#c86Y8
Gdy byliśmy już na piątym, przedostatnim przystanku zaraz gdy maszynista ruszył, pan podchodzi do nas i prosi o bilety. Miał około 30 lat, był rudy, lecz wyglądał w miarę przyjaźnie. Moja dziewczyna postanowiła to wykorzystać i od razu się tłumaczyć. Zawsze była w tym dobra, ponieważ już nie raz nas tłumaczyła przed policją czy strażą miejską i często udawało nam zakończyć sprawę na upomnieniu. Miałem nadzieję, że będzie tak i tym razem, ponieważ z kasą u mnie krucho. Była gadka szmatka, że jesteśmy studentami, nie pracujemy, że to jeden przystanek, a codziennie jezdzimy na miesięcznych.
Miły pan najwyraźniej uwierzył, ponieważ powiedział, że tym razem jest w stanie nam odpuścić. No i tu zaczyna się moja rola, gdzie wszystko spaprałem. Mam bardzo dziwne poczucie humoru, które mało kto rozumie. Gdy moja dziewczyna dziękowała, ja do niej powiedziałem na ucho, że jeżeli nam odpuści to chyba polubię rudych. Niestety na tyle głośno, że usłyszało to kilka osób wokół nas, w tym kanar.
Sytuacja się od razu zmieniła, kanarowi uśmiech od razu znikł z twarzy, a dziewczyna spojrzała na mnie z miną pełną grozy. Oboje wiedzieliśmy, że rudy pan już nam nie odpuści i nie było sensu się już nawet tłumaczyć. Oboje dostaliśmy mandat, do tego dziewczyna na mnie jest obrażona.
Bywa, że ostry język podcina własne gardło...
zapłać oba mandaty, przeproś dziewczynę i po sprawie
"Był rudy, lecz wyglądał w miare przyjaźnie" padłam xD
Jak to jest jechać na gafę? :D
wydaje się, że do tego konkretnego wyznania to określenie idealnie pasuje ;)
hahahaha :D miszcz
Nie chciał być lubiany ;-)
Na dziesieciu rudych jedenastu wrednych.
Na gafę? A ja zawsze myślałam, że na gapę. Całe życie w błędzie...
Nie ma różnicy.