Gdy rozpoczęłam kurs na prawo jazdy, bardzo stresowałam się swoją pierwszą jazdą. Być może wynikało to z tego, że nigdy w życiu nie siedziałam za kierownicą. Nadszedł w końcu ten dzień, dostałam ze szkoły informację gdzie i jakie auto przyjedzie. Szybko nauczyłam się ruszać, nie było to wcale takie trudne. Gdy wyjechaliśmy na ulicę, nie mogłam opanować zerkania na skrzynię biegów, za co dostawałam co chwilę upomnienia od swojego instruktora, więc chcąc nie chcąc, musiałam w końcu okiełznać mój zły nawyk.
Jechaliśmy dalej w terenie niezabudowanym, szło mi coraz lepiej i w pewnym momencie nadszedł czas, żeby wrzucić „piątkę”. Noga na sprzęgło, ręka na... No właśnie. Ręka w emocjach zamiast na drążek poszła na... instruktora, który podsumował to: „Przecież się prawie nie znamy, poza tym mam żonę” :D
Dodaj anonimowe wyznanie
To musiało być okropne doświadczenie, na twoim miejscu poszłabym z tym na policję. Molestowanie to nie żarty
"Kucze kucze, muszę zadzwonić na siebie do płokułatuły bo molestowałam instłuktoła" - pozdrawiam fanów blok ekipy:D
Na pewno nie zrobiła tego z własnej woli. Instruktor prawdopodobnie wpłynął na nią telepatycznie, tak że nieświadomie skierowała rękę nie tam gdzie trzeba
Dzięki za pomysł, idę telepatycznie wpłynąć na żonę, żeby zdjęła koszulkę.