktoś mnie nie daj Boże nadepnie... i widzisz, dla Ciebie to są tylko buty, moja mama juz nie wytrzymuje jak widzi kolejną parę, ale dla mnie to jest takie oczko w głowie. Mam parę, w której nie wyjdę jak jest deszczowo, bo są piękne i wiem, że tej konkretnej edycji nie kupię juz nigdy, chyba że napadnę na bank, bo wiem, że jakby teraz ktoś je sprzedawał to lekko za 3 razy tyle niż wtedy je kupiłam. Więc naprawdę rozumiem, że dla kogoś takimi moimi butami może być samochód.
ja byłam lepsza ;) tato kupił mi stare auto, sam jeździł bryką. Zebym jego nie uskodziła miałam mieć swój. Ma co chciał...przywaliłam swoim autem w jego :D nie było dużych szkód tylko rejestracja pękła, ale nie byłam w stanie wyjść o własnych siłach z samochodu,takie miałam miekkie nogi-musiał przyjechać mój narzeczony mi pomóc wyjść. Tato dowiedział się o sprawie przy sprzedaży auta ;)
Ja zarysowalam kiedyś delikatnie auto rodziców, też nie byle jakie, i w efekcie przez długi czas nie mogłam jeździć tym autem.
Dlatego chyba bezpieczniej kupić gracika, którego nie szkoda będzie z każdą rysą niż jeździć wypasioną furką rodziców
Ja niezależnie od tego czy pożyczam komuś (a pożyczam) moje nie byle jakie auto, czy to drugie, zupełnie byle jakie (albo i nie, ono ma wartość, tyle że sentymentalną!), to liczę się z powstaniem rys, a nawet z tym, że będzie miało stłuczkę, czy cokolwiek.
I nie złościłabym się na "sprawcę", gdyby się przyznał i pokrył koszty tego, co spowodował.
A na swojemu dziecku bym albo pożyczała to gorsze autko, albo przyjęła do świadomości wszystkie rysy na lepszym. A jak będzie w praktyce, zobaczymy za kilka lat :D
Kiedyś byłam zmuszona skleić zderzak na kropelkę :D
Zbrodnia doskonała :D
Ona nie zrobiła tego celowo...to był przypadek...nie ma mowy o żadnej zbrodni.
Toby, najpierw sam sie czepiasz, ze ludzie to idioci bo nie rozumieja Twoich sarkazmow, ironii etc, a teraz sam dopierniczasz sie do osoby, ktora cos pisze joke'ujac przy tym. Czy takie cos do Ciebie nie dociera? A moze nikt inny poza Toba nie moze nic podobnego pisac?
Nie pozdrawiam, a pytania sa retoryczne.
@toby: Przypadkiem też zaparkowała pod domem tak, żeby nic nie było widać? To szacun, nie myśli a działa samozachowawczo.
Poza tym, czy tolerujecie odrobinę żartu i ironii tak rano? Czy mam jojczyć, że mi tatuś nie chciał dać samochodu a tatuś z wyznania taki cool i w ogóle? Niestety nic takiego napisać nie mogę bo zaraz po zdaniu prawka (marzec) dostałam samochód na urodziny (kwiecień). I wiecie co? Nie zarysowałam go ani razu. Nie puknęłam, nie przytarłam, nic.
A skoro toby zarzuca mi czepialstwo to się czepię: jeździć trzeba się nauczyć.
Aha, czyli każdy kto uszkodził auto bądź je zarysował to od razu nie umie jeździć ? Pozostaje tylko pogratulować podejścia 👏
Nie wiecie, że trzeba być anonimowym fejmem, żeby rzucać sarkazmem i ironią?
Ooo już lecą minusy od twoich anonimowych fanów toby! Tylko Ty możesz wyrazić swoje zdanie 😂💀
@MarlaDurden
Komentarz " zbrodnia doskonała" pasuje do wyznań typu - "ukradłam cukierki nikt nie wie ,że to ja" lub "przypadkiem złamałam małej siostrze rękę i też się nikt nie dowiedział ,że to przeze mnie"...
To wyznanie można podciągnąć maksymalnie pod kłamstwo, a i tak można się można o to kłócić...
A jak wiemy kłamstwo to nie zbrodnia...
Wnioski nasuwają się same...a fejmem nie jestem, to że piszę na co mam ochotę jak dobrze wiesz sprawia, że ludzie za mną nie przepadają...
A wy to naprawdę wszystko na serio bierzecie czy to jakieś żarty? Każde słowo rozkładane na czynniki pierwsze, nawet emotka nie łagodzi wydźwięku. Palnijcie wy sie w łby, więcej dystansu i uśmiechu!
Widzę że trzeba do każdego komentarza dodawać objaśnienie nie godzące w uczucia szanownych anonimowych.
A zatem objaśniam: komentarz dotyczący zbrodni był ironią bo wywinęła się z tego śpiewająco; jeśli kierowca nie potrafi wcelować do garażu albo zahacza o wszystko manewrując to tak, nie umie jeździć i jest zagrożeniem bo nie ma zdolności oceny odległości i gabarytów samochodu; kłamstwo jest zbrodnią, czynem niecnym, haniebnym itd, na pewno nie jest to coś normalnego (ale widzę że nie dla wszystkich). TYLE autor miał na myśli. Jeżeli coś jeszcze jest trudne do zrozumienia (nie wyśmiewam się z braku zdolności czytania ze zrozumieniem, niektórzy muszą przeczytać coś 5 razy żeby pojąć) to zachęcam do dalszych pytań i drążenia tematu, wszak kto pyta nie błądzi.
Ja też zarysowałam auto rodziców... Nie byle jakie i nie byle jak - zderzak do renowacji. Na szczęście moi rodziciele są wyrozumiali, więc skończyło się na pocieszaniu mnie, gdy wyrzucałam sobie jak bardzo beznadziejna jestem. :D
brawo TY :)