#bojmq
Miałem w domu takie małe akwarium. Fajnie urządzone, ładne, małe, kolorowe rybki. Ogólnie było to akwarium ojca, ale "odziedziczyłem" je po tym, gdy sam wyjechał.
Dbałem, oczywiście, że dbałem. Karmiłem, zmieniałem wodę, no i włączałem grzałkę, żeby ogrzać im wodę. No właśnie tę przeklętą grzałkę... Dzień przed wyjazdem na dwa tygodnie włączyłem grzałkę, a następnie chciałem powiedzieć mojej babci, która tam mieszkała, aby wyłączała ją. Niestety w dniu mojego wyjazdu musiała jechać poza miasto. Pomyślałem, że zadzwonię.
Zapomniałem.
Grzałka grzała. Cały czas. Bez przerwy.
Babcia nic nie wiedziała jak się rybkami zajmować, więc tam nie zaglądała. Karmić też nie karmiła, bo miałem automatyczny swego rodzaju karmnik.
Po czasie babcia dzwoni, że... koniec z rybkami.
Grzałka grzała i ryby ugotowała. Autentycznie. Smród, a ryby do góry brzuchami. Woda nie przypominała czystej wody, a w ogóle nie przypominała wody.
Tak moje rybki wyginęły. Do dziś mi ich szkoda, że musiały przeżywać taką męczarnię gotując się.
Biedne ryby.
☆ miec automatyczny karmnik ☆ nie miec grzalki z termostatem ☆
Okeeej...
Nie znał się aż tak dobrze jednak :P
jak stara jeszcze działa to po co kupować nową?
Można przecież dokupić sam termostat
A ta grzałka nie miała termostatu? Pierwsze słyszę. Chyba, że używana była taka spiralna jak za PRL-u do gotowania wody na herbatę. Bardzo fajnie urządzone akwarium.
Od co najmniej kilkunastu lat odkąd zajmuję się akwarystyką grzałki mają termostaty. Ta spiralna wygotowałaby wodę w małym akwarium góra w kilka godzin i jeszcze spaliła dom :)
Mi niestety zdarzyło się raz "zagazować" ryby. Pewnej nocy zepsuł się zawór w butli CO2 i cała jej zawartość została opróżniona w kilka godzin, podczas gdy zwykle starczała na ok. 2 m-ce. Widok straszny, 150 ryb i kilkaset krewetek zagazowanych, dosłownie wszystko mi opadło jak to zobaczyłem... Ciekawostka "naukowa" - krewetki wolały umierać razem, bo zebrały się w kilka skupisk po kilkadziesiąt sztuk.
Automatyczny karmik dla ryb, ale grzałka bez termostatu, dziwne.
Cholera, ja mam dwie grzałki z termostatem (gdyby jedna się zepsuła, druga grzeje) plus "zawór bezpieczeństwa" na wypadek zbytniego przegrzania (odłącza grzałki).
Nie wyobrażam sobie mieć "fajnego akwarium" bez chociażby jednej porządnej grzałki o.O Przeca one tańsze od automatycznych karmików...
I żeby było śmiesznie - wcale nie mam drogich i skomplikowanych ryb (skalary, molinezje, tetry i takie tam). Każde żywe stworzenie zasługuje na godne i BEZPIECZNE warunki życia.
Mój tata miał akwarium, takie duże, wychuchane, z horrendalnie drogimi rybkami. No i oczywiście z grzałką z termostatem. Raz jeden zostałam z akwarium sama (rodzice pojechali na wspólne wakacje) i oczywiście grzałka musiała się zepsuć i ugotować mi te wszystkie ryby.
Sprzątając ten syf i wyławiając zwłoki robiłam "spis strat", potem szukałam w Google nazw tych ryb i jeździłam po sklepach jak głupia, żeby kupić identyczne...
Grzałki mają termostat... pierwsze akwarium miałam 20 lat temu i już wtedy były grzałki z termostatem...
Szkoda zwierzątek :c
zrobiłeś im krzywde :( ugotowałeś je zywcem
Zupa rybna :D
Też tak kiedyś zrobiłam :( Od tego momentu nie mam rybek.
Jedno mnie ciekawi. Nic nikt tam nie poczuł?
Czekajmy na hejt anonimowych obrońców praw zwierząt
Wydaje mi sie ze było podobne wyznanie