#dZnsf
Kiedy miałam około 4 - 5 lat rodzice zabrali mnie na operę, ale nie na jakaś normalną pogodną, tylko na słynną "Carmen" Bizeta. To co się tam zdarzyło pamiętam świetnie do dziś, choć byłam wtedy mała, a czasu upłynęło wiele.
Dla niewtajemniczonych: jest to historia miłości żołnierza do Cyganki, która tak naprawdę go nie kocha, a jedynie wykorzystuje. Opera kończy się sceną śmierci tytułowej bohaterki właśnie z rąk owego żołnierza (przebija ją sztyletem) i w tym momencie zaczyna się historia właściwa.
Jako uczuciowe dziecko przez 3 pierwsze akty żałowałam Dona Jose (żołnierza), ale na koniec 4 aktu popadłam w histerię. Nie dało się mnie uspokoić. Strasznie żałowałam biednej Carmen (dla dociekliwych: oczywiście, że nic nie rozumiałam z tego co śpiewali. Nie znałam francuskiego, ale dzieci czują kto jest pokrzywdzony, o ile śpiewak potrafi operować emocjami. Ta dwójka najwyraźniej potrafiła świetnie) i nawet kiedy stanęła żywa na curtain callu, rodzice nie mogli mnie opanować.
Taką zaryczą sprowadzili mnie na dół do szatni i próbowali ubrać, jednak ich wysiłki były daremne. Leciałam z rąk i zanosiłam się od płaczu. Zaalarmowany tym nieziemskim jazgotem jeden z pracowników spytał co się dzieje. Moja rodzicielka wytłumaczyła chłopakowi czemu drę się jak nieboskie stworzenie, a on zniknął na chwilę. Kiedy wrócił, powiedział rodzicom, że jeżeli tylko chcą, to mogą zabrać mnie za kulisy, ponieważ mezzosopranistka zgodziła się spotkać ze mną i pokazać, że jest żywa i ma się dobrze.
Tym oto sposobem trafiłam za kulisy i artystce prawie udało się mnie uspokoić tłumacząc, że wszystko z nią dobrze i nie wyrządzono jej wielkiej krzywdy. Jednak na horyzoncie pojawił się nieszczęsny tenor i znów uderzyłam w płacz. Tym razem było trudniej, ponieważ tenor postanowił pomóc i przekonać mnie, że wcale nie jest mordercą. Koniec końców udało im się, a z tenorem pod koniec uspokajania zaprzyjaźniliśmy się na tyle, że dałam wziąć mu się na ręce.
Oczywiście rodzice dbają o to bym nigdy nie zapomniała tej historii. Nawet ostatnio, kiedy przyprowadziłam swojego chłopaka do domu (uczeń akademii muzycznej, tenor), rodzice poradzili mu, aby nigdy przenigdy nie zabierał mnie na swój występ w roli Don Jose, bo zacznę się go bać, a gdy luby z wielką ciekawością zapytał ich czemu, skwapliwie opowiedzieli mu tę historię.
PS Jeżeli jesteście ciekawi to oglądałam już mojego ukochanego w tej roli i nie, nie boję się go, nawet śpię z nim w jednym łóżku ;)
Odnośnie muzyki klasycznej i tego że nudzi itd :P Jestem muzykiem, akademia muzyczna i te sprawy i uuuuuuuwielbiam muzykę klasyczną. Słucham jej bardzo często i emocjonuje się każdą zmianą tonacji... ale oczywiście że są utwory czy opery jak np dla mnie Nabucco gdzie po prostu śpie na stojąco i nie wyrzymuje nawet pierwszej sceny :D
A do tego wszystkiego na zmianę z siódmą symfonią Beethovena słucham Muse, Radiohead Flume, Beyonce itp
Więc niech każdy słucha tego co chce. :D "Metal może słuchać klasyki a klasyk metalu."
Pozdrawiam serdecznie :D
Dlaczego wpuścili cię na spektakl dla dorosłych? ;-;
a nim był? ;-;
Bo może już na takich bywała i wcześniej się to nie zdarzało. :D
Ja tam oglądałam od 5 roku życia horrory i w ogóle sie nie bałam, a teraz jak obejrzę jakiś to się drę na pół bloku i jeszcze boję się iść do kuchni sama. XD
Bo była pod opieką rodziców
Bo to rodzice decydują co ich dziecko może oglądać.
a od kiedy to w operze są ograniczenia wiekowe?
