#cOA4Y

Historia z serii kłamstwo ma krótkie nogi, jednak bez szczególnie moralizującego zakończenia. A mianowicie...

Zacznijmy od krótkiego wstępu. Chodzi o mojego młodszego brata... Odkąd sięgam pamięcią gość miał niezdrowy gen warunkujący kłamanie, jednak bez szczególnego talentu do jego stosowania. Praktycznie za każdym razem został na nim przyłapany, aczkolwiek rodzice grozili tylko palcem i zazwyczaj się na tym kończyło. W połączeniu z brakiem jakichś szczególnych konsekwencji do dziś prowadzi ów proceder. Obecnie ma 20 lat. W tym roku poprawiał maturę, gdyż w poprzednim szczególnie mu nie poszło. Przez cały rok dokładał wszelkich starań, żeby jak najlepiej ją teraz napisać, czyli siedział w domu, oglądał telewizję, grał na komputerze... i w sumie to by było na tyle. Do pracy też nie wyruszył bez szczególnego wytłumaczenia, nie i koniec. Młody, zdrowy chłopak i leserował przez cały rok. Nawet teksty w stylu, że osoby niepełnosprawne pracują, a on siedzi w domu, nie pomogły. Zero wstydu.

W końcu przyszedł dzień sądu ostatecznego! Ubrał się elegancko, zabrał dwa czarne długopisy i wyruszył. Po powrocie stwierdził, że fajne tematy, zadania mu siadły i że będzie dobrze.
My naiwni...

4 lipca były wyniki. Zapytany jak mu poszło (tu uwaga, ważne!) oświadczył, że dobrze, poprawił wynik o całe 10%, w zeszłym roku miał 34%, a teraz dostał 44%. Wow! Sukces życia! Następnie zmienił bardzo szybko temat i zaczął gadać piąte przez dziesiąte - o pogodzie, o tym, co widział, ile samochodów minął po drodze do domu. I tu zapala się czerwona lampka. Później kiedy skanował swoje zacne świadectwo i weszłam do pokoju, prawie wcisnął je w płytę skanera i przyciskał tam i poprawiał, aż nie wyszłam. Powiedziałam rodzicom, że coś tu jest nie tak. I miałam rację.

Okazało się, że ów geniusz poprawił maturę z 36% na 38%. Cóż... oczywiście nikt nie był w szoku. Osobiście obstawiałam, że napisze jeszcze gorzej. A tu proszę! 2 punkty progresu! Rodzice nie zrobili nic z tą informacją, bo ojciec woli głaskać po głowie BIEDNEGO synka, który jest zwyczajnym leserem i leniem. Najlepiej pchać przez całe życie ofiarę losu. Piszę to tylko dlatego, żeby wiedział. Bo czyta.

I jedyny morał jaki z tego wynika to to, że lepiej być młodszym rodzeństwem. Możesz być kłamcą i oszustem, okradać rodziców, a oni i tak będą cię kochać.
leniwalisica Odpowiedz

Myślałam, że w ogóle nie pójdzie poprawiać...

Akwamarynowa Odpowiedz

Ale czym Ty się przejmujesz? Im bardziej wasi rodzice mu folgują, tym mocniejszy kop od życia będzie. Doświadczy wtedy takiej terapii szokowej, że będzie sobie włosy rwał z głowy i w brodę pluł, że całe życie się tak ślizgał.

CyraneczkaZKoviru Odpowiedz

To wina rodziców że zrobili z niego kalekę. A jak dorósł to zrozumiał że nie musi kompletnie nic, więc został przy tym bo po co coś robić, skoro starzy za niego wszystko zrobią?

tewu Odpowiedz

Myślisz, że starsze rodzeństwo nigdy nie jest przygłaskiwane przez rodziców? Myślę, że to nie jest kwestia starszeństwa. Jesteś pewna, że gdybyś ty się tak zachowywała nie potraktowali by cię tak samo? A jeśli jesteś, to nadal może to wynikać z czego innego - wielu ludzi narzeka, że to ich starsze rodzeństwo jest faworyzowane.

valfare Odpowiedz

Jak ktoś cały czas kłamie i zawsze zostaje na tym przyłapany, to nie jest kłamcą, po prostu jest głupi. 38% czy 44% to prawie żadna różnica, więc też nie widzę dużo sensu w tym kłamstwie. W sumie, to całe wyznanie też jest bez sensu, autorka równie dobrze mogła mu to wysłać przez maila, skoro wyznanie jest skierowane tylko do brata.

nata

Zależy od centyli czy jest różnica.

Bezpomyslunanazwe Odpowiedz

Lepiej być młodszym rodzeństwem? Aha? Rodzice mogą traktować tak starsze/młodsze/obydwoje/żadne, a mówisz jakby to była jakaś reguła. Po takim gadaniu często w sytuacjach, w których starsze jest rozpieszczane, uderza mu do głowy, bo myśli, że to on ma gorzej a nie młodsze.

Niezywa Odpowiedz

Ile jadu i zawiści w tym wyznaniu. Niech siedzi w domu, daleko w nim nie zajdzie, obudzi się jak już będzie za późno, ale tobie nic do tego co robi ze swoim życiem. Rób swoje, bo jak ktoś już napisał, możesz źle na tym skończyć interesując się zbytnio życiem braciszka niż swoim.

bajkopisarz Odpowiedz

Pupilkami rodziców czasami jest pierworodny, czasami szósty z ośmiorga, często jedynak - nie ma reguły. Niestety, gdy rodzice zakończą ziemski żywot, taka czarna owca żeruje na rodzeństwie. A tak z ciekawości - i po co poprawiać maturę, skoro ambicji na dalszą naukę brak? I teraz kolejny rok w domu i poprawka o 2%? Do wyniku 60% chłopak ma kilkanaście lat na garnuszku rodziców.

Smiejzelka Odpowiedz

To sprawa rodziców i jego czy go utrzymywali. Trudno, nie wyszło poprawienie. Tobie osobiście krzywda się nie stała.

BlinkBlink

Nie do końca, bo nie jest to uczciwe w stosunku do autorki.

BlinkBlink

Poza tym na własne życzenie hodują sobie pasożyta którego będą utrzymywać i prowadzić za rączkę przez całe życie. Nie wspominając, że opiekę nad taką melepetą przejmie autorka jak rodzice zaniemogą.

Smiejzelka

BlinkBlink, przesadzasz. Rodzice mogą pomóc Autorce w innym czasie. A może już jej pomagają np. na studiach? Albo pomogą jak będzie kupować mieszkanie czy podczas opieki nad jej przyszłymi dziećmi? A to, że opieke nad bratem miałaby przejąć potem siostra to w ogóle kpina, skąd ten pomysł?

BlinkBlink

Stąd ten pomysł, że każdy taki przypadek jaki znam właśnie tak się kończył, więc z dużą dozą prawdopodobieństwa mogę stwierdzić, że tu też tak może być.

Annonnimek Odpowiedz

Żeby ZDAĆ maturę wystarczy 30%. Żeby być pasożytem przez cały rok (albo i dłużej) wystarczy mieć ślepych rodziców, którzy są zapatrzeni w swoje dziecko i pozwalają na takie zachowanie.

Zobacz więcej komentarzy (8)
Dodaj anonimowe wyznanie