#dVwOk
Pewnego wieczoru mąż poprosił, żebyśmy poważnie porozmawiali. Usiedliśmy i wyznał, że po jednej imprezie, gdy ja i Adam już spaliśmy, on i Sylwia jeszcze siedzieli, pili i gadali. Jakoś tak wyszło, że zaczęli się całować i potem już poszło. Robili to w salonie, a my byliśmy w pokojach obok. Bardzo tego żałowali i nie dali rady nas okłamywać. Ustalili, że w tym samym czasie nam powiedzą.
Nie krzyczałam, nie płakałam, wstałam i wyszłam. Zadzwoniłam do Adama i poprosiłam o spotkanie i rozmowę. Po paru dniach spotkaliśmy się w czwórkę. Razem z Adamem powiedzieliśmy im, że zrzucamy winę na dużą ilość alkoholu i zapominamy o sprawie. Nie będziemy niszczyć lat przyjaźni.
Od tamtej pory mąż mnie nosi na rękach, jest między nami lepiej niż kiedykolwiek. U nich też się świetnie układa.
Nie wiedzą jednego. Wybaczyliśmy im, bo kilka lat temu sami mieliśmy romans.
Wszyscy warci siebie. Jeszcze trochę i czworokąt.
Niby tak, ale jej mąż chociaż był z nią szczery, a ona nadal go okłamuje.
A już myślałem że na końcu będzie wielki happy end i zostaniecie przykładnymi swingersami.
Ja również czekałam na taki przebieg wydarzeń. :P
Szczerze mówiąc, po pierwszych zdaniach wyznania byłam pewna, że już nimi są...
"Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie" ;p
Jeśli ktoś nie oglądał to polecam. Naprawdę świetny film!
Plus za dobre anonimowe wyznanie. Tutaj ludzie niestety oceniają zachowania autorów a nie samą historie- to czy jest interesujaca i oryginalna
Czyli jeśli dobrze rozumiem, Ty i Adam zrobiliście to samo co Twój mąż i Sylwia, tyle że Wy to ukryliście, a oni byli z Wami szczerzy, ponieważ się źle z tym czuli. Czyli Ty i Adam nie posiadacie sumienia, ponieważ jeszcze wykorzystujecie sytuację. Nie wiem jak inni ale patrząc obiektywnie nie mam o Tobie dobrego zdania.
Pomyślałam dokładnie to samo
Dokładnie. Mieliście idealna sytuację by o tym powiedzieć. Coś w stylu " ok, nam też się zdarzyło" ale nie lepiej udawac lepszego niż się jest i żyć w kłamstwie.
Rozumiem, że nie czujesz do siebie jakiegoś żalu?
Wszyscy siebie warci.
Nieprawda. Ją mąż kochał i szanował na tyle, żeby wyznać prawdę, a takie coś nie przechodzi łatwo przez usta.
Jakby ją szanował to nie ruchałby innej.
Przynajmniej mieli jakąś godność i honor, w przeciwieństwie do autorki i Pana Adama.
Jene jo jak tak mozna te malzenstwa to dopiero pelne grzechu i rozpusty
I to jest anonimowe!
Cóż za zwrot akcji!