Plus dla rodziców, że pokazali Ci świat sztuki :)
Bardzo fajne wyznanie, strachu miałaś co niemiara, ale teraz chyba całą sytuację wspominasz ciepło :)
Zaraz posypią się minusy, że zero kultury wyższej u mnie itp, ale muzyka klasyczna strasznie mnie nudzi. Być może trafiałam na złe występy, ale prawie zasypiam jak słyszę.
bo muzyka klasyczna nie ma być rozrywką, a wywoływać głębsze emocje.
Ale fajnie się przy niej śpi :)
U mnie wywołuje jedynie sen :p Opera czy teatr ok, tylko nie filharmonia.
"bo muzyka klasyczna nie ma być rozrywką, a wywoływać głębsze emocje."
Ja tam czerpię radość z muzyki klasycznej taką samą jak ze słuchania jakiegoś metalu czy nawet Madonny :P a emocje wywołuje zarówno 7 symfonia Beethovena, jak i utwory innych gatunków...
To jest bardzo smutne, ale wiele osób tak ma. Nie znam zbyt wielu osób, które lubią muzykę klasyczną, a nie grają na żadnym instrumencie (oczywiście nie wiem, jak z tobą, ale w szkołach muzycznych uczą zrozumienia dla tej muzyki i zazwyczaj większość czasu uczniowie takowe wykonują)
Pasuje Twój nick do komentarza.
Ja pamiętam, gdy miałem z 6 lat chodziłem do sąsiadów i słuchałem muzyki klasycznej na ich wielkiej wieży na prawie cały regulator.
Ah, te wspomnienia
Ja myślę że po prostu nie trafiłaś na nic dla siebie. Muzyka klasyczna bardzo mocno zmieniała się na przestrzeni wieków i słuchając jej różnych odsłon można odkryć różne ciekawe rzeczy :)
Gram na 3 instrumentach i jak musiałam być na egzaminie, czy na koncercie, filharmonii to zawsze przysypiam :D wyobraźcie sobie spać na własnym egzaminie (wszyscy zdający są na auli, każdy po kolei wchodzi na podest do instrumentu i zdaje przy wszystkich). I ten wstyd jak wywołują Twoje nazwisko a koleżanka szarpie Cie w ramię, zeby Cie ogarnąć. To silniejsze ode mnie. Ale grać uwielbiam i śpiewać tez. Słuchać również, ale działa to jak kołysanka. A kołysanki też są przeciez urocze i ładne zazwyczaj. To nie chodzi o brak szacunku., czy ze mi się nudzi. Po prostu mózg tak reaguje Ale , musical, teatr juz jak najbardziej uwielbiam i nie zasypiam.
Moja polonistka cieszyła się kiedy komuś zdarzyło się u niej przysnąć, mówiła, że to znaczy, że na jej lekcjach jesteśmy zrelaksowani i czujemy się bezpiecznie. Czasem nawet nie kazała budzić :D
Wy zasypiacie, a ja od razu mam łzy w oczach. Nie mam pojecia czemu. Ale i tak bardzo lubiè jej słuchać.
Hah, widać, że wczułaś się w sztukę :)
The boys, the girls, they all like Carmen
Lanka Szklanka. :D
Ciekawy przypadek przypadkowusa chłopakusa podobnusa do strachusa z dziecinstwusa
Nie ma to jak zabrać 4-latkę na spektakl z morderstwem. Brawo.
Nie ma to jak kwestionować czyjeś życie
Oj tam. Ja oglądałam horrory i filmy typu park jurajski za dzieciaka i nie mam ani traumy, ani fobii. :D gdzie byli rodzice? Oglądali razem ze mną :D ale żeby nie bylo próbowali mnie odciągać, ale zawsze jakoś ich przekonywałam. Pozniej rano z mamą *dyskutowałam * na temat filmu i jego straszności. Ale ja wgl bylam dziwnym dzieckiem, od przedszkola gralam w GTA, bo brat dostał na uro od kuzyna. Jak rodzice się zorientował z jest +18,to uznali ze tyle w to gramy ze nie ma sensu nam tego zabierać.
Ps; nie jestem agresywna i nikogo nie zabiłam. ;)
Jeszcze.
Takie filmy jak park jurajski dzieci podobno powinny oglądać, nawet jeśli się boją. Czytałam gdzieś, że muszą nauczyć się odczuwania i radzenia sobie z każdym rodzajem emocji. Nie wiem ile w tym prawdy :)
Mayoko tez grałam w GTA i oglądałam horrory takie jek Koszmar z ulicy Wiązów :D
Ja też jak byłam mała to oglądałam horrory. Po obejrzeniu laleczki Chucky do dziś boję się lalek.
Operowa dziewczyna :P
Teraz on w ciebie wbija swój "sztylet" i historia kołem się toczy (czy jakoś tak)