#d4idV
Nie miałem nic do stracenia. Spakowałem plecak i poleciałem na miejsce imprezy. Budynek otoczony był wysoką, kilkumetrową siatką, a przy wszystkich bramkach stali bileterzy. No, nic. Akurat się zmraczało. Obszedłem obiekt dookoła i znalazłem miejsce trochę ukryte przed oczami ochrony. Przerzuciłem plecak, wlazłem na siatkę, na górze nadziałem się moszną na pręt, straciłem równowagę i zleciałem. Na szczęście na drugą stronę. Pozbierałem się do kupy i kuśtykając podbiegłem na parking, przycupnąłem sobie za jakimś autem i z plecaka wyciągnąłem starą pamiątkę po czasach, gdy pracowałem jeszcze na giełdzie samochodowej - przetyraną, pomarańczową kamizelkę z napisem "Obsługa".
Uwierzcie lub nie, ale nie tylko wszedłem do sali, ale i bez problemu wbiłem się na najlepszy sektor. Po prostu szedłem bardzo energicznym, pewnym krokiem, patrząc się przed siebie i robiąc wrażenie kogoś bardzo zapracowanego.
Gdy już byłem pod sceną i czekałem na początek imprezy, poczułem na ramieniu ciężkie łapsko. Odwróciłem się i zobaczyłem wielkiego, wąsatego ochroniarza, który mógłby być moim dziadkiem. Wielkim, umięśnionym i bardzo surowym dziadkiem.
Bezceremonialnie zostałem wyprowadzony przed salę. Gdy byliśmy już sami, facet mnie puścił, a następnie odpaliwszy papierosa rzekł:
- Tak sobie patrzę w monitoring i widzę, że ty niezły miszyn imposybl odpierd@lasz... Najpierw zj#bałeś się z płotu niczym jakiś ninja, potem ten numer z kamizelką. Nieźle, nieźle.
Myślałem, że zaraz zawoła resztę ochrony i zostanę wywalony na ząbki. A jednak nie.
- W 1967 roku... - kontynuował dziadek - ...kiedy Rolling Stonesi grali w Sali Kongresowej, byłem w twoim wieku. Nie miałem forsy, biletów oczywiście już nie było. I wiesz co? Musiałem, kur#a, udawać ciecia i biegać po korytarzu ze ścierką, żeby nikt się nie zorientował, że jestem tylko gówniarzem, który kocha rocka. Idź, młody, bo zaraz się koncert zacznie.
To był najmilszy gest, jaki ktoś w stosunku do mnie uczynił. A ten koncert zapamiętam do końca życia! Dziękuję, ci panie "dziadek"! :)
Kto nie ryzykuje ten nie zyskuje ;)
Swietne wyznanie! Ja przez ploty tez sie wielokrotnie przeprawialam- na impreze albo z.... Zaradny czlowiek!
Jakoś tak cieplutko mi sie zrobiło na serduszku <3 Super wyznanie!
Dowód, ze warto ryzykować,żeby spełniać marzenia.:)
Wiem że nie do końca to związane z tematem, wyznanie bardzo przyjemne, ale moje pytanie brzmi: czy ktoś domyśla się o jaki zespół może chodzić?
Dinozaury, kokaina i transfuzje krwi? To przecież oczywiste, że chodzi o Stonesów ;-)
I znowu brak najważniejszego. Czyj był ten koncert?:D
Przecież jest napisane czyj
Do odważnych świat należy ! :))
To zdecydowanie był świetny koncert, aż ciężko mi uwierzyć, że to już tyle lat...
"Akurat się zmraczało." Co? :')
Już się zciemniało ;)
Ściemniało jak coś.
zmrok zapadal ;)
Pomysł z kamizelką miałeś świetny, ale to było nieuczciwe w stosunku do ludzi normalnie kupujących bilety.
No pewnie, bo posłuchać za darmo darcia ryja to wielka zbrodnia...a respieratory uszły płazem.