#dTi3s
Dzień jak co dzień, początek wakacji, późna godzina, rozgrywamy meczyk z kumplami.
Dzwonię do mamy:
- Mama złamałem rękę chyba
- Jaaasne, złamałeś, a te laski zacieszają obok ciebie bo? - mamcia jak nietoperz, wszystko słyszy
- No mowie Ci, rękę złamałem. - tu trochę się śmiałem, bo cała sytuacja była absurdalna. Ja na serio bólu nie czułem, trochę ponoć zbladłem.
- Przestań mnie gnojku, wkręcać! I do domu, pewnie tyłka ci się nie chce ruszyć z boiska i chcesz żebym Cię przywiozła!
Myślę, dobra, nie uwierzy, właśnie zeżarł mnie wilk, bo go ciągle wołałem.
Dzwonię do ojca:
- Ojciec rękę chyba złamałem, mama mi nie wierzy, weź no ratuj.
- Jaja sobie robisz? Nie brzmisz wiarygodnie.
- A jak wiarygodnie brzmi syn ze złamana ręką?
- Dobra, siedź tam, jadę, ale jak znowu drzesz łacha ze mnie, to popamiętasz mnie!
Żeby nie było, bity nigdy nie byłem, ale Internety, kieszonkowe zabierali. Takie zżycie nastolatka.
Ojciec przyjechał, taki trochę zdezorientowany, niby ręka dziwna, a ja dalej nawijam z laskami, bólu nie czuję, ogólnie wesoło. Zawiózł mnie do szpitala i dzwoni do mamy
- Ty, on na serio rękę złamał!
- Jaasne, też mnie wkręcasz. Wiecznie mnie wkręcacie w tym domu.
- Bogna! Jestem w szpitalu! Złamanie z przemieszczeniem! Dawaj mi tu jego pesel.
Zostałem w szpitalu, bo czekał mnie zabieg nastawiania itd. W południe przyjeżdża mama, i od progu:
- Co nie mówisz, że to prawda, tylko jaja sobie robisz!
- No to Ci mówiłem.
- Nie brzmiałeś jak człowiek ze złamana ręką.
- A jak brzmi taki człowiek?
- Płaczaco? :)
Ogólnie od tego momentu już nie wkręcam starszych, już mi przeszło. Dostałem nauczkę. No może czasem zażartuję :) Rodzice często mi o tym przypominają i zacieszają jak głupie.
To "czasem lubię wkręcać starszych" nie było tylko "czasem", a na tyle często, że żaden z rodziców nie wierzył ci. Dobrze, że wyciągnąłeś wnioski ze swojego zachowania i mam nadzieję, że teraz już wiesz, że z pewnych rzeczy nie warto żartować.
Już Ezop bajke o tym napisał.
Wyznanie typu: hehe no ziomek no hehe mówie ci ze tak no było
Styl pisania fatalny. Czytać się nie dało. Widać, że to dzieciak i to niezbyt rozgarnięty pisał.
Wyznanie strawne jak milkshake z bigosem