#eL2Nd
Rodzice nie byli zamożni, ojciec pracował najpierw w kopalni, a potem w fabryce, mama jest nauczycielką.
Choroba była w 99% uleczalna, ale terapia bardzo droga. Chciałam pomóc.
Znalazłam pracę w fabryce. Brałam każdy weekend i święto na nadgodziny. Pracowałam na 4 zmiany, a po roku ściągnęłam do siebie moją siostrę. Prawie wszystkie pieniądze wysyłałyśmy do domu na leczenie ojca. Przyniosło efekty. Dzisiaj jest całkowicie zdrowy, zoperował również zaćmę i teraz świetnie widzi.
No i właśnie. Skończyły się problemy, zaczęły się telefony. "A kiedy wrócicie do Polski, a trzeba by z rodzicami pobyć, czas o rodzinie pomyśleć, kto to widział tyle czasu tam siedzieć, czas wrócić i zabrać się za uczciwą ciężką pracę (WTF?)".
Obie przelewałyśmy po 300 euro z każdej wypłaty rodzicom. Żeby mieli lepiej. Łatwiej.
Najgorsze były awantury, kiedy w Polsce wypadało jakieś państwowe/kościelne święto, a u nas nie. Bo kto to widział, żeby w Matki Boskiej XYZ pracować!
Przyszło Boże Narodzenie. Siedzimy przy stole, ojciec trochę za dużo wypił, mama też. Oczywiście zaczęli nas zasypywać standardowymi pytaniami. Siostra próbowała grzecznie wytłumaczyć, że teraz kiedy on jest zdrowy, chcemy trochę zarobić dla siebie, żeby mieć na mieszkanie i dobry start.
Ojciec poczerwieniał jak wiśnia i jak nie ryknie, że się nam we łbach poprzewracało od pieniędzy i że on nie chce mieć nic wspólnego z takimi osobami jak my, które tak rodziców traktują i olewają własną rodzinę.
W tym momencie wtrąciła się matka, że jesteśmy zepsute, tylko pieniądze nam w głowie, że karierę robimy, a kiedy o dzieciach pomyślimy, ona w naszym wieku nas do żłobka odprowadzała (urodziła mając 20 lat, ja miałam 24).
Siostra nie wytrzymała. Wstała i powiedziała bardzo spokojnie. "Czy dobrze widzisz, tato? A jak twoje dolegliwości? Znikły, prawda? A ty, mamo? Czy kiedy tata już nie wstawał z łóżka, czy wzięłaś choćby jedną nadgodzinę w pracy? Dlaczego w wakacje siedziałaś wygodnie w domu zamiast dorabiać, by ratować męża?".
Przy stole zapadła cisza. Siostra wyszła z pokoju, a chwilę później obie stałyśmy na przystanku, z walizkami w rękach.
Minął rok. Od wujka dowiedziałam się, że matka opowiada po rodzinie, że kiedy ojciec był chory, my uciekłyśmy, żeby przy nim nie pomagać i po fundacjach chodziła.
Cóż, skoro tak chce....
Cała rodzina dostała listy z pełną dokumentacją (rachunki, zdjęcia, wyciągi z kont) KTO opłacił jego leczenie.
Mimo wszystko nie żałuję.
Ale niewdzięczni.
Zadbajcie o dowody, żeby sąd nie rypnal wam jeszcze alimentów na tych niewdzięczników.
Twoi rodzice mi przypominają w 100% moją mamę. Od prawie roku z nią nie mam kontaktu i żyje mi się cudownie.
Wcześniej robiłam wszystko, żeby była zadowolona. Jak studiowałam, to był problem, bo tyle pieniędzy na to szło (mimo, że w połowie się utrzymywałam sama). Jak wyjechałam za granicę do pracy, to źle, bo nie robię magistra. Na początku pobytu za granicą nie miałam pracy, w ogóle pieniędzy na nic, a od matki słyszałam, jakie by chciała prezenty, ile to mam kasy dać młodszej siostrze na wakacje za granicą i tak dalej :) a ja głupia wzięłam jeszcze kredyt, żeby im coś przywieźć.Wszystko robiłam zawsze źle, mimo, że żyłam zawsze tak, żeby ona miała się z czego cieszyć. DRAMAT. Byłam tak zmanipulowana i emocjonalnie zaszczuta, że brak słów. Teraz żyję dla siebie. O matce zapomniałam i nie chcę jej znać do końca życia. Takie osoby się nie zmieniają. Autorko, Tobie też polecam odciąć się całkowicie i na zawsze.
Co się stało, że się w końcu odcięłaś?
Paau, po raz kolejny oskarżyła mnie o coś, czego nie zrobiłam i oczekiwała, że jeszcze ją przeproszę. Jak się zorientowała, że jej nie zamierzam tego robić, to zabroniła mojemu rodzeństwu i dziadkom kontaktu ze mną. Mimo, że ja naprawdę nic nie zrobiłam. Wcześniej brałam na siebie winę za "urażenie jej", "brak szacunku" i przepraszałam, ale tym razem już po prostu coś we mnie pękło. A jak jeszcze usłyszałam, że robi ze mnie wśród rodziny tą najgorszą już sobie totalnie odpuściłam.
Śmieszne, bo od kilku tygodni mam telefony od babci, że matka się chce przeze mnie zabić, bo się nie odzywam, a nie po to na mnie tyle kasy łożyła w życiu, zeby teraz nie miała pomocy ode mnie :)))) A wiecie co jest najlepsze? Moja mama, którą mogę spokojnie nazwać przemocowcem, robi właśnie karierę i była nawet parę razy w ogólnopolskiej telewizji, gdzie udaje cudowną matkę. Mało anonimowe, ale to pokazuje, jak parszywa i zakłamana jest :) Żyje mi się super, kiedy nikt mnie psychicznie nie wyniszcza.
Cieszę się, że się odcięłaś. Trwaj w tym, zdrowsza będziesz.
W sumie nie jest to „mało anonimowe”, bo tv za bardzo nie oglądam i nie wiem o kogo może chodzić;P.
Powiem tylko ze jesteście wpanialymi dziećmi. I chciałabym móc być kiedyś tak dumna z moich dzieci tak jak z was obu po przeczytaniu tego wyznania.
Nie ważne co zrobisz i tak będzie źle...
przykro sie to czyta. tyle zrobiłyście dla rodziców a oni nie potrafią tego docenić. I jeszcze ta wzmianka o świętach kościelnych, typowe polskie zacofanie
Zachowanie podłe człowieka niegodne.
Zawsze w takich chwilach zdumiewa mnie jak można było wyjść na ludzi przy rodzicach, którzy się tak zachowują.
no standaed niestety .nikt ci bardziej nie zaszkodzi niz ten komu pomogles jak widac nawet rodzina.
Wiesz co? Mimo wszystko jest w tym dużo dobrego: macie siebie nawzajem, jesteście wspaniałymi osobami i przynajmniej Wy nie macie sobie nic do zarzucenia :) No i plus za wysłanie rodzinie dowodów, że opłaciłyście mu leczenie ;)