#dYGMN
W tamtym wyznaniu było zawarte zdanie ("tak jak w straży ratuje się ludzi"), można się domyślić, że jestem strażakiem w OSP, a dokładnie ratownikiem. Mam 19 lat, na tę pozycję dostałem się po bardzo dobrych znajomościach i po moich idealnie zdawanych kwalifikacjach np. KPP (kwalifikowana pierwsza pomoc), ale to nie o tym mowa...
Siedzę sobie w domu, i jak to w remizach OSP bywa, wyje syrena, dostaje się SMS-y o zdarzeniu (jeśli ktoś podał numer i zgodę na takie powiadomienia), niczym strzała wyleciałem z domu do remizy. Standardowa procedura, nomex, buty i do wozu. Do miejsca zdarzenia nie było daleko, coś koło 15 km. Potem szybkie zabezpieczenie terenu przez pozostałych strażaków, ja na pomoc poszkodowanemu. Stało się coś takiego, że traktor wjechał w motocyklistę gdy ten jechał na głównej drodze, a traktorzysta wyjeżdżał z pola. Kierującemu ciągnik się nic nie stało, o wiele gorzej było z motocyklistą....
Przystępuję do pierwszej pomocy z jeszcze dwoma strażakami, wiadomo, tlen z "gruszki", masaż serca. Od początku reanimacji mija 5, 10, 15 min, do prawie 30 min... Nikt nie pomyślał o przestaniu, aż w końcu przyjechała karetka. Zabrali go do karetki, wiadomo, ratownicy bardziej wykwalifikowani i próbują robić to w karetce. Po kilku minutach wychodzi medyk i mówi, że się nie udało go uratować... A co się działo ze mną, jak się o tym dowiedziałem? Nic. Wróciliśmy po akcji do bazy - nadal nic. Po powrocie do domu? Nic. Nadeszła noc i załamanie... Ryczałem jak bóbr... Czułem się bezradnie i sam się obwiniałem, że zrobiłem coś źle, że to moja wina... Takie coś utrzymywało się przez dobry tydzień i zawsze w nocy. Za dnia zawsze "uśmiechnięty" na pokaz. Myślałem także o odejściu ze służby, ale nie zrobiłem tego, udało mi się ogarnąć i kontynuować swoje działania w straży...
Piszę to teraz, nie po to, by się wyżalić, tylko po to, że już wiem, że nie wolno się obwiniać, skoro robiło się wszystko najlepiej jak się potrafiło, ale niestety, tamtego razu się nie udało... Po tamtym zdarzeniu byłem na niejednej akcji, gdzie pomagałem ludziom i mimo tamtego jednego razu (miejmy nadzieję ostatniego), nie poddaję się i nadal niosę pomoc najlepiej jak potrafię...
Nie możesz się obwiniać i myśleć o odejściu. Wszystko wykonałeś prawidłowo i sam fakt, że nie poddawaliście się jest piękny. Prawdopodobnie obrażenia były za duże i nawet najlepszy lekarz by go nie uratował.
Bądź z siebie dumny, bo nie każdy potrafi pomagać innym i to za darmo :)
Gratuluję postawy, tak trzymaj!
Ale OSP dostaje wypłatę przecież :)
Nie wiem, nie znam się szczerze mówiąc. Ale myśle, że nawet jeśli jest jakieś wynagrodzenie to z pewnością nie jest duże.
Dostaje wypłatę, ale swego czasu bardzo wiele osób się jej zrzekało (obecnie prawnie niemożliwe). Ok. 10 zł za godzinę akcji. Za narażanie własnego życia.
Ale wtedy się nie złamałeś! Zrobiłeś wszystko, co było w Twojej mocy, by uratowac tego człowieka.
Może nie uratowales tego jednego człowieka, ale pomyśl o tym ile innych ludzi żyje dzięki Twojej pomocy. Dziękujemy za to!
Zrobiłeś wszystko co mogłeś. Trzymam kciuki za dalsze ratowanie życia 👍👍👍
"Siedzę sobie w domu, i jak to w remizach OSP bywa, wyje syrena, dostaje się sms'y o zdarzeniu, niczym strzała wyleciałem z domu do remizy."
Jak ja to znam, garaż biegne otworzyć juz nawet z zamknietymi oczami.. dziecko strażaka 😆
Myśl o tych którym pomogłeś i się nie poddawaj, dziękujemy wam za to 💪
Chyba chodziło Ci o "wyznanie".
Ale w sumie to przed czym stanales można śmiało nazwać "wyzwaniem", więc pomyłka się zgadza.
Trzymaj się i nie przestawaj robić tego co robisz.
Mój przyjaciel jest ratownikiem medycznym. Jak był na praktykach, pojechał do podobnego wypadku. Pomimo reanimacji, motocyklista zmarł. Przez ponad półtora miesiąca czuł się tak jak Ty. Rzucił ratownictwo mimo 8 lat nauki w tym kierunku.
Ja po praktykach na neurochirurgii przez tydzień płakałam i byłam przygnębiona jak Pani w śpiączce, którą rehabilitowałam, odeszła.
Ma ktoś linka do tego poprzedniego wyznania?
Też poproszę :)
Miałam o to samo zapytać:)
#kOPvu :)
Nie obwiniaj się, jesteś dzielny! Młody...
Ratowałeś, chciałeś pomóc, to jest ważne... dlatego wybrałeś taki zawód! Trzymaj się słońce<3
Bardzo dobrze ! Trzymaj tak dalej i się NIE PODDAWAJ !