#da2zc
Gość pochodził z Zakopanego, pracował fizyczne na budowach.
Gdy nasza kotka zaszła w ciążę z bliżej nieznanym kotem, razem z siostrą wyobrażaliśmy sobie co to będą za słodkie kocięta, część rozdamy, a zostawimy dla siebie jednego lub dwa, by każdy z nas obojga miał własnego małego kotka.
Nadszedł dzień rozwiązania. Maleństwa były przepięknie. Co rano razem z siostrą je doglądaliśmy.
Kilka dni później przez okno zauważyłem przypadkiem, jak ten zwyrodnialec je topi w wiadrze.
Przepłakałem kilka dni.
Daj namiary, pomogę ci utopić Pana Staszka w tym wiadrze.
@Aloner Utopienie też nie jest godną śmiercią.
To zostaje śmierć przez krwawego orła;)
Ja też chcę.
Akari- chcesz namiary czy utopienie? A moze kkrwawego orla?
Polecam wannę, taka tortura, wsadzasz ofiarę do wanny, wypełniasz wodą i blokujesz osobę tak by tylko twarz jej wystawała ponad wodę. Teraz czekamy, zacznie się załatwiać pod siebie i zacznie gnić żywcem, wspaniała tortura.
Chodziłam do podstawówki z dziewczynką, której ojciec poszedł do więzienia i na ten czas miała opiekować się nią babka. Kobieta po kilku dniach wywaliła z domu jej kota, bo czymś tam ją zdenerwował. Domowego kota wprost na ulicę. Koleżanka rozpaczała, więc babka postanowiła naprawić swój błąd, więc poszła pod śmietnik i złapała jakąś kotkę (która na szczęście nie była dzikusem i szybko się zadomowiła). Okazało się, że kotka jest w ciąży. Urodziła kilka kociąt. Babka się przestraszyła i spuściła miot w kiblu, zostawiając tylko jednego kociaka, żeby "kotce smutno nie było". Kociak i tak nie przeżył, bo kotka nie potrafiła się dobrze nim zająć, a i babka nie miała zielonego pojęcia o opiece nad kotkiem.
Bardzo nieodpowiedzialna babcia. A jakby się kanalizacja zatkała?
Czuję się źle z tym, że zaśmiałam się z tego żartu majera. Człowieku, ty serio chcesz żebym się smażyła w piekle!
Piekło jest na ziemi
@Mojastaratrup dokładnie ;) w woj. Świętokrzyskim zaraz obok Nieba ;)
I tak najlepsza jest miejscowość niepieklo koło piekła :D
@Kalina wyczuwam użytkownika z okolic Dąbrowy Górniczej 😂
Ale jak spuściła miot w kiblu? Nie zatkał się?
Rury mają średnicę 10 centymetrów, jest duża szansa że kociak się nie zaklinuje. Ale znam też sytuację, kiedy to zrobił. Potem wył w rurach, zanim w końcu popłynął dalej, a wszystkiemu przysłuchiwało się straumatyzowane dziecko.
To było co prawda 40-50 lat temu, ale jak widać i teraz takie sytuacje się powtarzają.
Nie tym razem! Haha jestem z całkiem innych stron ale widziałam na pewnym portalu społecznościowym wycinek z mapki snapa gdzie była miejscowość piekło a obok niepieklo
Przykra sprawa, ale kiedyś tak traktowano zwierzęta. Dla tych osób to było normalne. Pozostaje dię cieszyć, że czasy się zmieniają na lepsze i teraz za takie zachowanie grozi (śmiesznie mała, ale jednak) kara.
Mój ojciec nawet karpia nienawidził zabijać a co dopiero. Trzeba mieć jakaś spaczona psychikę.
Ludzie są okropni. Takich to bym zrobiła to samo co oni zwierzętom.
Ehhh... Moja babcia zakopała kiedyś żywcem kocięta. Pamiętam, że z płaczem rzuciłam się żeby je odkopać. Obok krążyła kotka, miaucząc rozpaczliwie, a babcia chwilę postała i się zaśmiała, a potem złapała mnie za rękę i zaciągnęła do domu narzekając, że pobrudziłam się ziemią. W domu wszyscy o tym wiedzieli i śmiali się, że płaczę za zwierzakami. Miałam 6 lat.
