#bm6yz

Mam problem ze swoją matką... Otóż nie rozumie, że mam coś takiego jak swoją własną prywatność, myśli czy wolę. Lubi mi często wparowywać do pokoju, wbrew mojej woli, i przeglądać wszystkie moje rzeczy. Nie rozumie tego, że to jest moje prywatne, a jej argumentem jest to, że to jest jej dom, a ja tu tylko mieszkam. Super argument, wiem.
Druga sprawa to szkoła. Uważa, że gdyby nie ona, to ja bym była gdzieś na dnie. OK, rozumiem pomaganie ze szkołą w podstawówce, ale w liceum? Jakbym nie umiała napisać pracy domowej czy załatwić notatki od kogoś. Kilka razy jej tłumaczyłam, że naprawdę sama sobie poradzę i nie potrzebuję pomocy, ale ona za każdym razem albo strzela przysłowiowego focha, albo wybucha i mówi mi, że się wyprowadzi i że rozwaliłam rodzinę i będę tego żałować. Ale czym rozwaliłam? Tym, że manifestuję fakt, że mam prywatność? Myśli, że się nie uczę, bo nie widziała mnie z książką. Nie widziała, bo nie monitoruje mnie 24 godziny na dobę (jeszcze), to chyba logiczne. Fakt, trochę w pierwszej klasie się obijałam, jednak zdałam z dosyć wysoką średnią, nieco ponad 4,4. To chyba całkiem nieźle jak na biolchem. A ona co? Że "czemu nie pasek"... Dla kogo ja się w końcu uczę? Nie jestem kujonem, ale i nie jestem na szarym końcu, jestem mniej więcej pośrodku, jeśli chodzi o średnią w klasie. A ona wciąż ma problem. I ta sama sytuacja, nie mogę wyjaśnić jej, że za dwa lata będę pełnoletnia. Bo to działa jej na nerwy.

Ostatnio wzięła mnie do psychologa, a jak się okazało, po co? Aby rozwiązać JEJ problemy, nie NASZE. Ona nie chce kompromisu, a jednostronnej korzyści, czyli całkowite odebranie mi zdania do czegokolwiek.
Nie wiem co mam teraz robić, bo coraz częściej mówię jej, że mi cała ta sytuacja nie pasuje, próbuję z nią łagodnie porozmawiać. A ona coraz bardziej się na to podburza. Staram się nie atakować, ale za każdym razem gdy zachowuję spokój, ona jeszcze bardziej się gotuje.

Czuję się niezręcznie z tym wszystkim, bo jednak gdy patrzę na innych z mojej klasy, to jednak mają większą swobodę. A ja wciąż nogą w przedszkolu. Nawet internetu nie mogę mieć w telefonie, bo uważa, że się uzależnię. Nie mam problemu o to, ale ja cały czas jestem zacofana jeśli chodzi o wiadomości szkolne, np. o sprawdzian czy coś, bo muszę korzystać z kompa, a logiczne chyba, że cały czas włączonego go nie mam. I muszę tłumaczyć innym, że mam słaby internet, że przeoczyłam itp., bo tylko się ośmieszę, gdy się dowiedzą o mojej nadopiekuńczej matce. Doszło do tego, że boję się zostawiać rzeczy na widoku, chowam wszystko tak, że nawet sama zapominam gdzie, na każde urządzenie zakładam silne hasło, idąc gdzieś cały czas szukam wzrokiem, czy ona mnie nie śledzi, no i ogólnie lubię przebywać poza domem. Robię wszystko, aby być jak najdalej od niej.

Nie wiem już co robić, to wszystko powoli mnie wykańcza.
didja Odpowiedz

To nie jest jej dom, tylko wasz wspólny dom. Tak samo jej jak Twój. A to, co robi Twoja matka, to przemoc psychiczna, a matka "zalatuje" borderline'em.

bezowysweter

Albo nadopiekuńczością? To nie jest jakiś nadzwyczajnie ciężki przejaw borderline, czemu w takim razie robiłaby to tylko wobec autorki, a nie jej rodzeństwa, partnera/ojca autorki? O tym tutaj nie wspomina.

194b

To nie jest wspólny dom córki i matki. Bedzie córki, jak matka umrze.

didja

@bezowysweter
Bo nadopiekuńczość nie przejawia się agresją.

@194b
Rodzina - mówi Ci to coś? To jest ich wspólny dom, bo są rodziną.

Sciezka Odpowiedz

A psycholog nic jej nie powiedziała?

ad13 Odpowiedz

Skończ liceum i pakuj się na studia do innego miasta, zacznij na siebie zarabiać - tak najszybciej przerwiesz tę pępowinę, okręconą wokół własnej szyi.

parohot

nie boj nie boj, telefony beda co chwila, gdzie jestes co robisz … a kto tam sie smieje

ad13

Telefon można odebrać albo nie, można się też rozłączyć kiedy w rozmowie zaczynają się przegięcia.

