#dt3bd
W poczekalni obok mnie siedziała matka z ośmioletnim dzieciakiem, który wyraźnie stresował się wizytą u lekarza. Rodzicielka malucha wytłumaczyła mi, że jej synek miewa mdłości, które są wynikiem stresu – gówniak puszcza pawia, kiedy jest zdenerwowany, czyli na przykład kiedy nauczycielka woła go do tablicy, albo gdy młody musi zagrać króla Baltazara podczas kościelnych jasełek. Wywód opiekunki chłopca, którego twarz w trakcie maminego monologu zmieniła kolor z blado-różowego na sino-zielony, przerwał tubalny dźwięk: „Burgulbul-błeeeeeech…!”. Dzieciak zwymiotował wprost na moją sukienkę... Zapach nie do końca przetrawionej treści żołądka małolata momentalnie wywołał u mnie silny atak obrzydzenia, którego nie mogłam w żaden sposób opanować i dosłownie parę sekund później stało się, to co miało się stać… „Burgulbul-błeeeeeech…!”. Zrzygałam się wprost na głowę dzieciaka, który jeszcze nie zdążył odsunąć się znad mojej kiecy.
W tym momencie drzwi gabinetu otworzyły się i przez szparę w nich wychynęła głowa lekarza, który zaalarmowany niepokojącymi dźwiękami z poczekalni spojrzał na mnie – obrzyganą od stóp do głów – i uśmiechnąwszy się szczerze rzekł: „Pani się nie przejmuje. To się często tutaj zdarza!”.
Propsy za wyrazy dźwiękonaśladowcze.
Bo ono ma to peje.
Jedno pytanie: jakiej specjalności był lekarz, ze u niego ciągle w poczekalni rzygają?
Może gastrolog :)
Albo psycholog. Wbrew pozorom dużo osób ma zaburzenia gastryczne od stresu. Moim zdaniem to obrona organizmu przed stresująca sytuacja - jeśli zwymiotuje uznają że jestem chora i zostanę w domu.
Nooo nie do końca - raczej opróżnianie układu pokarmowego przed spodziewaną walką lub ucieczką. Rzyg + sik + kupa potrafi odjąć parę kilo z wagi, a przy sprincie przed lwem każdy gram się liczy.
Zastanawiałam się, czym dziecko zasłużyło sobie na miano "gówniaka" - nie cierpię tego określenia, ale po czterech linijkach zrozumiałam niechęć autorki do młodocianego sąsiada z poczekalni.
Bardziej logiczna byłaby niechęć wobec matki. Gdyby nie jej szczegółowy opis przypadłości potomka to młody by nie puścił pawia
Ja tam myślę, że to słowo zostało użyte, aby się nie powtarzać ze słowem dziecko. Napisane ‚,gówniak” jest tylko raz, przez resztę czasu masz określenia - dziecko, synek, dzieciak, chłopiec itp.
Bo gównię to gównię. Obżarte za naszą kasę z 500+. Razi Cię to określenie? Może sama hajs trzepiesz z naszych portfeli? ;d
Ja akurat jem - ale opowieści o wymiotach mnie nie ruszają ufff
rzygcepcja. i wszyscy rzygali
Współczuje..
aha, uśmiałem się jak nigdy. 😀
Fajnie, że chociaż odpłaciłaś mu się tym samym ;)
Niedawno oglądałem w TV najnowszą komedię Taxi, było tam kilka gagów polegających na wymiotach. Ale prawdę mówiąc były żenujące. Ale gdybym to ujrzał na żywo to być może bym się uśmiał.
Bleh.
az mi sie cofnelo... ostrzegajcie