#bk4Ha
Kiedy tam jestem i wiem, że nikogo nie ma w pobliżu, przeglądam zawartość ich torebek i portfeli. Dreszcz emocji i adrenalina, jakie temu towarzyszą, trudno opisać. Zaznaczyć chcę, że NIGDY niczego nie zabrałem. Przypuszczam, że to bardziej z obawy, że łatwo mogłyby się domyślić, kto jest winowajcą niż przez sumienie. Zdarzyło się nawet, że oglądałem zawartości telefonów, ale najdłużej kilkanaście sekund, bo oprócz dokładnego zapamiętania układu przedmiotów w torebce musiałem jeszcze pamiętać, na jakiej aplikacji zostawiony był telefon.
Jeszcze mnie nie przyłapano.
Może skocz ma bunji, wyjedź na Ukrainę i poznaj nowych ludzi, ubierz koszulkę Cracovii pod stadionem na Rejmonta.
Adrenalina nie wymaga pogwałcenia czyjejś prywatności.
Coś mi się nie chce wierzyć w naiwność tych studentek. Nie dość, że zostawiają torebki z całą zawartością w ogólnodostępnym miejscu ,,do którego nikt nie zagląda”, ale jakby coś zginęło, to ,,łatwo mogłyby się domyślić, kto jest winowajcą”, to jeszcze powyłączały w swoich telefonach blokadę ekranu…:)
Tym samym nie bardzo wierzę w prawdziwość tego wyznania.
Mam nadzieję że w końcu cię złapią i poniesiesz odpowiedzialność karną. To obrzydliwe, żeby grzebać kobietom po ich rzeczach