HeavyLikeAWitch

To nie jest takie proste. Ja się już 10 lat uczę "nieodbierania telefonu" czy "rozłączania się". Już z tym trochę lepiej, ale dalej mam poczucie winy, jak nie dzwonię co drugi dzień zdać relacji (wcześniej było 2 razy dziennie więc i tak już jest progres, ale poczucie winy nadal jest). To są lata prania mózgu.

IwRu Odpowiedz

Twoja matka jest psychiczna. Z biegiem czasu będzie tylko gorzej, bo będzie tracić nad tobą kontrolę, jak będziesz zbliżać się do 18-stki i bynajmniej jej się to nie spodoba.

Musisz zacząć szukać czyjejś pomocy. Ten psycholog to nie głupi pomysł. Nieważne dlaczego twoja matka Cię tam wyciągnęła, tylko to, co może z tego wyjść. Mów o tym wszystkim, a jest szansa, że psycholog ogarnie sprawę i popracuje nad nią. Jeśli nie, to szukaj pomocy i wsparcia gdzie indziej, ale nie zostawaj z tym sama.

paroleparole Odpowiedz

Masz prawdopodobnie narcystyczną matkę, a jak nie to silnie kontrolującą i toksyczną. Jest sporo o tym temacie na YouTube, sa techniki jak stawiać granice takim osobom, które chcą sobie Ciebie "zawłaszczyć". To nie jest zwykła rodzicielska troską i miłość, i strach przed dorastaniem dziecka. Powodzenia ❤️, liczę że tam znajdziesz trochę pomocnych technik ale wiem że to trudna sytuacja.

Caldas Odpowiedz

Dla rodzica niekiedy dziecko jest prywatną własnością i wszystko co ma dziecko także.

montana8419

W starożytnym Rzymie niewolnik nie miał prawa posiadać prywatnej własności - wszystko co miał było własnością pana i chyba niektórzy rodzice wychodzą z podobnego założenia.

GeddyLee Odpowiedz

4.4 to przeciętna średnia w klasie?
Albo masz klasę geniuszów, albo szkołę na niezbyt wysokim poziomie.

Orava

Hvafaen, no to u Ciebie ewidentnie szkoła na niskim poziomie. U mnie w szkole aby dostać z jakiegokolwiek przedmiotu 6 na koniec, to trzeba było być w finale olimpiady z danego przedmiotu. Aby mieć średnią 6.0 musiałaby być zajebistym w sporcie komputerem.

bazienka

geddy blagam to ma byc jakies nie wiadomo co?
ot, sredniak i tyle, moze z tych lepszych, ale wybitne i genialne to to nie jest
sama chodzilam do biol-chemu i taka srednia byla calkiem czesta

bazienka

Orava, u mnie trzeba bylo byc dzieckiem nauczycielki xd
kolezanka, corka chemiczki, z fizyki miala 2 ze sprawdzianu i 4 z odpowiedzi, jakim cudem wyszla jej z tego 5- nie wiem ;p

GajaKoch Odpowiedz

Przeczytaj sobie książkę Susan Forward "Matki, które nie potrafią kochać". Jest w niej wyjaśnienie takich zachowań, jakie przejawia Twoja mama.

HeavyLikeAWitch

Dodałabym jeszcze "Toksyczni rodzice" tej autorki. Wyłam jak bóbr, ale to był przełom.

Stileto Odpowiedz

postaraj się nagrywać takie akcje, a poproś psychologa o sesję 1x1, niech mamusi wyjdzie za drzwi a psychologowi odtwórz nagrania.
a co do wiadomości szkolnych - poproś jedną zaufaną osobę aby ważne info przekazywała ci smsem żebyś niczego nie przegapiła.
a teraz ucz się pilnie i wyjedź na studia im dalej tym lepiej. Zamieszkaj w akademiku lub na stancji, znajdź sobie pracę i po sprawie. Ogranicz kontakt do minimum.

zwierzolub1

ale jesteś odrealniona

bazienka Odpowiedz

zacznij pracowac dorywczo (moze jak skonczy sie zaraza, chociaz nawet traz jakies wyprowadzanie psa, sprzatanie, koszenie trawy cos tego typu?)
na studia koniecznie do innego miasta ( akademik, praca, stypendium, od biedy jak sie sfocha to mozesz jej zalozyc sprawe o alimenty dopoki sie uczysz)
co z ojcem? "rozbilas rodzine" ( tajasne, ty, nie ona takimi durnotami...), ojciec placi alimety? jesli nie, to po 18 mozesz go pozwac, z zabezpieczeniem 2 lata wstecz, jesli tak, to po 18 mozesz zalozyc konto i przekierowac je na swoje, nie matki- zawsze to jakies pieniadze na start
niestety, do 18 jestesmy zakladnikami rodzicow, potem jest wiecej mozliwosci

Zobacz więcej komentarzy (4)
Dodaj anonimowe wyznanie