#cXfXs

Mój dziadek miał siostrę bliźniaczkę. Siostra wyszła za mąż, ale przez kilka lat nie mogła mieć dzieci. I stał się cud, bo kiedy moja babcia miała urodzić swoje kolejne dziecko (mojego tatę), dwa dni wcześniej ciotka urodziła córkę. Jedyną, co przy braku antykoncepcji w czasach powojennych mogło świadczyć jedynie o niemożliwości powtórnego zajścia w ciążę. W niedługim czasie ciotka mojego taty z mężem i córką wyjechali, dosyć daleko, ostatecznie trafili za granicę, a moja babcia urodziła jeszcze czwórkę dzieci.
Kuzynka taty odnalazła rodzinę po wielu latach, a co pierwsze rzuciło się w oczy, to jej ogromne podobieństwo do mojego taty. Po przeanalizowaniu kilku faktów tata doszedł do wniosku, że tak naprawdę to kuzynka może być jego siostrą bliźniaczką, „podarowaną” przez jego rodziców bezdzietnej ciotce... Poród był w domu, rejestracja dziecka była wtedy, gdy ktoś się zgłosił, data podana przez rodziców nie musiała być stuprocentowo prawdziwa. Niestety, wszystkie osoby, które mogłyby coś wiedzieć, już nie żyją, a na badania genetyczne zainteresowani nie mają ochoty, Zresztą nic by to nie zmieniło. Oboje mają po 70 lat, utrzymują kontakt dosyć sporadycznie.
A historia rozpala wyobraźnię.
Dodaj anonimowe wyznanie