Bardzo żałuję, że byłam na tyle beznadziejnym dzieckiem, że nie zadzwoniłam choćby za policję. Ale w domu straszyli mnie często, że jak coś powiem, to zabiorą mnie do bidula i będzie mi tam bardzo źle. Mnóstwo było takich sytuacji, kiedy powinnam zadzwonić, a tego nie zrobiłam.
Śmierdzi mi to patologią. Jak możesz mówić, że byłaś beznadziejnym dzieckiem, skoro miałaś 6 lat? Dziwne, że w ogóle pomyślałaś o zadzwonieniu na policję. Fakt, szkoda, że tego nie zrobiłaś (choć wątpię, żeby to miało pomóc), ale beznadziejna na pewno nie byłaś.
Moja rodzina jest patologiczna, chociaż z zewnątrz wyglądają jak każda przeciętna rodzina.
No i byłam dosyć dojrzała jak na dziecko, więc być może patrzę przez wzgląd na siebie. W wieku 6 lat na przykład mogłam sama przygotować się do szkoły: wstać, ubrać się, zrobić śniadanie i drugie śniadanie, umyć się i wyjść. Co prawda, mama mnie tego nauczyła, bo nie chciało jej się rano wstawać, ale mimo wszystko byłam zdziwiona, że w przedszkolu dzieci nawet z podcieraniem miały niekiedy trudności.
I w wieku 6 lat wiedziałam, gdzie zadzwonić. Nieraz mnie korciło, bo na przykład ojciec dużo pił i robił zamieszanie wokół. Niestety, wmówiono mi, że stracę dom, że zbankrutujemy (bo ojciec jako jedyny zarabiał). Lokalna policja to byli kumple taty, więc tym bardziej się bałam.
Teraz jestem dorosła. Z rodziną nie utrzymuję kontaktów. Kiedyś poruszyłam temat dzieciństwa i wszystkiego się wyparli. Ja natomiast żałuję niektórych rzeczy, bo mogłam przecież coś zrobić. Ale cóż...
Niestety, ale na świecie istnieje mnóstwo takich rodzin. Ja akurat miałem szczęście, a Tobie bardzo współczuję, że przez to w jaki sposób się zachowywali Ty odnosisz tego skutki. Co do Twojej dojrzałości w wieku 6 lat.. nieźle, ja nawet nie pamiętam czy w tym wieku potrafiłem zrobić sobie śniadanie, może dlatego, że z tego co jednak pamiętam nigdy nie musiałem tego robić, aż do teraz nie muszę (co nie znaczy, że nie robię). Nie pojmuję tylko, jak 6letnie dziecko, czy nawet odrobinę starsze, ale jednak nadal małe dziecko można straszyć, że straci dom, jak zwróci się po pomoc.. to już nie tyle, że jest patologiczne, a po prostu chore. Chyba dobrze, że nie utrzymujesz z nimi kontaktów. A wypieranie się całego zła jakie Ci sprawili, to normalka u ludzi, którzy nie mają za grosz honoru. Trzymaj się i nie możesz sobie nic zarzucać, gdybyś miała możliwość to byś coś zrobiła, oni Ci tą możliwość odebrali. Mam nadzieję, że karma istnieje.
Utopiła bym go w tym wiadrze
Dwa lata temu w wakacje znaleźliśmy trzy jeszcze ślepe kotki wyrzucone przy pieńku. Odchowaliśmy je (wstawanie w nocy na karmienie, masowanie brzuszków, podcieranie tyłków itp.) Wszystkim trzem znaleźliśmy domy.
Kiedyś to było dość powszechne, niestety, też mam bardzo przykre wspomnienia z tym związane, kiedy mój dziadek wrzucał młode kotki do worka i uderzał nimi o ścianę..
Żeby nie było - tą jedną dorosłą kotkę mu zabraliśmy, do tej pory się nie zorientował
To akurat było i jest zwyrodniastwo.
Po co przeczytałam ten komentarz? 😢
Nie wiem dlaczego, ale sądziłam, że "Pan Staszek" będzie je jadł... Czy wszystko ze mną w porządku?
zaśmiałam się na głos i koleżanka na mnie dziwnie spojrzała. chyba czas zakończyć czytanie anonimowych w pracy
Tacy ludzue są przeciwnikami aborcji co najzabawniejsze
Nie w o tym w wyznaniu ani słowa.
Ale jednak jprdl ma rację, co jest przykre
Nie ma racji. Skąd on zna tyle osób topiących koty?